poniedziałek, 25 stycznia 2016

Miniaturka numer 1 – Zakręcone urodziny


Witam wszystkich!

Zapraszam na moją pierwszą miniaturkę! Dedykuję ją Naxendii Vance, dzięki której wpadłam na pomysł! Dziękuję także Welniewicz za "pożyczenie" postaci Triss Chevron (teraz wiemy dlaczego Severus miał z nią romans! :P).

P.s. - druga część do przeczytania TUTAJ

*****

Severus Snape wstał z łóżka w dobrym humorze. Tego dnia były jego urodziny, a on lubił dostawać prezenty (chociaż to było coś do czego nigdy się oficjalnie nie przyznawał). Zastanawiał się co będzie w paczkach. W tamtym roku najlepszy prezent dostał od Flitwicka. Był to „Podręczny kuferek barmana”, w którym znajdował się mini bar i samonapełniające się butelki z trunkami oraz syropami do robienia drinków.  
Styczniowe poranki mają to do siebie, że na dworze panuje półmrok. Severus znalazł szlafrok i założył go na siebie, tak samo postąpił z kapciami. Myśląc ciągle o czekających na niego prezentach, skierował swoje kroki ku łazience. Umył zęby, które tego poranka wydawały się jakieś bielsze i bardziej lśniące, ale nie zwrócił na to specjalnej uwagi. Wziął grzebień i zaczął czesać swoje złote, falowane włosy.
- Zaraz, zaraz… złote? – Severus przybliżył idealnie prosty nos do lustra i zapalił różdżką świecę. – AAAAAAAAAAA!

***

Argus Filch był bardzo zdziwiony, gdy z samego rana zobaczył biegnącego Gilderoya Lockharta. Ten tak się śpieszył, że nie zauważył mokrej posadzki, dopiero co umytej przez woźnego. Wywinął pięknego orła, za którego Argus – gdyby był sędzią – dałby dziewięć na dziesięć możliwych punktów. Lockhart upadł z wdziękiem na posadzkę. Poprawił fioletowy, jedwabny szlafrok i założył bambosze z różowym puszkiem, po czym skierował swoje kroki ku schodom prowadzącym do lochów, przeklinając głośno cały ród Filchów do dwudziestu pokoleń wstecz.

***

Severus zaczął gwałtownie walić pięścią w drzwi swoich prywatnych kwater. Echo niosło się po korytarzu, ale go to nie obchodziło. Tak bardzo nie zwracał uwagi na otoczenie, że gdy zaspany Gilderoy otworzył drzwi, dostał pięścią prosto w twarz i  Snape zobaczył jak jego dawne ciało pada na kamienną podłogę.
- Czyś ty ocipiał!? – jęknęło trzymając się za nos, po czym wybałuszyło oczy. – AAAAAAAAAA!
- Zamknij się! – ryknął prawdziwy Severus.
- Kim jesteś? Kim jesteś? – bełkotał Gilderoy.
- Zamieniliśmy się ciałami kretynie!
- Co!? – wrzasnął Lockhart i pobiegł do łazienki aby się obejrzeć. – AAAAAAAAAA!
Severus chodził w tę i  z powrotem. Zastanawiał się jak to możliwe. Gilderoy rzęził i łkał w łazience na podłodze w pozycji embrionalnej.
- To czar czy eliksir? – mózgownica Snape’a myślała tak intensywnie, że groziła wybuchem. – Nie przypominam sobie niczego takiego… Taaaak… Trzeba się poradzić kogoś kto się lepiej zna na czarach ode mnie…
Złapał zalanego łzami Gilderoya, podniósł go do pozycji pionowej i zaprowadził do gabinetu dyrektora.

***

Argus Filch był zszokowany, gdy zobaczył jak zezłoszczony Lockhart, ciągnie za koszulę nocną zalanego łzami Snape’a. Woźny wybałuszył oczy i otworzył tak szeroko usta, że wypadła mu sztuczna szczęka. Gilderoy, podczas ciągnięcia Severusa po schodach, zagroził Argusowi, że go wypatroszy jeśli powie komuś co widział. Snape nie protestował mimo, że jego tylna część ciała była brutalnie obijana o schodki.  Woźny podniósł sztuczną szczękę, otrzepał ją z brudu i wsadził do ust.

***

Dumbledore poprawił swoje okulary-połówki na krzywym nosie i obejrzał dokładnie obydwu nauczycieli. Zajrzał im do uszu, gardła i sprawdził puls. Postukał Severusa palcem w czoło.
- To pukanie jest potrzebne? – warknął nauczyciel eliksirów.
- Nie, chciałem tylko sprawdzić czy nie zwariowałeś – odrzekł spokojnie dyrektor.
- Chlip, chlip – załkał Gilderoy. – Jak ja wyglądam…
- Jesteś bardzo przystojny – prychnął Severus z pogardą. – Niektórzy nie muszą malować się co rano aby wyglądać jak człowiek.
- Niech zobaczę, że ruszałeś mój puder, pomadki albo termoloki to inaczej pogadamy! – warknął Lockhart.
- Spokój, panowie, spokój – powiedział Dumbledore zdecydowanym tonem.
- Wiesz co nam jest? – zainteresował się Severus.
- Jest na to lekarstwo!? – Gilderoy padł na kolana i uczepił się szaty dyrektora patrząc na niego błagalnie.
- Nie.
- COOOOOO!? – wrzasnęli jednocześnie.
- Musi samo minąć… - Dumbledore czyścił palcem ucho, które przytkało się od hałasu. – To bardzo stary dowcip, robiliśmy sobie takie w 1894 roku... Hłe, hłe – zarechotał. – Trzeba było zjeść specjalne babeczki z drugą osobą aby zamienić się ciałami. Niektórzy chłopcy podsuwali je dziewczynom… Oj, to były czasy – dyrektor pokraśniał na policzkach i oczy mu zapłonęły.
- Czy zjadłeś przed spaniem babeczkę z malinowym kremem!? – krzyknęli do siebie równocześnie Gilderoy i Severus.
- Malinowy krem to zdradziecka rzecz. Ma moc ukrywania wszelakich dodatków – pokiwał głową Dumbledore z miną znawcy. - Spokojnie, panowie, to minie w przeciągu 24 godzin.
- Nieeeee! – zawył Gilderoy i padł na podłogę. – Za chwilę mam promocję książki w sklepie „Mydło i Powidło” zorganizowane przez Koło Gospodyń Magicznych!
- Odwołaj to – rzucił chłodno Severus, myśląc tęsknie o zbliżającym się przyjęciu urodzinowym.
- Nie mogę… - mruknął Lockhart i spojrzał się na Snape’a. – Mam pomysł!
- Co ty kombinujesz!? – Severus zaczął się cofać widząc jak jego byłe ciało zbliża się do niego z wrednym uśmiechem. – Cholera! Nic dziwnego, że uczniowie srają ze strachu na mój widok! Prawie sam zrobiłem w portki! – pomyślał.
- Severusku, kochanie – zaświergotał Gilderoy. – Ty się tam za mnie pojawisz… a ja będę udawał ciebie na twojej imprezce…
- Co!? Nie!
- Idź Severusie, dobrze Ci to zrobi – powiedział Dumbledore znad gazety o mugolskim wędkowaniu, którą zaczął czytać z nudów, ponieważ był tak mądry, że wiedział o co będą się kłócić jego nauczyciele. – Za rok też będziesz miał urodziny!
- Chyba was pogrzało! – wrzasnął Snape.
Zobaczył nad sobą samego siebie, który szczerzył się w dziwnej parodii uśmiechu.
- Polecisz na promocję i będziesz zachwalał moją książkę – warknął Gilderoy. – Nazywa się „Pichcenie potraw” i jest to cholernie dobra pozycja, rozumiesz?
Severus nerwowo przełknął ślinę i pomyślał, że powinien zainwestować w dentystę.

***

Argus Filch przerwał odśnieżanie i przecierał oczy ze zdumienia, gdy zobaczył jak Dumbledore i Snape ciągną za nogi Gilderoya Lockharta. Biedak rzucał się i złorzeczył najgorsze przekleństwa, ale trzymali go mocno. Dyrektor trzymał jego różdżkę w zębach. W pewnym momencie nauczyciel obrony przed czarną magią złapał się kolumienki i nie chciał puścić, wierzgając dziko nogami.
- Tfeba gho jagoś ufpokoić! – starał się powiedzieć Dumbledore.
Nagle ciężka łopata przywaliła Gilderoyowi w głowę. Od razu stracił przytomność.
- O! Fenkuje! Algusz!
- NIEEEEE! – wrzasnął dziko Severus i padł na kolana koło kolegi, ujął jego twarz i zaczął jęczeć. – Taki piękny, taki cudowny! Mogłeś go uszkodzić kretynie! – krzyknął na woźnego.
Argus Filch powoli przysunął się do Dumbledore’a i szepnął mu na ucho:
- czy oni są… ten tego?
- Hmmm – mruknął dyrektor.
- Och! – Argus podrapał się w głowę patrząc jak dyrektor z Severusem niosą Lockharta za teren szkoły i teleportują się z nim.

***

Severus ocknął się w magazynie sklepu „Mydło i powidło”. Zobaczył nad sobą młodą czarownicę, która zaczerwieniła się raptownie, gdy zorientowała się, że mężczyźnie wróciła świadomość.
- Dobrze, że pan się obudził…. – zaczęła mówić zerkając na niego ciekawie. – Nazywam się Anastazja Smith. Profesor Dumbledore i Snape zostawili tutaj pana, powiedzieli, że wypił pan trochę za dużo na imprezce urodzinowej i mam pana doprowadzić do użyteczności…
Severus słuchał jej tylko jednym uchem. Głowa go bolała jakby dostał czymś twardym. Stwierdził, że w takim stanie nie będzie bawił się w jakieś promocje i pokazy. W końcu był poważnym nauczycielem eliksirów, a nie jakimś lalusiem – gawędziarzem.
- Gdzie jest wyjście?
- Słucham? – młoda kobieta zatrzepotała rzęsami.
- Chcę stąd wyjść.
- Nie może pan! – stwierdziła.
- Mogę i zrobię to! – wstał z worka pełnego mąki. – Skoro nie chcesz mi tego powiedzieć sam je znajdę!
Czarownica złapała go za rękę. Odwrócił się niechętnie i spojrzał na nią. Przypomniał sobie, że Anastazja była jego uczennicą. Należała do Krukonów i nie było na nią mocnych w eliksirach. Mimo wszystko odejmował jej punkty za „złe ułożenie skrzeku w kociołku” lub „zbyt fioletową barwę fioletu”. Takie rzeczy sprawiały mu niemałą frajdę.
- Profesor Dumbledore kazał panu przekazać, że jeśli pan nie zrobi tej promocji to poleci panu po premii urodzinowej – powiedziała szybko i puściła jego rękę czerwieniąc się gwałtownie.
- Coooo!? – Severus zawył targany bólem psychicznym. – A niech go Avada strzeli!
Dziewczyna patrzyła się zdumiona, gdy zaczął brać rozpęd. Złapała go w ostatniej chwili, gdy zaczął biec w kierunku ściany w celu rozbicia sobie głowy.
- Niech pan przestanie! – rzuciła ostro trzymając go za ramiona. – W sklepie czeka na pana tłum fanów gotowych zrobić wszystko czego pan od nich zażąda!
 - Wszystko? – spytał się zdziwiony Severus.
- Tak… - znowu spąsowiała i spuściła wzrok.

***

Tłum skandował imię Lockharta. Zdecydowaną większość osób stanowiły czarownice w różnym wieku. Ponad połowa była tak podniecona i rozgrzana, że nieliczni mężczyźni zastanawiali się jakim cudem sklep jeszcze nie spłonął. Nagle rozległ się niesamowity harmider.
- On idzie! – wrzasnęła jedna z czarownic.
- Łiiiiiiiiiiiiiiiiii! – odpowiedział jej pisk wydobyty z kilkudziesięciu gardeł.
Gilderoy Lockhart szedł między alejką z makaronem, a jedzeniem dla hipogryfów. Jego kamienna twarz kontrastowała z entuzjazmem fanek. Ochroniarze mieli pełne ręce roboty podczas przytrzymywania rozochoconych czarownic. Jedna z nich uniosła koszulkę, na której była podobizna Lockharta, a pod którą nie było stanika i krzyknęła:
- podpisz mi się na cyckach!

***

Severus był zbity z tropu. Jakaś kompletnie obca baba właśnie pokazywała mu swoje piersi. Żadna kobieta nigdy nie reagowała tak na jego widok, gdy był w swojej postaci. Zamyślił się na sekundę, uśmiechnął się i machnął różdżką.
- Accio marker! – powiedział.
Mazak posłusznie wyskoczył z pudełka będącego w alejce z akcesoriami biurowymi i wskoczył do wyciągniętej ręki Severusa. Ten uśmiechnął się chytrze i napisał wielkimi literami „GLIZDA” na klatce piersiowej fanki.
- Na Merlina! – krzyknęła zachwycona. – Nigdy się już nie umyję!
Snape z satysfakcją patrzył jak inne kobiety rzuciły się na nią aby chociaż przez chwilę dotknąć napisu, który po chwili przypominał szarego mazaja.
- To nie jest takie złe – pomyślał. – Zabawmy się!
Wszedł po schodkach na podium, które przygotowano specjalnie dla niego i usiadł na krześle. Chwycił niedbale najbliższą książkę ze stolika i przejrzał pobieżnie „Pichcenie potraw”. Nie znalazł nic co by go zainteresowało, oprócz paru błędów ortograficznych za które odjąłby Gryfonom 15 punktów, a Ślizgonom dodałby 20 punktów za kreatywność w słowie pisanym. Wstał i rzucił stosem książek w tłum nie przejmując się ranami zadanymi najbliżej stojącym czarownicom. Fanki rzuciły się na nie jak na smoczą wątrobę i rozpętała się mała walka pod podium. Gdy ochroniarze ruszyli do akcji, Severus uśmiechnął się pod nosem.
- Niech zacznie się show!

***

Anastazja patrzyła z podziwem jak Gilderoy Lockhart dokazywał na scenie. Była tak oczarowana, że nie zwróciła uwagi na to co mówi. Tłumaczył właśnie, że dodanie do rosołu śluzu gumochłona podniesie walory zupy. Opowiedział jak przywrócił sprawność seksualną pewnemu arabskiemu szejkowi gotując mu zupę ze smoczego łajna za co został nagrodzony Orderem Złotej Arafatki.
Następnie ogłosił, że będzie podpisywał się na egzemplarzach „Pichcenia potraw”. Czarownice rzuciły się na niego jak na przeceniony dżem z wnykopieńki. Ochroniarze z trudem zaprowadzili porządek, nie obyło się bez paru zaklęć pełnego porażenia ciała. Gilderoy pozował z fankami do zdjęć, robiąc przy tym głupie miny albo łapiąc w pasie co ładniejsze niewiasty.
Biedna Anastazja poczuła, że jest zazdrosna. Była fanką Lockharta odkąd przeczytała jego pierwszą książkę. Niestety, jako menager sklepu i członkini Koła Gospodyń Magicznych musiała czuwać nad promocją. Postanowiła dać swój egzemplarz do podpisania jak już znajdą się sami na zapleczu.

***

Severus nie pamiętał kiedy tak dobrze się bawił. Jako, że był w ciele Lockharta mógł robić z siebie totalnego debila. Na dodatek bardzo mu odpowiadało, że kobiety na niego lecą jak muchy do… miodu. Stwierdził, że można by to wykorzystać – dzięki temu będzie miał co opowiadać swoim wnukom.
- Dziękuję wszystkim cudownym czarownicom za przybycie! – powiedział żegnając się z tłumem. – Uwielbiam was! Jesteście niczym kwiaty na pustyni! – sam nie wiedział skąd wziął taki tekst, ale niektóre dziewczyny zemdlały z wrażenia.
Posłał jeszcze kilka całusów i skierował swoje kroki na zaplecze. Dwie młode czarownice przeskoczyły zgrabnie przez barierki, minęły ochroniarzy i rzuciły się na niego z piskiem. Były bardzo ładne i… cycate, Severus zlustrował je dokładnie i wpadł na pomysł. Złapał je w pasie i powiedział gorylom Gilderoya, że te panie idą z nim. Dziewczyny zachichotały i posłusznie podążyły na zaplecze.
- Zaraz, zaraz, co pan robi!? – usłyszał gniewny głos za sobą.
Odwrócił się i zobaczył czerwoną ze złości Anastazję, która ściskała egzemplarz książki jakby chciała ją podrzeć na strzępy.
- Idę w jakieś ustronne miejsce… dołączysz do nas? – posłał jej zniewalający uśmiech Lockharta.
Dziewczyna się zmieszała. Zerknęła na atrakcyjne dziewczyny uwieszone na ramionach swojego idola.
- Ja… nie wiem… - zaczerwieniła się.
- Pokażę wam prawdziwą magię – szepnął kusząco. – A ty… Anastazjo… pewnie wiesz, gdzie można by się ukryć przed światem.
- Daj się namówić! – powiedziała rudowłosa czarownica z dużym biustem.
- Będzie fajnie! Mówię ci! – śliczna blondynka uśmiechnęła się lubieżnie do Anastazji.
Dziewczyna zerknęła na tłum, który był wypychany przez ochroniarzy ze sklepu. Promocja była ostatnią atrakcją tego wieczora i po niej miało nastąpić zamknięcie „Mydła i powidła”.  Przełknęła nerwowo ślinę i odezwała się:
- chodźcie za mną.

***

Severus Snape obudził się we własnym łóżku we wspaniałym humorze. Poszedł do łazienki i przekonał się, że wrócił do swojego ciała. Poczuł małe ukłucie przykrości. Pomyślał, że chętnie powtórzyłby wczorajszy wieczór. Przecież nie codziennie ma się czworokącik z młodymi czarownicami. Żałował, że Gilderoy zauważy ubytek włosów, gdyby trochę ich podebrał do eliksiru wielosokowego. Westchnął głęboko i stwierdził, że musi znaleźć sobie jakąś dziewczynę, która go polubi. Zazwyczaj wszystkie uciekały z powodu jego wyglądu.
Popatrzył się uważnie w swoje odbicie. Najpierw włosy - musi koniecznie coś z nimi zrobić! Następnie zęby, gdy poczuł swój oddech w gabinecie Dumbledore’a to pomyślał, że niewiele brakuje mu do zapachu trolla. Poszedł do swojej sypialni, gdzie na stoliku czekały na niego prezenty. Rozpakował je szukając podarunku od Albusa.
- Mam! – krzyknął triumfalnie unosząc w górę szampon z wyciągiem z marynowanych czułek szczuroszczeta o zapachu cytrusów.
Dostawał co roku butelkę na urodziny od Albusa, ale zawsze ją wyrzucał. Nadszedł czas aby w końcu mu się na coś przydała. Severus popatrzył się jeszcze na prezent od Argusa Filcha, był to Magiczny Likwidator Wszelkich Zanieczyszczeń Pani Skower. Zamyślił się na chwilę i wziął butelkę z płynem.
- To też mi się przyda… – mruknął zadowolony.

***

Argus Filch i uczniowie byli w stanie głębokiego szoku, gdy zobaczyli Severusa Snape’a. Mistrz eliksirów szedł na śniadanie z uśmiechem na twarzy. Jego zęby błyszczały niczym perły, a  umyte włosy falowały delikatnie. Roztaczał wokół siebie cytrusowy zapach z delikatną nutką Magicznego Likwidatora Wszelkich Zanieczyszczeń Pani Skower.
- O, Severusek! – Gilderoy w równie dobrym humorze podszedł do Snape’a. – Jak się cieszę, że ciebie widzę! Czytałeś dzisiejszego „Proroka codziennego”? Napisali w nim, że odniosłem spektakularny sukces!
- Och tak! Wczorajszy dzień był wyjątkowy… - twarz Severusa rozjaśniła się.
- Też tak uważam. Wczorajsza imprezka to było coś! – Gilderoy poklepał go po plecach. – Dobrze się bawiłeś?
- Było wspaniale. Twoje ciało jest świetne, wiesz? – odrzekł Severus.
- Oj tak! – zachichotał Lockhart. – Twoje wcale nie jest gorsze!
- Miałbyś kiedyś jeszcze ochotę na… - Snape nie zdołał dokończyć gdyż przerwał mu Argus.
- Pederaści! Zboczeńcy! Pedały! – zagrzmiał.
- Och Argusku, jak ty niczego nie rozumiesz… – rzekł Gilderoy i puścił do niego oczko.
Woźny z oburzenia cofnął się do tyłu, jednak zapomniał, że stało tam wiadro z wodą i wyłożył się jak długi na posadzce. Lockhart i Snape minęli go rechocząc jak dwaj wariaci i kierując swoje kroku ku Wielkiej Sali.

***

Dwa miesiące później Argus Filch już nie był zdziwiony, gdy z samego rana zobaczył biegnącego Gilderoya Lockharta. Ten tak się śpieszył, że nie zauważył leżącego na podłodze mopa. Potknął się o niego i wywinął pięknego orła, za którego Argus – gdyby był sędzią – dałby dziewięć na dziesięć możliwych punktów. Lockhart upadł z wdziękiem na posadzkę. Poprawił różowy, jedwabny szlafrok i założył bambosze z niebieskim puszkiem, po czym skierował swoje kroki ku schodom prowadzącym do lochów, przeklinając głośno cały ród Filchów do dwudziestu pokoleń wstecz.

- Snape! – wrzeszczał Lockhart waląc w drzwi. – Otwieraj!
- Co!? – warknął Snape.
Gilderoy popchnął go do środka i zamknął drzwi. Severus potknął się i upadł na kamienną posadzkę.
- Co ty robisz!? – krzyknął.
- TO! – ryknął Lockhart podtykając mu pod nos listy. – WYTŁUMACZ MI TO!
Snape wziął kawałki pergaminu i przeczytał je. Wynikało z nich, że Anastazja Smith, Rebeca Willow i Adrianna Goldstein są w ciąży po upojnych chwilach spędzonych w towarzystwie swojego idola.
- Ojej, chyba zapomniałem się zabezpieczyć… - zachichotał Severus. – Masz cudowne fanki, wiesz?
- Nikt mi nie mówił, że jesteś Casanovą… - wyjąkał Lockhart i nogi się pod nim ugięły.
- Nie rozumiem o co się tak pieklisz Gilderoy. Będziesz miał śliczne dzieci, wszystkie mamusie są pięknymi dziewczynami…
- Będę… musiał… płacić… alimenty… - Lockhart rzęził i łkał na podłodze w pozycji embrionalnej. – A… nawet… nie… poruchałem…
Severus przy pomocy nogi wytoczył go za drzwi. Nauczyciel obrony przed czarną magią nawet nie protestował przytłoczony czarnymi myślami.
- Wiesz… takie jest życie… – stwierdził i zamknął za sobą drzwi.
Przeszedł przez pokój i wszedł do sypialni gdzie na łóżku leżała Triss Chevron, jego uczennica.
- To na czym skończyliśmy? – spytał się i przyciągnął ją do siebie.
Severus stwierdził, że zamiana ciał z Lockhartem to był jeden z najlepszych prezentów urodzinowych jakie przytrafiły mu się w życiu.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Powojenne życie Hermiony G.: Rozdział 13 – Ostatnia rozprawa

Stosunki Hermiony i Rona poprawiły się wieczorem po Sylwestrze. Wyjaśnili sobie wszystko po powrocie do jej domu. Rozmawiali przez ponad dwie godziny i każde wylało swoje żale. Ron opowiadał jak bardzo tęskni za Hermioną. Mówił, że gdy widzi uśmiechnięte pary spędzające beztrosko czas na Pokątnej to z zazdrości aż go palą uszy. Obiecał, że w wakacje zabierze ją gdzie tylko sobie zażyczy. Jego zarobki były wystarczająco wysokie aby opłacić dwutygodniowy pobyt w większości miejsc turystycznych. Hermiona wyżaliła się, że czuje się przepracowana i jedyne o czym teraz marzy to zakończenie procesu Snape’a. Opowiadała, że również tęskni za Ronem i  bardzo cierpi nie mogąc patrzeć jak Suzanne się zmienia z każdym dniem. Ron zaklinał się, że nie będzie jej więcej robił scen zazdrości i zostawi Ginny w spokoju. Hermiona obiecała, że nie będzie wstawać w nocy do Suzanne, a po zakończonej rozprawie Severusa będzie mniej pracowała i każdy wypad do Hogsmeade spędzą razem. Zakopanie topora wojennego przypieczętowali długim pocałunkiem, po czym zeszli w dobrych humorach do jadalni na kolację.

Gdy Hermiona weszła do swojego pokoju po uśpieniu Suzanne zobaczyła, że Ron zrobił wszystko aby mu wybaczyła. Gdzie się nie spojrzała widziała czerwone róże w wazonach, nawet dywan zrobiony był z ich płatków. Pod sufitem wisiały zapalone świece. Meble dziewczyny zniknęły, za to na samym środku pokoju stało wielkie, białe łoże z różowym baldachimem i białą pościelą, udekorowane było czerwonymi poduszkami w kształcie serc. Ron leżał na nim w pozycji „jestem seksownym modelem”, ubrany tylko w czarne bokserki, które miały wzorek w serduszka. W zębach trzymał różę i uśmiechał się figlarnie. Gestem zaprosił ją do siebie.
- Nie wiedziałam, że umiesz wyczarować takie rzeczy – zachichotała rumieniąc się jak piwonia.
- To wszystko dla ciebie, potrafię wyczyniać cuda… swoją różdżką – powiedział Ron, gdy wyjął sobie różę z ust.
- Pokaż mi – wyszeptała kładąc się koło niego.

Godzinę później leżeli zmęczeni przytulając się do siebie. Hermiona odpływała ze szczęścia. Nareszcie jej życie zaczynało przypominać bajkę. Miała cudownych rodziców, wspaniałą siostrzyczkę i chłopaka, którego kochała. Jej pierwszy raz okazał się fajnym doświadczeniem i już nie mogła się doczekać kolejnej zabawy. Ron także odpływał ze szczęścia. Zdobył Hermionę, kochali się i pewnie niedługo powtórzą łóżkowe figle. W pracy także mu się dobrze wiodło. Zaś próba generalna Walentynkowego Zestawu Deluxe „Pokój miłości” poszła wspaniale…

***

Stali pod salą rozpraw. Hermiona miała na sobie zestaw składający się z białej koszuli, czarnego żakietu i takiego samego koloru spódnicy sięgającej lekko przed kolano. Severus znowu założył szmaragdowozieloną szatę i tym razem sam z siebie związał włosy w koński ogon. Hermiona zerknęła ukradkiem w jego stronę i zauważyła, że nadal ma jej gumkę. Obydwoje byli spięci. To była ostatnia rozprawa, za kilka godzin zapadnie wyrok. Postanowiła być miła i przełknąwszy z trudem ślinę zagadała:
- Co pan będzie robił jeśli pana uniewinnią? Wróci pan do uczenia?
- To nie twoja sprawa Granger – odpowiedział swoim zwyczajnym, zimnym tonem.
- Chciałabym być miła i rozładować napięcie – zirytowała się dziewczyna. – Myślę, że to jedno z naszych ostatnich spotkań.

Ku jej zaskoczeniu Snape zwrócił swoją twarz w jej stronę i  popatrzył się na nią z bez śladów złości czy irytacji.
- Niech ci będzie – rzekł i ciężko westchnął. – Zamierzam pójść do mojego domu, spakować się i udać się do jak najdalszego od Anglii kraju aby nie spotkać nigdy więcej Pottera lub kogokolwiek innego.
- A… aha – wyjąkała.
- Co ty planujesz Granger po zakończeniu Hogwartu? – odpowiedział sztucznie uprzejmym tonem, który wyraźnie sprawiał mu trudność.
- Chciałabym walczyć o prawa skrzatów. Może dostanę posadę w Ministerstwie w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami
- Fascynujące – odparł bez śladu zainteresowania.
- Niech pan posłucha, ja naprawdę chcę aby pana uwolnili – powiedziała patrząc się bez lęku w jego czarne oczy.
- Wyobraź sobie, że mi też na tym zależy – prychnął. – Inaczej nie zgodziłbym się wyglądać jak żaba po lobotomii!
W tym momencie drzwi na salę rozpraw otworzyły się.
- Powodzenia – powiedziała z uśmiechem Hermiona do Severusa i uścisnęła mu przyjacielsko ramię.

Popatrzył się na nią zdziwiony i wszedł na salę mrucząc pod nosem coś o głupich dziewczynach, które nie wiedzą co to jest przestrzeń osobista. W tym czasie sędziowie zajmowali swoje miejsca. Percy puszył się z dumy, a jego mina mówiła „to ja jako przewodniczący Wizengamotu zakończę głośną sprawę Severusa Snape’a”. Usiadł na samym środku i kiwnął Hermionie głową. Dziewczyna odpowiedziała mu tym samym.
- Panno Granger – Gawain Robards podszedł aby uścisnąć Hermionie dłoń. – Niech wygra najlepszy.
- Nie uznaję tego za rywalizację – odrzekła chłodno, patrząc się na niego z pogardą. – Ja tu tylko bronię niewinnego człowieka.
- Nie powiedziałbym, że jest niewinny.
Severus siedzący na krześle oskarżonego prychnął ostentacyjnie. Gawain Robards popatrzył się na niego.
- Mam nadzieję, że dostaniesz dożywocie!
- A ja mam nadzieję, że nie zobaczę ponownie twojej gęby!

Dalszą wymianę zdań zakończył Percy, który ogłosił, że otwiera ostatnie posiedzenie rady Wizengamotu w sprawie Severusa Snape’a. Hermiona miała nadzieję, że wszystko pójdzie szybko i bez problemów. Percy przeczytał protokół z zeznaniami Snape’a i pytał się go co chwilę czy potwierdza to co wcześniej mówił. Niektórzy członkowie Wizengamotu mieli wątpliwości i zadawali ostatnie pytania. Rita Skeeter skrobała w notatniku i co jakiś czas rzucała złośliwe uśmieszki w stronę różnych osób. Ustalenia przebiegły spokojnie, po ich zakończeniu przemowę wygłosiła Hermiona, a następnie Gawain. Ona na korzyść, a on na niekorzyść Snape’a. Gdy wszystko zostało już omówione Percy zarządził naradę członków Wizengamotu, dlatego pozostałe osoby zostały wyproszone za drzwi do czasu aż zapadnie wyrok. Miało to długo potrwać dlatego Rita i Gawain poszli do stołówki na obiad.

Hermiona pomyślała, że obydwoje powinni coś zjeść, ale wiedziała, że nie daliby rady niczego przełknąć. Severus siedział na jednym końcu ławki, a na drugim końcu przycupnęli aurorzy wyznaczeni do pilnowania oskarżonego. Hermiona nie mogła zaleźć sobie miejsca, chodziła w te i we te pod drzwiami, mrucząc pod nosem argumenty, których zapomniała użyć.
- Zamkniesz się wreszcie Granger? – warknął zdenerwowany Snape. – To nie egzamin!
- Mogłam jakoś przekonać ciotkę Harry’ego aby jednak zechciała zostać świadkiem – mruknęła udając, że nie słyszy co Severus do niej powiedział.
- Głucha jesteś?
- Nie, nie jestem - odpowiedziała ze złością. – I wcale tego nie traktuję jak egzamin!
 - Jakaś ty szlachetna… - zadrwił Snape.

Hermiona nie odpowiedziała, ale pomyślała, że zaraz wybuchnie. Wiedziała, że wszystkiemu winne są nerwy z powodu oczekiwania na werdykt, ale miała dość jego przytyków. Na dodatek znowu miała napięcie przedmiesiączkowe.
- Sądzę, że sam sobie bym poradził. Nie wiem po co w ogóle zgadzałem się abyś szwendała mi się pod nogami – wycedził.
Dziewczyna rzuciła zaklęcie Muffliato. Nie chciała aby osoby postronne słyszały wymianę zdań pomiędzy nią a Severusem.
- Z pańskim standardowym wyglądem i postawą od razu dostałby pan wyrok dożywocia! – odpowiedziała mu.
- Odczep się od mojego wyglądu Granger! – ostrzegł. – I nie używaj wymyślonych przeze mnie zaklęć!
- Bo co? – warknęła. – Już mnie pan nie uczy, nie może mi pan odjąć punktów. Dzisiaj jest ostatnia rozprawa, za chwilę będę wolna. Mogę sobie mówić co chcę – Hermiona uśmiechnęła się wrednie.
- Jesteś tępa jak…
- Jest pan najgorszym nauczycielem jakiego miał Hogwart! – przerwała mu Hermiona. – Zero umiejętności nauczania! Zero obiektywności! Zero sprawiedliwości! Jedyne co pan potrafił to zniechęcić do tak pięknego przedmiotu jakim są eliksiry! – założyła ręce na biodrach i spojrzała mu prosto w oczy. – Powinien mieć pan dożywotni zakaz zbliżania się do młodzieży!

Severus najpierw zbladł, a później zaczerwienił się ze złości, gwałtownie poderwał się z ławki.
- Jesteś niewychowaną gówniarą! – krzyknął.
Aurorzy popatrzyli się na nich zdzwieni, ale postanowili nie interweniować. W końcu oskarżony kłócił się ze swoim obrońcą, a oni byli zajęci spożywaniem przyniesionych z domu kanapek. Uznali, że to nie ich sprawa dopóki Snape z Hermioną nie zaczną się bić.
- Pan jest gburowatym, antypatycznym i odpychającym nietoperzem z lochów! – zripostowała dziewczyna.
- Ty skołtuniona kretynko! – odpowiedział wyzwiskiem.
- Powiedział to człowiek, który nie wie co to szampon!
- Za to wiem co to jest grzebień i jak go używać! – ryknął. - Gdyby nie ja to byście nadal mieli Czarnego Pana na karku!
- Za to pan z przyjemnością przyglądałby się jak Harry umiera! – wycelowała oskarżycielsko palec w stronę Severusa.
- Nie dziwię się, że Weasley postanowił uciec z waszego obozowiska  – odparł i odwrócił się plecami. – Gdy przebywam z tobą dłużej niż pół godziny to mnie cholera bierze!

Snape poruszył bardzo drażliwy temat przez co Hermiona poczuła się jakby dał jej w twarz. Całe jej opanowanie zniknęło.
- Ja przebywając z panem nie dziwię się czemu matka Harry’ego wolała jego ojca! – wycelowała w jego drażliwy punkt.
- Granger! – ryknął. – To był cios poniżej pasa!
- Taka jest prawda! – warknęła. – Oni byli dobrymi ludźmi, nie to co pan!
- Jeszcze… jedno… słowo… - miał rządzę mordu w oczach.
- Gdyby nie wyrzuty sumienia to nadal byłby pan śmierciożercą! – słowa popłynęły, nie była w stanie ich powstrzymać. – Nie walczył pan z Voldemortem dla innych. Robił pan to tylko po to aby zagłuszyć wyrzuty sumienia! Cały czas myślał pan tylko o sobie, a Harry’ego traktował jak jakąś obrzydliwą pamiątkę po jego matce! Coś co nie powinno istnieć, ale ze względu na Lily powinno być zachowane! – poczuła, że ze złości pali ją cała twarz. – Pewnie ucieszył się pan, gdy Dumbledore powiedział, że Harry musi zginąć!
- Nic nie wiesz o mnie durna dziewczyno! – zagrzmiał, wyglądał jak tygrys szykujący się do ataku. – Może jesteś inteligentna, ale jedyne co umiesz robić to bezmyślnie wkuwać na pamięć! Nie potrafisz niczego sama stworzyć! Gdyby ktoś wywiesił regulamin, że od dzisiaj w Ministerstwie Magii należy chodzić nago to zrobiłabyś to! Twoje rozumowanie nie wykracza poza ściśle określone ramy! – zrobił przerwę na wzięcie oddechu i popatrzył się na Hermionę ze złością. – Szkoda, że przeżyłaś tę cholerną bitwę o Hogwart!
– Szkoda, że byłam z Harrym we Wrzeszczącej Chacie!

Nagle jego oczy otworzyły się szeroko z powodu zdumienia. Popatrzył się na Hermionę badawczo.
- Co… ty… powiedziałaś? – wycedził powoli swoim lodowatym tonem.
Czerwone plamy, które pojawiły się na jego twarzy z powodu zdenerwowania szybko zniknęły i pojawiła się niezdrowa bladość. Hermiona poczuła, że w ciągu sekundy cała jej złość wyparowała, za to oblał ją zimny pot. 
- Ty tam byłaś? – wyszeptał.
- Naprawdę nie wiedział pan? – odrzekła cicho.
- Ja… nie… - wymamrotał. – Pamiętam jak dawałem wspomnienia Potterowi… Nie zauważyłem ciebie, ani nikogo innego.
- Byliśmy tam z Ronem - wyjaśniła i spuściła wzrok.
Odwróciła się do niego plecami. Myślała, że wiedział kto był we Wrzeszczącej Chacie, gdy Voldemort skazał go na śmierć. Nie przypuszczała, że jej nie zauważył. Z drugiej strony to zupełnie zrozumiałe, był ciężko ranny, skupił się na podarowaniu wspomnień Harry’emu. Wiedziała, że się domyśli prawdy, o tym kto uratował mu życie, to było oczywiste. Pomyślała, że może Severus jest totalnym dupkiem, ale jest także inteligentny. Złapał ją  mocno za ramię i gwałtownie obrócił w swoją stronę. Jego twarz była niebezpiecznie blisko jej twarzy.
- Przypuszczam, że panna Granger przed wyruszeniem na poszukiwanie horkruksów wkuła każdą książkę magomedyczną  na pamięć? – syknął.
Patrzyła się w jego czarne, zimne oczy jak zahipnotyzowana. Z trudem przełknęła ślinę i kiwnęła głową.
- Jako, że panna Granger nie może opanować się i musi wypróbować każde zaklęcie, domyślam się, że we Wrzeszczącej Chacie rzuciła jakieś na mnie.
- Tak, nie może się opanować… - szepnęła i zarumieniła się.
- Co spowodowało, że ży… - nie dokończył zdania, ponieważ zauważył, że idzie do nich Rita Skeeter.

Stanęła metr przed nimi, popatrzyła się na nich i uśmiechnęła się szeroko ukazując swoje złote zęby. Hermiona i Severus szybko odskoczyli od siebie.
- No, no, no! Obserwowałam was przez ostatnie dziesięć minut - wyjaśniła. – Dziwnym trafem nie słyszałam co mówicie, zamiast tego dzwoniło mi w uszach. Dziwne, nie uważacie? To chyba magia – zaśmiała się, po czym zwróciła się do Hermiony. - Czyżby kłótnia kochanków? Zawsze uważałam, że nie pasujesz do tego rudego wypierdka Weasleya.
- Odwal się Rita – warknęła Hermiona.
- Ojej, nie tak ostro! – dziennikarka uśmiechnęła się fałszywie do dziewczyny. – Każdą młodą kobietę kręcą starsi, doświadczeni mężczyźni. Nie musisz się wstydzić – zachichotała. - Waszą tajemnicę zabiorę ze sobą do grobu – puściła oczko do Severusa, który miał minę jakby chciał ją ugryźć.
- Możesz ją zabrać do Azkabanu – rzekła ostrzegawczym tonem Hermiona. – Mam doświadczenie we wtrącaniu tam różnych szumowin.
- Miałabym tam fajne towarzystwo – zaśmiała się Rita. – Tyle ploteczek! Napisałabym książkę!
- Nie wiem co napisałaś o Harrym, ale jeśli znajdę tam jakieś głupoty to…
- Oj, daj spokój kochanie, robię to dla innych. Czarownice i czarodzieje kochają Harry’ego, błagali mnie abym napisała jego biografię, a ja nie potrafię odmawiać!  – przerwała jej dziennikarka machając lekceważąco ręką. – Zebrałam różne ploteczki… dopisałam kilka konkretów… przeprowadziłam kilka wywiadów…
- Znowu same kłamstwa! – warknęła Hermiona.
- Przecież wiesz, że nie skrzywdziłabym twojego przyjaciela – Rita położyła jej rękę na ramieniu, którą dziewczyna od razu zepchnęła. – Uwielbiam Harry’ego, rzekłabym, że nawet kocham jak syna… nie skrzywdziłabym go naumyślnie…
- Zjeżdżaj stąd albo poinformuję kogo trzeba o twoim małym sekrecie! – twarz Hermiony wyrażała złość.

Rita uśmiechnęła się do niej i puściła jej buziaka, po czym podeszła wolno do Gawaina Robardsa, przy okazji kołysząc biodrami i stukając obcasami o kamienną posadzkę.
- Szkoda, że ona nie była horkruksem – burknęła Hermiona.
- Tak, już widzę jak panna-nieskazitelna-Granger przebija ją mieczem Godryka Gryffindora – odrzekł Severus głosem nie wyrażającym żadnych uczuć.
Hermiona mogłaby przysiąc, że zauważyła błysk rozbawienia w jego oczach. Kilka minut później drzwi na salę rozpraw otworzyły się i wszyscy zostali zaproszeni do środka.

To był ten moment, to na co Hermiona czekała od dawna. Miał zapaść wyrok, a ona miała być wreszcie wolna. Hermiona weszła razem z Severusem, Gawainem, aurorami i Ritą Skeeter do pomieszczenia. Na widok poważnych min członków Wizengamotu jej serce szybciej zabiło. Zaczęła się martwić czy na pewno zrobiła wszystko w swojej mocy aby uniewinnić Snape’a.
- Członkowie Wizengamotu podjęli decyzję – rzekł Percy z powagą. – Zaraz przeczytam werdykt.
Severus siedział wyprostowany na krześle, wyglądał na spokojnego jednak tym razem zdenerwowanie zdradzały jego dłonie, które mocno przyciskał do podłokietników. Hermiona wstrzymała oddech i trzymała kciuki.
- Severus Tobiasz Snape został oskarżony o przynależność do grupy śmierciożerców. Werdykt Wizengamotu brzmi: niewinny. Stwierdzono, że oskarżony działał w grupie jako szpieg Albusa Dumbledore’a i informacje przez niego uzyskane przyczyniły się do zakończenia wojny.

Hermiona wypuściła powoli powietrze z płuc. Pierwszy zarzut oddalony! Teraz czekały jeszcze dwa. Percy zrobił pauzę dla lepszego efektu i zaczął czytać dalej.
- Zostałeś także oskarżony o sprzyjanie Tomowi Riddle, znanemu bardziej jako Lord Voldemort – rudzielec wzdrygnął się, gdy przeczytał ostatnie słowo. – Werdykt Wizengamotu brzmi: niewinny. Stwierdzono, że Severus Tobiasz Snape nie wyznawał filozofii Toma Riddle’a. Podczas jego rządów w Hogwarcie starał się ratować uczniów, zaś faworyzowanie dzieci śmierciożerców miały na celu zapewnienie wroga, że jest nadal jego wyznawcą. Zgłosił się do niego na ponowną służbę nie z własnej woli, a na wyraźny rozkaz Albusa Dumbledore’a.

Gawain Robards patrzył się z wyraźną nienawiścią na Severusa, a ten odpowiedział mu tym samym. Hermiona za to miała ochotę skakać z radości. Wiedziała, że zostało jeszcze jedno oskarżenie. Była przekonana, że werdykt będzie brzmiał tak samo jak poprzednie.
- Severus Tobiasz Snape został także oskarżony o zamordowanie Albusa Persiwala Wulfryka Briana Dumbledore’a 30 czerwca 1997 roku – Percy znowu zrobił dramatyczną pauzę. - Werdykt Wizengamotu brzmi: winny.
- Co!?
Severus gwałtownie wstał z krzesła i w ciągu sekundy został usadzony z powrotem przez łańcuchy, które oplotły jego ciało. Hermiona miała wrażenie, że spada w przepaść. Nie udało mi się… nie udało mi się… nie udało mi się…
- Puśćcie mnie! – szarpał się Snape.
- Uspokój się! – Percy wzmocnił swój głos aby go przekrzyczeć. – Bo inaczej zostaniesz potraktowany zaklęciem pełnego porażenia ciała!

Dopiero po chwili Severus uspokoił się na tyle, że można było wznowić czytanie wyroku. Percy poprawił okulary i uzasadnił werdykt sędziów.
- Zostajesz uznany winnego śmierci Albusa Dumbledore’a. Rzucenie Zaklęcia Niewybaczalnego skutkuje skazaniem na dożywotni pobyt w Azkabanie… Jednakże rada uznała, że w twoim przypadku istnieje wiele okoliczności łagodzących. Sędziowie Wizengamotu są przekonani, że zrobiłeś to na wyraźną prośbę Albusa Dumbledore’a i było to konieczne aby uratować Draco Malfoya od śmierci z rąk Lorda Voldemorta. Z tego powodu pobyt w Azkabanie zostaje skrócony do dwóch lat. Po odbyciu kary zostaniesz wypuszczony na wolność. Tym samym uznaję sprawę Severusa Tobiasza Snape’a za zakończoną.

Wszyscy członkowie Wizengamotu zebrali się do wyjścia. Dopiero wtedy Hermiona odważyła się popatrzeć na Snape’a. Jego twarz wyrażała wściekłość.
- Tylko na tyle było cię stać!? Będę tam gnić dwa lata! – warknął i poszedł razem z aurorami, którzy mieli za zadanie odprowadzenie go do celi.

Hermiona stała na środku sali nie mogąc wyksztusić ani słowa. Patrzyła na jego oddalającą się postać i poczuła, że nienawidzi Severusa z całego serca. Kusiło ją by posłać w jego kierunku jakieś paskudne zaklęcie. Chciała go wybronić, starała się, poświęcała mu bardzo dużo swojego czasu. Nie oczekiwała zbyt wiele po Severusie, ale myślała, że chociaż postara się jakoś jej podziękować skoro zmusił się do uprzejmej rozmowy kilka godzin wcześniej. W głębi serca, miała nadzieję że wykrzywi swoją twarz w tej okropnej próbie uśmiechu albo powie „dobrze, że tylko tyle”. Zacisnęła pięści w przypływie bezsilnej złości, gdy ktoś podszedł bezszelestnie do niej i szepnął jej do ucha:
- Nie przejmuj się, walczyłaś dzielnie i prawie wygrałaś. Jesteś jedną z najbardziej niesamowitych, młodych czarownic jakie poznałem.

Odwróciła się błyskawicznie i stanęła twarzą w twarz z Gawainem Robardsem.  Jego błękitne oczy nie wyrażały teraz lekceważenia lub złości, patrzył się na nią z podziwem.
- Po skończeniu szkoły masz pracę w moim departamencie panno Granger – rzekł. – Przyjmę cię bez wahania.
- Dziękuję – odparła zaskoczona.
- Byłaś godnym przeciwnikiem, dawno nie spotkałem kogoś takiego – ujął delikatnie jej dłoń i pocałował w geście pożegnania. – Do zobaczenia, panno Granger.

Hermiona stwierdziła, że ma mętlik w głowie i jedyne czego teraz potrzebuje to odprężyć się. Zamierzała wstąpić najpierw do Harry’ego, a później na Pokątną do Rona. Pomyślała, że powinna wypić kieliszek wina albo dwa, a najlepiej całą butelkę.

czwartek, 14 stycznia 2016

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 2 – Kilka ogłoszeń parafialnych i Liebster Blog Award


Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających!

Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.

Ogłoszenie pierwsze: urlop.
Robię sobie wolne od bloga. W poniedziałek wstawię 13 rozdział „Powojennego życia Hermiony G.” i później robię przerwę do 28 stycznia. Mam pewną sprawę do zrobienia i chwilowo nie będę mogła pisać. Niestety, zajmuje mi to bardzo dużo czasu, a muszę ogarnąć coś pilnego ponieważ terminy mnie gonią.

Ogłoszenie drugie:  zajdą zmiany w dodawaniu fanfików.
  1. Powojenne życie Hermiony G. będzie pojawiać się co tydzień w poniedziałek.
  2. Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa będzie ukazywać się co 2 tygodnie w czwartek.
  3. Voldemort ubiera się u Madame Malkin będzie się pojawiało co 2 tygodnie w sobotę.

Przyczyna jest taka, że trzy fanfiki na raz to trochę za dużo. Dodawałam je regularnie przez ponad 2 miesiące i byłabym w stanie to robić, jednakże kosztem własnego życia. Poza tym muszę poszukać pracy – nie będę mogła niczego dodawać jeśli odetną mi internet lub prąd. Więc teraz częściej będę pisać listy motywacyjne niż fanfiki :(

Jest jeszcze jedna przyczyna:
Powojenne życie Hermiony G. pisze mi się szybko i łatwo. Nie muszę prawie nic do niej wymyślać: mam gotowe postacie, opis ich wyglądu i charakteru, linię czasową oraz całkowity opis świata. Nie muszę się wysilać aby przedstawić kim jest Hermiona, Harry i Ron ponieważ każdy to wie. Wymyślam tylko fabułę – reszta jest gotowa.

Za to w Polskiej Szkole Magii i Czarodziejstwa nie jest tak różowo. Opieram się mocno na Harrym, jednak nie da się zaprzeczyć, że 80% tego co się pojawia jest mojego autorstwa. Nie miałam gotowego opisu świata, cech, wyglądu i historii postaci. Na dodatek trzeba wymyślić jakąś ciekawą fabułę, przeciwników, problemów do rozwiązania. To zajmuje mnóstwo czasu. Dlatego podjęłam taką, a nie inną decyzję.

Voldemort ubiera się u Madame Malkin będzie się pojawiał rzadziej ponieważ jest to produkt uboczny przegrzanego mózgu. Gdy będę mniej pisać to i pomysłów na kolejne rozdziały będzie mniej. Poza tym umieszczałam w tym fanfiku wiele odniesień do popkultury, a zwłaszcza tego co można znaleźć w internecie (wiadomości, memy, artykuły, filmiki). Z powodu braku czasu nie mogłam przeglądać kilku stron, z których brałam te rzeczy.

Tak więc idę na jakość, a nie ilość – mam nadzieję, że będzie to zmiana na dobre :D

Ogłoszenie trzecie: kilka zmian na blogu.
Zrobiłam kilka kosmetycznych poprawek takich jak dodanie Spisu rozdziałów, zmiana tła i poprawienie wczesnych rozdziałów (nadal w toku). Dodatkowo wstawiłam „Polską Szkołę Magii i Czarodziejstwa” oraz wstawię niedługo „Powojenne życie Hermiony G.” na Wattpad.  Zapraszam wszystkich chętnych na mój PROFIL! Trochę to trwa, ale niedługo zakończę wszelkie zmiany :)

Miło by mi też było gdyby więcej osób zaglądało na Facebookowy Fanpage Fanfika Trójmagicznego. Chciałabym tam wstawiać różne głupotki, piosenki i ciekawostki (nie zawsze związane z Harrym). Im więcej osób tym lepiej :)

Nominacja!
Zostałam nominowana przez Arcanum Felis do zabawy znanej jako Liebster Blog Award. Będę leniwą bułą i perfidnie skopiuję jej wpis: „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania otrzymane od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kilka osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im pytania. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Przejdźmy najpierw do pytań i odpowiedzi.

Twój ulubiony aktor/aktorka z Harry’ego Pottera?
Ciężkie pytanie ponieważ mam kilku takich. Stwierdzam jednak, że opowiem o tym, który jest rzadko komentowany i nie widzę wielu zachwytów nad nim. Otóż jest to…


Kenneth Branagh jako Gilderoy Lockhart!

Ten facet jest powalający: uważam, że świetnie oddał sposób bycia Gilderoya. Nie dość, że jest utalentowanym aktorem to jeszcze jest reżyserem. Kto słyszał o ostatnim „Kopciuszku”, „Thorze” czy „Wiele hałasu o nic”? To właśnie dzieła tego pana :)

Co lubisz w ludziach?
Gdy są nienormalni :)
Jak każdy lubię osoby miłe, zabawne, szczere, lojalne itp., itd. Ale jednak cenię też, gdy mają w sobie jakąś nutkę szaleństwa, jakieś hobby, coś innego niż wszyscy. Odrzucają mnie osoby na wskroś „normalne”, które nie interesują się niczym poza nauką, założeniem rodziny i pracą. Z takimi ludźmi się raczej nie dogadam.

Jaki smak najlepiej współgra z Twoim charakterem?
Słodko – słony.
Jestem fanką sera pleśniowego z dżemem i pierogów na słono z cebulką… oraz śmietaną i cukrem. Znajomi nabijają się, że oznaką mojej ciąży jest to, że jem normalne rzeczy :)

Jak to się ma do mnie?
Od zawsze miałam rozdwojony charakter, nigdy nie mogłam się na coś zdecydować w 100%. W dzieciństwie chciałam być równocześnie ninja i księżniczką. Byłam chorobliwie nieśmiała (nawet wypad do sklepu aby poprosić o produkty to była trauma), a zarazem występowałam w każdym przedstawieniu szkolnym (zazwyczaj główne role). Uważałam się za humanistkę, ale nie znosiłam krzyżówek, wolałam szachy, sudoku i inne gry logiczne. Słuchałam zarazem gotyku i rapu (co w czasach nastoletnich było „zbrodnią” xP). W liceum z jednej strony chciałam być mroczną gotką, a z drugiej hippiską. Ostatecznie połączyłam to tak, że chodziłam w długiej czarnej spódnicy, na to zakładałam różowy top, na szyję medalion z trupią czachą, a na głowę wianek (rówieśnikom było ciężko to znieść :P). Zazwyczaj wszystko dokładnie planuję, a gdy przychodzi co do czego to idę na żywioł.

Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Bez kartek i długopisu. To całe moje życie: można coś naszkicować, można napisać, można zrobić orgiami albo kapelusz, dzióbnąć napastnika w oko, bardzo pożyteczne narzędzia :D

Jaką książkę możesz polecić na zimowy wieczór?
Moją wielką miłość od pierwszego przeczytania: „Hrabia Monte Christo” Aleksandra Dumasa Ojca. Tam jest wszystko: romans, zemsta, dawne czasy, przygoda, potęga nauki i przebaczenia. Świetnie wykreowane postaci, wiele odniesień do prawdziwych wydarzeń historycznych (nawet tak drobnych jak plotka, która spowodowała krach na giełdzie), silne kobiety (nie było to normą w XIX wieku). Przede wszystkim ta książka uświadomiła 11 letniej mnie, jak bardzo nauka przydaje się w życiu. Zwłaszcza opanowanie języków i kreatywność przy wyrobie narzędzi w więzieniu w celu ucieczki :P. Moje tomy mają ponad 60 lat, uwielbiam zapach starych książek. A rysunki to uczta dla zmysłu artystycznego. Przeczytajcie, warto!

Jak odreagowujesz kryzysowe sytuacje?
Jestem bardzo spokojną osobą, zazwyczaj siadam i czekam aż wszystko minie. Przecież kryzys nie będzie trwał wiecznie! Poza tym dobrze czasem włączyć baaardzo głośno piosenki Marylina Mansona i powyć do nich (a potem przeprosić sąsiadów).

Masz jakąś fobię?
Telefony… Nienawidzę dzwonić! Gdy mam wybrać numer lub osobę z listy to oblewają mnie zimne poty. Wolę przejść pół miasta i zapisać się do lekarza niż umówić się telefonicznie. Gdy ktoś do mnie dzwoni nie jest aż tak źle, ale jestem po wszystkim zestresowana.

Poza tym nienawidzę burzy, stóp i chrupek kukurydzianych. Przy pierwszym zamykam się z domu i czekam na najgorsze (na pewno piorun mi się wedrze do domu). Gdy ktoś mnie dotknie swoją stopą albo dotknie mojej to mam atak paniki (biedny mąż, gdy niechcący to zrobi…). Zaś w chrupkach nienawidzę odgłosu ich spożywania. Od razu robi mi się słabo. Wyobraźcie sobie co przeżywałam, gdy dzieci w przedszkolu dostawały to na podwieczorek! Spędzałam wtedy ten czas w szatni zatykając sobie uszy :(

Miejsce na ziemi, które Cię oczarowało?

Amsterdam i Francja.
W czasach studenckich wybrałam się razem z (jeszcze wtedy) narzeczonym w podróż autostopem po Europie. On wolał Holandię i musiałam tam pojechać chociaż nie chciałam (wolałam Francję, ale czego się nie robi dla miłości). Gdy wylądowaliśmy po wielu perypetiach w Amsterdamie byłam zachwycona! Nie sądziłam, że to takie świetne miasto. Mnóstwo przyjaznych ludzi, którzy bez problemu podchodzą i rozmawiają z nieznajomymi (każdy mówił po angielsku). Taka mała anegdotka:

Zatrzymaliśmy się z narzeczonym w hoteliku umiejscowionym w jednej z kamienic przy samym kanale. Gdy dotarliśmy do niego okazało się, że nasz pokój nie został jeszcze wysprzątany. Właścicielka hoteliku dała nam po leżaku  i kawce abyśmy sobie usiedli przed drzwiami, i odpoczęli na czas porządków. Usiedliśmy i patrzyliśmy na barki turystyczne przepływające kanałem. Zdziwiliśmy się, że ludzie z aparatami machali do nas jak głupi i pstrykali zdjęcia. Z grzeczności także im machaliśmy i uśmiechaliśmy się do zdjęć. Tylko, że to się co chwila powtarzało! Jedna barka, druga, trzecia… Ciągle zastanawialiśmy się o co chodzi. Zdradzę tajemnicę. Chodzi o to:


To jest jedna z najwęższych kamienic w Amsterdamie przy ulicy Singel 7
Hotelik jest po lewej, a my nieświadomi niczego siedliśmy sobie przed drzwiami tej atrakcji turystycznej. Tak więc jestem pokazywana na zdjęciach ludzi z różnych stron świata!

Francji nie muszę chyba tłumaczyć - to mój bzik i moja wielka miłość. Uwielbiam zwłaszcza Lazurowe Wybrzeże. Przeżyłam tam jedne z najfajniejszych urodzin i wakacji w życiu. Każdemu polecam podróż autostopem!

Czego nigdy byś nie założyła?
Szpilek na wysokich obcasach. Przy moim braku koordynacji wzrokowo-ruchowej to grozi samobójstwem, ranami ciętymi albo kłutymi u osób postronnych i rozwaleniem okolicy.

Twoja ulubiona cyfra?
Mam dwie, które składają się na liczbę 13 :)
Moje życie kręci się wokół niej. 13 dnia pewnego miesiąca 2013 roku wyszłam za mąż, równiutko kilka miesięcy później (też 13 dnia miesiąca 2013 roku) przyszła na świat moja córka. W moim rodzinnym mieście mieszkałam w różnych miejscach (raz w bloku numer 13), ale zawsze przy trasie autobusowej nr 13. Kiedyś przez rok uczęszczałam na pewne studia, porzuciłam je i poszłam na inne. Czemu? Powiedziałam wszystkim, że mi się nie spodobały, ale prawda jest bardziej wstrząsająca… wydział uniwersytetu nie był przy trasie linii nr 13 :D. Moja podstawówka, gimnazjum, liceum oraz kolejny kierunek studiów był przy tej linii. 13 mnie prześladuje :)

Teraz sama nominuję kolejne osoby:

Moje pytania (ha, zabawmy się!):
1. Twoja ulubiona książka, film i piosenka (możesz ją wstawić na bloga to sobie posłuchamy czytając dalsze odpowiedzi :P).
2. Napisz jakąś śmieszną anegdotkę ze swojego życia.
3. Na wakacjach znajdujesz butelkę z Dżinem, który okazuje się, że jest duchem piątej kategorii i jedyne co może zrobić to zamienić cię miejscami na jeden dzień z wybraną osobą na świecie. Czyje życie chciałabyś poznać?
4. Zrób sobie test osobowości http://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci i napisz kim jesteś na podstawie tej grafiki (można ją powiększyć):




5. Jesteś uczennicą Hogwartu, jesz spokojnie śniadanie, gdy koleżanki informują cię, że Neville Longbottom chce cię zaprosić  na Bal Bożonarodzeniowy. Jaka jest twoja reakcja?
6. Robisz porządki w swoim kufrze, wyrzucając z niego ubrania. Nagle słyszysz za plecami okrzyk „Tofik jest wolny!”, odwracasz się i widzisz skrzata domowego, który trzyma twoją ulubioną bieliznę. Co robisz?
7. McGonagall ogłasza program wymiany między szkołami. Zakwalifikowałaś się, gratulacje! Do wyboru masz Beauxbatons we Francji, Durmstrang na dalekiej północy, Uagadou w Afryce lub Mahoutokoro w Japonii. Gdzie jedziesz?
8. Jakie pamiątki z wymiany przywieziesz swojej rodzinie?
9. Rodzice chcą ci kupić na urodziny zwierzę. Masz do wyboru ponuraka z ognistymi oczami, żabę, która ma koronę na głowie lub kota, który częściowo znika. Co wybierasz i dlaczego?
10. Jaki zapach miałaby dla ciebie amortencja?