Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 listopada 2017

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 9 – Drugie urodziny bloga i ciekawostki o Powojennym życiu Hermiony G. nr 2


Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających! 
Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni miałam tyle pracy, że wstawałam o siódmej rano i kładłam się spać o drugiej. Robię różne rękodzieła na zamówienie, a w tym roku miałam ich wyjątkowo dużo. Ledwo się ze wszystkim wyrobiłam, ponieważ mąż siedział za granicą, a ktoś musiał zająć się dzieckiem. W każdym razie przez tydzień byłam na trybie „zombie” i ledwo na oczy widziałam, tym bardziej, że prawie nic nie jadłam, ponieważ nie miałam czasu zrobić sobie nawet kanapki. Nie trudno było schudnąć cztery kilo, gdy na śniadanie jadło się jabłko, a kolejnym posiłkiem był jogurt o godzinie dwudziestej drugiej. Aby jeszcze było trudniej, dziecko nie akceptowało faktu, że mama jest zajęta. Owszem, mogła to przyjąć do wiadomości przez jeden dzień, ale później ostro protestowała. Ciężkie jest życie wolnego strzelca… Dlatego nie wrzuciłam rozdziału i nie odzywałam się: nie miałam czasu.
30 października mój blog miał drugie urodziny! Jak ten czas mija… mam wrażenie, że rośnie mi kolejne dziecko :P Z tej okazji przygotowałam drugą część ciekawostek o opowiadaniu „Powojenne życie Hermiony G.”. Trochę ich wyszło. Część z nich to skopiowane moje odpowiedzi na pytania dotyczące bohaterów czy akcji. Znajdują się one w komentarzach na blogu i Wattpadzie. Wiem, że nie wszyscy je czytają, a czasem rzucam tam światło na daną sprawę. Tak więc zaczynajmy!

- Minister Francji, która przybywa do Hogwartu z Madame Maxime na obchody Dnia Zwycięstwa, otrzymała swoje imię i nazwisko od postaci stworzonej przez Aleksandra Dumasa, czyli Milady de Winter z „Trzech Muszkieterów”.
- Z naszym ministrem przybywa jego ochrona, która jest ubrana w zbroje husarskie:

On sam pojawił się w kontuszu:
Hermiona wspomina, że Turcy patrzyli się na Polaków z niechęcią. Czyżby przypomniał im się wpierdziel pod Wiedniem? :)
- Nie mogłam się powstrzymać i rolę Hermiony, w teatrzyku wystawionym przez uczniów Hogwartu, grała czarnoskóra Noma (tak jak w „Harrym Potterze i Przeklętym Dziecku”).
- Odpowiedź na pytanie Pani Snape dlaczego zrobiłam z Severusa takiego napaleńca i mięczaka:
Severus nie jest napaleńcem - jest zdrowym, 40 letnim mężczyzną, który ma najnormalniejsze potrzeby seksualne, a które może spełnić tylko raz w tygodniu ze swoją kobietą. Ja mu współczuję, ponieważ gdyby był na wolności mógłby robić to z Sarą częściej :(.
Mięczakiem też nie jest - psycholog szantażem zmusiła go do wykrztuszenia z trudem jednego słowa (przy czym obydwoje wiedzieli, że Severus żadnej skruchy nie odczuwa). Miał do wyboru albo stracić wiele rzeczy do których przywykł, albo zrobić coś czego nie chce. Biorąc pod uwagę co musiał znosić u boku Voldemorta i Dumbledore'a to było dla niego małe piwko :].
- Nazwisko właścicieli domu, w którym mieszka Hermiona nie padło w opowieści ani razu. Uznałam, że są tak nieistotnymi postaciami, że nie ma sensu ich nazywać.
- Tak wygląda rozkład pomieszczeń:


Hermiona mieszka w największym pokoju, Suzanne w najmniejszym, a średnim Ron, a następnie Severus.
- Dev Shastri powstał pod wpływem serialu internetowego pod tytułem „Guild”. Spodobała mi się postać Zaboo, który uznał za swoją dziewczynę główną bohaterkę tylko dlatego, że mu wysłała uśmieszek podczas rozmowy w grze komputerowej.

- Imię Dev oznacza „bóg” i pochodzi z sanskrytu.
- Kamini wzorowałam na prawdziwej osobie. Czytałam kiedyś bloga pewnej polki, która za sąsiadkę miała hinduskę, której zachowanie odbiegało od naszych norm kulturowych. Zainspirowało mnie to.
- Fragment książki Thierry’ego „Hermiona White i Pierścień Czarnoksiężnika” to parodia „Pięćdziesięciu Twarzy Greya”.
- Feministyczne zapędy Hermiony wzięły się z tego, że Emma Watson, która ją grała w filmach, walczy o prawa kobiet.
- Sprawa ojca Deana miała się wyjaśnić jeszcze podczas ostatniego roku w Hogwarcie, ale stwierdziłam, że na razie są ważniejsze wątki do wyjaśnienia. Dlatego dopiero po dłuższym okresie czasu dowiadujemy się, o co z nim chodziło.
- Nazwę magicznej miejscowości we Francji, czyli „Chatelier” wzięłam z listy 72 nazwisk na wieży Eiffla (źródło: Wikipedia). Należy ono do Louisa Le Chatelier, który był inżynierem górnictwa.
- Nazwisko Madame Blaireau oznacza po polsku „borsuk”. To było pierwsze lepsze słowo, które przyszło mi na myśl.
- Bardzo lubię rozdziały, gdy Hermiona jest z Gawainem w Paryżu. To jedne z moich ulubionych.
- Opisując Wersal, sporo czasu spędziłam w Google Maps „chodząc” po dostępnych pomieszczeniach. Polecam zrobić to samo!
- Hermiona podczas tańca z Gawainem, nuci piosenkę z „Pięknej i Bestii”. To nawiązanie do filmu z Emmą Watson w roli głównej, gdzie grała Bellę.
Razem z córką oglądałyśmy ten film już trzy razy i pewnie na tym się nie skończy :)
- Utożsamiam się z Panią Granger, ponieważ też jestem taką wspierającą mamusią i wiem, że życie nie jest czarno-białe, a dodatkowo sama nie byłam święta i popełniłam sporo błędów.
- Fajnie było wymyślać zmiany, które zaszły w Azkabanie dzięki reformie Kingsleya. Rowling wymyśliła więzienie, które sprawiało, że czarodzieje nie mieli nic do stracenia, a resocjalizacja nie miała racji bytu. Wiedza, że po zamknięciu zwariują i/albo umrą na pewno sprawiała, że byli bardziej agresywni oraz mniej chętnie darowali ofiarom życie. Tak samo jest w naszym świecie. Tam gdzie jest kara śmierci, tam przestępcy są bardziej bezwzględni i zabijają bez wahania nawet przypadkowych ludzi.
- Kursy, które mogli podjąć więźniowie w odnowionym Azkabanie nie wymagały użycia różdżki. Rozkład dnia i organizację więzienia wzorowałam na istniejących zakładach karnych, które są w Anglii.
- W pierwszej wersji mojej opowieści Dundy miał być Australijczykiem i nazywać się Dundee. Tak się akurat złożyło, że akurat wtedy wyszedł film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” więc zmieniłam mu nazwisko i zrobiłam Amerykaninem, aby wprowadzić elementy magicznego świata z USA.
- Trudno ukryć, że Meduza, czyli Maddie Weiss, to parodia Magdy Gessler :D
- Hermiona wykonywała mugolski test ciążowy w Świętym Mungu, ponieważ był najszybszą opcją. Napisałam, że istnieje magiczny sposób, ale nie zdradziłam, jak on działa. Gdyby któraś czarownica była zainteresowana, to robi się to tak: trzeba zerwać siedem liści bluszczu wróżebnego, następnie wziąć szklankę wypełnioną wodą źródlaną i ostrożnie położyć je na powierzchni. Kolejnym krokiem jest naplucie na nie i odstawienie wszystkiego na tydzień. Jeśli czarownica jest w ciąży, to liście opadną na dno, jeśli nie, to zostaną na powierzchni.
- Gdyby zekranizowano kiedyś moje opowiadanie, to rolę Sary Jones powierzyłabym Jennifer Aniston :P
- Okrzyk bojowy Dundy’ego pochodzi z filmu „Szklana pułapka”. Te słowa wypowiada John McClane (Bruce Willis) do Hansa Grubera, który był grany przez Alana Rickmana. Stąd wiadomo dlaczego Severus nie był tym zachwycony :D
- Thierry’emu wcale nie przeszkadzał fakt, że Hermiona była w ciąży. Już wtedy się do niej zalecał i gdyby odwzajemniła jego uczucia, to pewnie zostałby całkiem szalonym ojczymem dla jej dziecka
- Podczas imprezy Halloweenowej Ron udawał Elżbietę I Tudor. Zainspirowałam się informacją, że Rupert Grint, czyli aktor odgrywający tę rolę w „Harrym Potterze”, przyszedł na przesłuchanie przebrany za kobietę.
- Wilhelmina Prince, czyli babka Severusa, pojawiła się, aby pokazać, że on jednak ma rodzinę. Zawsze denerwował mnie w książkach Rowling fakt, że nikt nie ma krewnych, a jeśli już, to zachowują się jakby oni nie istnieli. Dlatego pozwoliła Sevowi dowiedzieć się, co się stało z jego dziadkiem i pokazać, jakie relacje go łączyły z rodzicami matki. Dodatkowo Wilhelmina podkreśliła sytuację, w której znalazł się jej wnuk: był znienawidzony zarówno przez zwolenników Voldemorta, jak i ludzi Dumbledore’a oraz większość, która była neutralna światopoglądowo, ale miała do niego uraz z powodu jego charakteru.
- Dowcip Dundy’ego pochodził od pewnego wykładowcy na pewnej politechnice. Nie ma to jak imprezy w akademiku, należącym do tej uczelni.
- Gilderoy Lockhart na widok Severusa „przypomniał” sobie wydarzenia z mojej miniaturki „Gilderoy Horror Picture Show” czyli drugiej części „Zakręconych urodzin”. Ze względu na duże natężenie gejozy, nie umieściłam jej na Wattpadzie, ale można ją znaleźć na blogu (Fanfik Trójmagiczny).
- Wieś Pirbright, niedaleko miasta Guildford naprawdę istnieje i można znaleźć tam budynek z napisem „Lord Pirbright’s Hall”, cmentarz i kościół.
- Oficjalnie Hermiona ostrzygła się na krótko, ponieważ miała dość użerania się ze swoimi niesfornymi włosami. Nieoficjalnie chciałam, aby wyglądała, jak Emma Watson, która zrobiła ten krok, po tym, gdy zakończyła swoją przygodę z „Harrym Potterem”. Uważam, że jej pasują :D
- Zazwyczaj wszystko piszę na bieżąco, mając tylko plan powieści pod ręką, ale wizytę Severusa i Hermiony u ojca Gilderoya napisałam kilka miesięcy wcześniej.
- Severus poczuł coś do Sary, gdy ją odnalazł w Irlandii, ale było za późno na cokolwiek.
- Mój komentarz na temat psycholog i jej roli: Chciałam, aby przed odejściem z opowieści, Sara okazała się postacią niejednoznaczną. Chciała być z Sevem, ale zarazem się go bała. Miała umiejętności, które pozwoliłyby go zmienić, ale stwierdziła, że się poddaje. Powiedziała mu prawdę o Lily, ale w takim momencie, że Severus miał prawo jej nie uwierzyć. Nie wiadomo też, czy to, co mówili o niej inni to prawda. Matka jej nienawidzi za bycie mugolką, ojciec jest religijnym oszołomem z demencją, były mąż oszustem, a Arnold mógł być nastawiany przeciwko niej. To wszystko zostawiłam do swobodnej interpretacji czytającego.
- Słowa z obraźliwego listu przysłanego do Severusa „twoja matka była chomikiem, a twój ojciec śmierdział skisłymi jagodami! Pierdzę ogólnie w twoim kierunku!” pochodzą z filmu „Monty Python i Święty Graal”. Kocham ten film!
- Severus raz stwierdza, że chce wyjechać do Szanghaju, a raz, że do Hongkongu, co pokazuje, że mu obojętnie gdzie się znajdzie, byleby to było w Chinach.
- W pewnym momencie Hermiona grozi Severusowi, że wyrwie mu serce łyżką. Ten tekst pochodzi z filmu „Robin Hood” i wypowiada go Szeryf z Nottingham czyli Alan Rickman.
- Ktoś mi kiedyś zarzucił, że Hermiona nie mogłaby zachorować na depresję. Prawda jest taka, że nic nie stoi na przeszkodzie. Zaburzenia depresyjne mogą dopaść każdego, niezależnie od płci, wieku czy sytuacji społecznej lub ekonomicznej. To, że Hermiona walczyła podczas wojny nie znaczy, że nie mogła się załamać po poronieniu. Coś co dla jednej osoby jest małą przykrością, dla innej może być wieloletnią traumą. Wielokrotnie świat obiega informacja, że ktoś popełnił samobójstwo, a przecież był znanym, zawsze pogodnym komikiem lub aktorem z milionami na koncie i dziesiątkami najpiękniejszych modelek u boku. Nie można powiedzieć, że ze stuprocentową pewnością dany człowiek nie zachoruje nigdy na depresję. Należy pamiętać, że to nie jest powód do wstydu. Depresję można pokonać, dlatego warto udać się po pomoc do specjalisty. Piszę to jako osoba, która zmaga się z nią od wielu lat i niejednokrotnie słyszała od innych, że ktoś tak wesoły i optymistyczny jak ja, nigdy nie będzie jej mieć.
- Podstawową różnicą między Severusem a Hermioną jest to, że on jest kreatywny i gdy ma jakiś problem, to próbuje sam dość do jego rozwiązania. Ona za to skupia się na znalezieniu gotowca. Severus wymyśla nowe czary i eliksiry, a Hermiona odnajduje je w księgach.
- Harry rzucił na dom Hermiony zaklęcie, które nie wpuszczało do środka osób, które mają złe zamiary wobec niej. Jak wiadomo Severus nie miał czystych intencji, ale jednak mógł wejść. To dlatego, że w czasie wizyty u Dundy’ego zmienił zdanie (planował zemstę) i później jego jedynym celem było odseparowanie dziewczyny od Harry’ego. Uznałam, że to nie podpadało pod „złe zamiary wobec Hermiony”, ponieważ chciał zrobić na złość Potterowi, a ona była tylko narzędziem (liczyła się intencja).
-  Severus często miewał koszmary związane z Azkabanem.
- Agentka zajmująca się sprawą Rona czyli Natalie Martinez wspomina, że CIA ma kłopoty i tnie koszty. To wszystko prawda: przez całe lata dziewięćdziesiąte agencja była zorientowana na technologię, a nie ludzi, co bardzo ułatwiło terrorystom atak na World Trade Center.
- Postawiłam Rona w naprawdę kłopotliwej sytuacji: bez różdżki, dokumentów i znajomości podstawowych rzeczy, ponieważ zawsze zastanawiałam się, co się stanie, gdy wrzucimy bezbronnego czarodzieja do mugolskiego świata. Jak sobie poradzi? Czy będzie w stanie poinformować swoich? Jak się okazało, to wszystko wcale nie było takie proste.
- Irlandzcy Cyganie naprawdę istnieją -> ARTYKUŁ na ten temat.
- Harry specjalnie sfałszował swoje mugolskie akta, które twierdziły, że uczył się w Ośrodku Wychowawczym im. Św. Brutusa dla Młodocianych Recydywistów. To był ukłon w stronę jego wuja. Opisując swoją śmierć, miał nadzieję, że ciotka będzie mieć wyrzuty sumienia, gdy się o niej dowie.
- Pomysł Rona, aby wyjawić, że Petunia go zna, był beznadziejny. To było oczywiste, że zaprzeczy.
- Paul Ekman żyje i naprawdę jest amerykańskim psychologiem, który specjalizuje się w wykrywaniu kłamstwa przez co często współpracuje z władzami.
- Ron został zamknięty w Langley Porter Psychiatric Institute w San Francisco. Tam pracował Paul Ekman do 2004 roku.
- Ludzie zajmujący się przemytem narkotyków rzeczywiście każą je zapakowywać nago (na pewno bywają wyjątki). Oglądałam dokument, w którym było dokładnie pokazane, jak się wszystko odbywa.
- Uznałam, że Severus i Hermiona nie będą się kłócić o obowiązki domowe. W ich wypadku wystarczyła magia, aby wszystko lśniło czystością, produkty do jedzenia same się przygotowały, a ich pierwszą reakcją na ewentualny konflikt było unikanie współlokatora.
- Dzięki podaniu kilku prawdziwych informacji w opowiadaniu, bardzo łatwo jest ustalić dokładną datę, kiedy Hermiona przeczytała e-mail od Thierry’ego informujący o losie Rona.
- Nie ma we Francji miejscowości Hautes Murailles, ale istnieje ona w książce Noela Randona „Dwie rurki z kremem”. Jest to kryminał, którego akcja toczy się na Lazurowym Wybrzeżu w latach pięćdziesiątych. Ze względu na niesamowity klimat i wciągającą intrygę, gorąco polecam!
- Tak wyglądają niektóre miejsca opisane w rozdziale „Wakacje”:
Nicea




Cannes



Monako






To są zdjęcia z moich wakacji :D.
- Severus ukrywa przed Dundym jak ma na imię jego współlokatorka, nazywając ją Hayde. Tak nazywała się niewolnica Hrabiego Monte Christo w opowieści Aleksandra Dumasa.
- W pewnym momencie Sev stwierdza, że mógłby wyobrazić sobie seksowną czarownicę siedzącą na wypchanym testralu. To nawiązanie do „Wiedźmina”, a dokładniej Yennefer, która lubiła kochać się z Geraltem na wypchanym jednorożcu.
-  Hermiona przynosi z Hogwartu książkę, która nosi tytuł „Żywot Linfreda ze Stinchcombe”. Severus wspomina, że stworzył on podwaliny pod eliksiry, których używają w obecnych czasach. Nie wiedział jednak, że był to założyciel dynastii Potterów. Ich nazwisko wzięło się od przezwiska Linfreda „Potterer”, które można przetłumaczyć jako „babracz” (źródło: Pottermore).
- Kłótnia Hermiony i Ginny dotycząca roli Rona podczas wesela była zainspirowana… moim ślubem. Powód dla którego pokłóciłam się z przyjaciółką był o wiele bardziej błahy (szczerze mówiąc dotyczył kompletnej pierdoły), ale jedyne co uzyskałyśmy to koniec znajomości. Morał jest taki, że czasem warto odpuścić.
- Gdyby Severus przytulił Hermionę, która płakała z powodu World Trade Center, to dziewczyna byłaby jego.
- Nie zdradzę co Sev zrobił z pijaczkami ze Spinner’s End, czyli Brianem i Frankiem. Zostawiam to do swobodnej interpretacji czytelnika, tak samo jak w przypadku Sary Jones.
- Czarnoksiężnik Ekrizdis został wymyślony przez Rowling i można przeczytać o nim w jej artykule na temat Azkabanu (źródło: Pottermore).
- Severus przeglądając księgę Ekrizdisa wspomina, że przebiegł po niej kot. Skąd to wiedział? Rozwiązanie zagadki:

Polecam ARTYKUŁ na ten temat.
- Mimo, że Rowling napisała w artykule, że Azkaban znajduje się na Morzu Północnym, to ja napisałam, że na Morzu Niemieckim. Dlaczego? Do pierwszej wojny światowej w Anglii nadal obowiązywała druga nazwa. Severus czyta pamiętnik, który powstał w piętnastym wieku, więc dla jego twórcy morze miało jemu współczesną nazwę.
- Hermiona puściła Suzanne Shreka, ponieważ to jedna z ulubionych bajek mojej córki. Stanowi także znacznik, w którym roku toczy się akcja (niektórzy czytający mają tendencję do zapominania i potem muszę się spierać o różne aspekty, głównie technologiczne). Z drugiej strony chciałam pokazać, że nawet Fiona (Hermi) może pokochać Shreka (Sev).
- Gareth Bloomsbury to postać wzorowana na facecie, z którym byłam na randce. Właściwie to perfidnie opisałam jego zachowanie. Gość musiał się upić, aby ze mną normalnie pogadać. Tak jak Hermiona nie dałam mu drugiej szansy.
- Thierry ubiera się w stylu Elegant Gothic Aristocrat. Powstał on w Japonii w latach dziewięćdziesiątych. W skrócie można powiedzieć, że polega na ubieraniu się jak skrzyżowanie fana gotyku z XIX - wiecznym elegantem.
- Słowa Suzanne, która mówi o narzeczonym w przedszkolu należą do mojej córki. Naprawdę stwierdziła, że jestem biedna, bo musiałam znaleźć sobie męża, a ona nie musi, ponieważ ożeni się ze swoim „chłopakiem”.
- Nie uważam aby miłość Hermiony do Thierry’ego była zbyt szybka. W końcu znali się od czterech lat i było wspomniane, że regularnie ze sobą pisali. Ona nie „poleciała” na jego wygląd. Było odwrotnie: jego kolczyki i image odrzucały go od niego i gdy z nich zrezygnował, uczucia mogły zakwitnąć. Argument, że Hermiona jest zbyt poważna o rozsądna na taką miłość także jest nietrafiony. Chcę zobaczyć osobę, która dała radę się „odkochać”, kiedy mózg szalał pod wpływem endorfin.
- Sylfion naprawdę istniał i jest to jedyna roślina, która wyginęła z powodu człowieka.
- Miałam problem z Kamieniem Wskrzeszenia. Było wspomniane, że Insygniów Śmierci nie można przywołać. Dlatego stwierdziłam, że do odnalezienia go przyda się armia skrzatów domowych. Harry powiedział portretowi Albusa, że zgubił go w lesie. Ten znał go na tyle, że bez problemu domyślił się, że chłopak chciał mieć towarzystwo do swoich ostatnich chwil, czyli do czasu spotkania z Voldemortem. Świadkiem tego wydarzenia był Hagrid, a on znał las jak nikt inny, więc mógł wskazać odpowiednie miejsce. Na rozkaz McGonagall Skrzaty mogły przetrząsnąć polanę, cal po calu, dosłownie ryjąc teren.
- Minerwa wysłała do Severusa sowę, mimo że miał on na sobie czar maskujący. Jak to zrobiła? Wiedziała, że Hermiona z nim mieszka, dlatego kazała sowie lecieć do jej domu i oddać list komuś, kto nie jest nią. Takie obejście magicznego systemu.
- Podczas rozmowy z obrazem Albusa Severus zrobił aluzję do homoseksualizmu Dumbledore’a.
- Skąd Voldemort miał Sylfion? Nie wiem, możemy się tylko domyślać :P
- Narysowałam Hermionie taki sam płaszcz jaki nosiła w 2001 roku Gwyneth Paltrow:
- W styczniu 2002 roku książę Harry naprawdę był na odwyku, wysłany tam przez księcia Karola, który miał dosyć wyskoków syna pod wpływem używek.
- Severus nie dotarł do Nowej Zelandii. Został w Chinach i tam uwarzył Eliksir Wskrzeszenia. Harry miał rację podejrzewając Snape’a o to, że chciał zepsuć ślub Hermiony i Thierry’ego.
- Suknia ślubna Hermiony wyglądała tak:
- Aby realistycznie opisać chorobę Jean Granger czytałam blogi osób chorujących na białaczkę. Zdołowałam się przez to, ponieważ większość przegrała walkę.
- Harry pojawił się w domu Hermiony przed nią, ponieważ podsłuchał co Severus mówił jej i panu Grangerowi. Oni jechali samochodem, a Potter użył teleportacji, a później magii (jako auror nie miał większego problemu, aby dostać się do budynku, poza tym Sev zdjął czary z tego samego powodu). Nie spodziewał się, że przyjaciółka go zaatakuje oszałamiaczem i dlatego spędził trochę czasu na podłodze.
- Wielokrotnie to podkreślałam i powtórzę to jeszcze raz: Harry’emu dużo brakuje, aby być dobrym aurorem. Pokonał Voldemorta dzięki pomocy innych, znacznie mądrzejszych od siebie ludzi. Jest narwany i najpierw działa, a dopiero potem myśli. Gdy wpadnie na trop, to dopowiada sobie różne teorie, zamiast dojść do prawdy i bardzo często kieruje się emocjami, a nie rozsądkiem. Z tego powodu cieszę się, że Gawain Robards zablokował mu wspinanie się po szczeblach kariery do czasu aż chłopak zmądrzeje i się uspokoi.
- Cmentarz na którym pochowani są rodzice Jean jest w Corelaine w Irlandii Północnej. Michelle Fairley czyli aktorka, która grała matkę Hermiony w „Insygniach Śmierci”, urodziła się w tym mieście.
- Według Rowling zaklęcie zmniejszająco–zwiększające podlega ścisłemu nadzorowi ze strony Ministerstwa Magii. Innymi słowy Hermiona złamała prawo zaczarowując swoją torebkę, a Severus słoik na eliksir. Uważam to za kompletną bzdurę. Jak można coś takiego sprawdzić? Aurorzy robią wyrywkowe kontrole w domach czarodziejów sprawdzając każdy pokój, torebkę, pudełko czy garnek? Autorka Harry’ego czasem odlatuje w zupełnie nieznane mi rejony kompletnego braku logicznego myślenia.
- Mój stosunek do kwestii odciętej ręki pana Grangera (skopiowany z sekcji komentarzy): znalazłam wypociny Rowling na Pottermore. Ogólnie stwierdziła, że czarodzieje są odporni na mugolskie choroby, ale wykańczają ich magiczne (mugoli z resztą też, mają podwójny niefart). Napisała, że jeśli część ciała została nieodwracalnie zniszczona, to nie można jej odtworzyć. Przywołała przykład Moody'ego, który stracił oko i nogę w walce oraz ucho George'a.  Osobiście uważam, że o ile można uznać, że Szalonookiemu urwało kończyny, np. zaklęcie wybuchu i rana została przypalona czy coś w tym stylu, o tyle ciężko mi się zgodzić z przypadkiem Glizdogona i Weasleya. Gilderoy wydrylował Harry'ego, czyli jego kości odeszły w niebyt, a jednak dało się je odtworzyć. Voldemort zniknął, nie miał całego ciała, a mimo wszystko się odrodził. Dlatego zwykłe odcięcie kończyny raczej nie powinno stanowić problemu z jej odtworzeniem. Rowling jak zwykle nawymyślała :(
Dodam jeszcze, że przecież Severus uleczył rany Draco, które powstały przy pomocy tego samego zaklęcia, co rana George’a i wcale nie przemawia do mnie teoria, że to potrafił, ponieważ sam wymyślił Sectumsemprę.
- Meggie_Coslynn zapytała: Chwila, chwila. Oni zdążyli się przenieść na cmentarz, odprawić rytuał, wrócić, pospać, pogadać, rodzice wyjechać a ten się jeszcze nie ocknął? I taka Ginny nie widziała w tym nic dziwnego?
Odpowiedź: Hermiona walnęła go mocno, a potem Severus poprawił (on by się powstrzymał? Serio? :]). Tak naprawdę długo nie byli na cmentarzu, z moich obliczeń wynika, że góra pół godziny, ale to uznając, że chodzili spacerkiem. Przyjmijmy, że Harry powiedział Ginny jakie ma plany. Czyli wiedziała, że nie ma co mu przeszkadzać przez jakiś czas (przecież kilka godzin to jeszcze nie powód do niepokoju). Na dodatek miała dziecko na głowie :P
Na koniec spytajmy się samych siebie szczerze: czy Severus nie poprawiłby Harry’emu po powrocie do Londynu w czasie, gdy Jean była zajęta upewnianiem się, że jej mąż i córka żyją? :]
Rodzice mogli szybko wyjechać (popędzani, co chwilę przez czarodzieja). Hermiona razem z obrażonym Harrym teleportowała się w okolicę ich domu. Z moich obliczeń wynika, że wszystko mogło zająć dwie - trzy godziny.
- Dzieciaki potrafią bardzo boleśnie odreagowywać przykrą dla nich sytuację. Suzanne nie była wyjątkiem.
- Nie uważam, aby Harry cierpiał na zespół stresu pourazowego, ale myślę, że jego psychika na pewno ucierpiała na wskutek wieloletniego zmagania się z niebezpieczeństwem. Hermiona dała podejść się Severusowi, do którego zaczęła mieć właściwie bezgraniczne zaufanie i dlatego męczy przyjaciela, aby zaczął się leczyć. Z powodu przebytej depresji jest święcie przekonana, że lepiej wie od innych jak się czują i co w ich głowach siedzi. Dlatego Harry zaczął jej unikać (podobnie było ze skrzatami domowymi i czapeczkami w wieży Gryffindoru).
- Zawsze się zastanawiałam, jak czarodziej może zbić majątek w świecie mugoli używając tylko minimum magii (tak, aby ludzie się o niej nie dowiedzieli). Już Robin Poynter pokazał, że przy pomocy Confundusa można okradać staruszków (wmawiał im, że jest ich wnuczkiem). Naprawianie sprzętów jest chyba najlepszą opcją, ponieważ rzuca się Reparo i na tym polega cała robota.
- Severus  z mojego opowiadania prawdopodobnie nigdy nie będzie w stu procentach pozytywną postacią. Uważa się za lepszego od mugoli, których bezlitośnie wykorzystuje, jest wredny, niemiły i antypatyczny dla większości czarownic i czarodziejów. Mimo tego staram się pokazać, że powoli przechodzi przemianę i potrafi pozbyć się swoich przywar, gdy sytuacja tego wymaga.
- Uznałam, że Kingsleyowi mogą puścić nerwy. Wyobraziłam sobie, że ma napiętą sytuację rodzinną, ciągle go męczą w Ministerstwie Magii oraz zbyt wiele pracuje. Wtedy łatwo o wybuch gniewu i stracenie kontroli, co odbiło się na Hermionie. Prawie każda pracująco zawodowo osoba ma historię, gdy przełożony wyżywał się na kimś pod wpływem złego humoru itp. Czarodzieje są takimi samymi ludźmi jak my.
- Suzanne nie lubi gotowanej marchewki - tak samo jak moja córka. Szczerze mówiąc ja także za nią nie przepadam.
- Początkowo Thierry wcale nie był religijny. Miałam trochę inny pomysł na jego postać, ale później stwierdziłam, że to fajny pretekst, aby pokazać jak wierzenia mogą zniszczyć związek dwojga ludzi.
- Myślę, że idea czystości krwi nie upadła po śmierci Voldemorta. To jest zbyt kusząca wizja, aby wszyscy przestali w nią wierzyć. W naszym świecie Hitler nie żyje, a mimo to jest sporo neonazistów.
- Tak jak Hermiona mam piżamkę w tęczowe jednorożce i ją kocham. Mój mąż nie jest nią zachwycony i zawsze marudzi, że powinnam w niej spać w pokoju dziecka (w sensie, że pasuję do jej wszystkich zabawek).
- Zielony płomień, którym Śmierciożercy podpalali domy, miał symbolizować Salazara Slytherina.
- „Śmierć wrogom czystokrwistych” to moja jawna kpina z hasła „śmierć wrogom ojczyzny”. Obydwa zdania są tak samo głupie, zarówno w naszym, jak i czarodziejskim świecie.
- Kingsley nie dał wiary Severusowi, że ten wykorzystał cały Sylfion. Dlatego stara się odbudować swoje relacje z Hermioną (jak wiemy z marnym skutkiem), która jest najlepszym połączeniem między nimi.
- Spalona garderoba Hermiony naprawdę sporo kosztowała. Gdy rozwinęła się u niej depresja i pracoholizm, to dziewczyna skupiła się na zdobyciu awansu. Jednym z elementów jej strategii było kupowanie drogich ubrań i dodatków, w których wyglądała jak najbardziej profesjonalnie. Chcąc podkreślić fakt, że pochodzi z rodziny mugoli, inwestowała w drogie marki typu Chanel, Prada, Dior itp.
- Osobiście przeżyłam szok, gdy pochodząc z rodziny dysfunkcyjnej, trafiłam na taką, w której panowały normalne (czyli życzliwe) stosunki. Początkowo byłam święcie przekonana, że wszyscy tylko udają przyjaźń, ponieważ z powodu wieloletnich, negatywnych doświadczeń mój mózg nie był w stanie zaakceptować, że mogą istnieć relacje inne, niż wśród moich krewnych, którzy głównie na siebie wrzeszczeli i podkładali świnie. Uznałam, że Severus także będzie miał z tym problem, tym bardziej, że pochodził z rodziny typowo patologicznej, gdzie było jeszcze gorzej.
- Ostatnio podczas pisania opowiadania namiętnie słucham „Two Steps From Hell”.


- Wspominałam o tym w komentarzach, ale napiszę to oficjalnie: nie porzucę opowiadania. Zamierzam je skończyć, nawet jeśli znajdę regularną pracę lub wyprowadzę się za granicę. Mogą być wtedy przerwy we wrzucaniu rozdziałów, ale zakończę to, co zaczęłam, ponieważ pisanie to moja pasja i wsadziłam w nie zbyt wiele serca. Po zakończeniu sprawdzę jeszcze raz wszystkie rozdziały, poprawię błędy, dodam okładkę oraz kilka bajerów (na przykład jakieś dodatkowe rysunki czy teksty) i wrzucę książkę do ściągnięcia. Macie moje słowo!

Na razie to wszystko. Gdy zbierze się więcej rozdziałów, to znowu powypisuję ciekawostki. Podejrzewam, że zajmie mi to kolejny rok :D. Kolejny rozdział pojawi się pewnie w poniedziałek. Od razu mówię, że w przyszłości mogę mieć małe kłopoty, ponieważ najprawdopodobniej wyjadę do babci na kilka dni, a nie posiadam laptopa (ani ona). Ale jeszcze zobaczę, jak to wyjdzie…

Pozdrawiam wszystkich!
Szczęśliwa Trzynastka

poniedziałek, 5 września 2016

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 6 – Ciekawostki o Powojennym życiu Hermiony G. i nominacja „10 zdjęć”


Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających!

Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.


Kilka dni temu ogłaszałam na Facebooku, że wszystko wskazuje na to, że nie będę w stanie napisać rozdziału. Niestety, okazało się to prawdą. Przygotowania do imprezy, impreza, a później sprzątanie po niej wyssało ze mnie siły niczym wampir krew :(. Za tydzień wszystko powinno wrócić do normy, ale teraz postanowiłam wrzucić coś na osłodę: będzie to garść ciekawostek na temat Powojennego życia Hermiony G oraz nominację "10 zdjęć" od Arcanum Felis. Mam nadzieję, że dzięki temu mnie nie zlinczujecie :P


CIEKAWOSTKI:


- Gdy piszę „Powojenne życie Hermiony G.” to muszę słuchać spokojnej muzyki (Enya, Era, Enigma, M83), inaczej w ogóle nie mogę się skupić. Za to, gdy zabieram się za „Polską Szkołę Magii i Czarodziejstwa” to włączam piosenki skomponowane przez Jima Steinmana (głównie Bonnie Tyler albo Meat Loaf). Tylko one wprowadzają mnie w odpowiedni nastrój. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest xP.

- W pierwszym rozdziale Hermiona i Ron lądują w obdrapanym hostelu gdzie „atmosferę” można kroić. Wzorowałam się moich doświadczeniach z Amsterdamu, tam można było najarać się maryśką za darmo, a higiena była tylko sprawą umowną :P

- Nie lubię pisać scen łóżkowych, dlatego staram się używać jak najbardziej ogólnych wyrażeń i pozostać w sferze niedopowiedzeń.

- Thierry Bouchard, autor „Hermiony White i Magicznej Akademii”, wziął imię i wygląd od francuskiego piosenkarza Thierry’ego Amiela, którego uwielbiałam, gdy miałam 16 czy 17 lat <3.


- Festiwal, o którym mówił w pierwszym rozdziale naprawdę miał miejsce w Sydney w 1998 roku.

- Suzanne pojawiła się w powieści, ponieważ Rowling powiedziała, że miała w planach opisanie mugolskiej siostry Hermiony. Postanowiłam dodać ten wątek, ponieważ mam małe dziecko na co dzień. Bardzo wzoruję małą na mojej córce, chociaż wygląd odziedziczyła po siostrzenicy męża.

- Według wywiadów z autorką Harry’ego, Ron powinien najpierw być przez dwa lata aurorem zanim zacznie prowadzić sklep z George’em. Ten wątek nie pasował mi do koncepcji, dlatego postanowiłam go pominąć. Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie Rona, jako aurora i uważałam, że powinien zająć się swoim bratem, który na pewno był pogrążony w depresji po śmierci Freda.

- Najpierw Gawain Robards miał mieć szare oczy, ale w połączeniu z blond włosami za bardzo przypominałby Lucjusza Malfoya. Dlatego zmieniłam ich kolor na błękitny. 

Dlaczego opisałam go, jako sobowtóra Richarda Gere? Ponieważ mam trochę spaczone poczucie humoru :). 

Gdy szukałam aktora, do którego mogłaby go porównać Hermiona przypomniał mi się Richard w „Rycerzu Króla Artura” z 1995 roku:


Czemu ten film? Richard grał tam Lancelota, a Gawain (od którego najprawdopodobniej wziął imię Robards) według legend Arturiańskich, był siostrzeńcem Króla Artura i zasiadał przy Okrągłym Stole. Teraz zaś pora na moje nienormalne poczucie humoru: „Sir Lancelot wymordował wszystkich braci Gawaina, ponieważ odkryli oni jego romans z królową Ginewrą. Ten szukając zemsty, ścigał go i zginął w wyniku odniesionych w pojedynku ran” – cytat z Wikipedii. Teraz rozumiecie, jaką dziwną logiką kieruje się mój umysł i uważa to za śmieszne xP. Poza tym miał być dość marginalną postacią, ale później zauważyłam jego potencjał i podkręciłam fabułę.

- Zastanawiałam się czy przez moment nie związać Hermiony z Harrym, nawet zrobiłam małą aluzję w rozdziale siódmym, ale ostatecznie porzuciłam ten pomysł, ponieważ nie chciałam zrobić drugiej „Mody na sukces” gdzie każdy jest z każdym i wystarczy dać jednemu bohaterowi AIDS, aby wybić pozostałych.

- Harry w ósmym rozdziale wspomina, że nie zamierza mieszkać z Ginny na Grimmauld Place, ponieważ początkowo chciałam przeprowadzić go gdzieś indziej. Jednak został tam, bo jest mi to potrzebne do dalszej fabuły :P

- Już w dziewiątym rozdziale dałam do zrozumienia, że Robards czuje miętę do Hermiony :]

- Postanowiłam dać kilka trików psychologicznych Hermionie, aby pokazać, że czarodzieje w ogóle nie różnią się psychiką od mugoli. Z drugiej strony zastanawiające jest to, że w Wizengamocie nie ma obrońców z urzędu. Wychodzi na to, że w większości czarodzieje są skazani na decyzję składu sędziowskiego bez możliwości wypowiedzenia się w jakiejkolwiek kwestii. Najgorzej, gdy zasiadają w nim ludzie, którzy nie lubią oskarżonego, wtedy ten ma kompletnie przerąbane…

- Wątek o badaniach nad Skrzatami Domowymi i walce na ich rzecz musiałam wprowadzić, chociaż tak naprawdę nie miałam na to ochoty. Rowling powiedziała, że Hermiona poprawiła ich los, więc pokazałam jak według mnie do tego doszło. Wprawdzie mogłam napisać krótką wzmiankę o tym, ale mój perfekcjonizm walnął mnie w głowę i krzyknął „nie!”. Tak właśnie wygląda utrudnianie sobie życia według Szczęśliwej Trzynastki.

- W jedenastym rozdziale Hermiona posyła swój najpiękniejszy uśmiech w stronę Severusa. W planach miałam, że ruszy mu to coś w łepetynie i zacznie inaczej na nią spoglądać, ale stwierdziłam, że to jeszcze za wcześnie :D

- Dunstan Eoforthild to połączenie dwóch staroangielskich imion, pierwsze oznacza: dun – ciemny, stan – kamień, drugie: eofort – dzik lub knur, hild – bitwa. Wychodzi z tego niezbyt przyjemne połączenie, co idealnie oddaje usposobienie staruszka, który lubi dowodzić, że Skrzaty Domowe nie mają mózgu, przez co powinny pozostać na zawsze niewolnikami czarodziejów.

- Imiona skrzatów, które wymyśliłam ubawiły mnie. Zwłaszcza Tofik i wymiana zdań pomiędzy Nevillem i Deanem, które wyraźnie wskazują na inspirację pewnym kabaretem :).


Przy okazji dałam powód, aby Luna zerwała ze swoim chłopakiem (nie był to mój pomysł tylko Rowling, która uznała, że para rozstała się podczas przerwy świątecznej).

- Bardzo podoba mi się mój pomysł z wyczarowaniem sobie poroża renifera z dzwoneczkami i śpiewanie „Jingle Bells” przed świętami. Gdybym uczyła w magicznej szkole sama bym tak zrobiła (pewnie ku wielkiej uciesze moich uczniów).

- Kiedyś czytałam Sevmione, w którym był opisany szczegółowo proces Severusa, którego broniła Hermiona (mnóstwo stron z dialogami z sali rozpraw). Z tego powodu sama nie opisywałam swojej wersji zbyt szczegółowo, ponieważ uważam, że znudziłaby czytelników (ja prawie usnęłam czytając tamto opowiadanie). Obydwa procesy różnią się od siebie, zwłaszcza wynikiem: mój Severus został skazany.

- Specjalnie nie pozwalałam zbyt szybko przeżyć Hermionie jej „pierwszego razu”. Zrobiłam to z wrodzonej wredności :P

- Stosunek pani Weasley do Ginny (pilnowanie jej aby nic nie robiła z Harrym, tudzież zakaz mieszkania z nim przed ślubem) pożyczyłam od mamy mojej koleżanki z klasy. Jej córka miała trzech starszych braci i samych kuzynów, z tego powodu, jako jedyna dziewczyna w rodzinie, była bardzo pilnowana, co w ogóle nie przeszkodziło jej zmieniać chłopaków jak rękawiczki :].

- Hermiona na Sylwestrze miała na sobie sukienkę taką jak Victoria Beckham:


Dostała ją w święta od swojej mamy, która stwierdziła, że takie są w modzie wśród dziewczyn w wieku jej córki. Uznałam jednak, że nie jest to zbyt ważna informacja i nie opisałam tego.

 - Moja wersja Hermiony bardzo żałowała, że czarodziejskie radio nie nadaje mugolskich piosenek, ponieważ zespół Spice Girls przypadły jej do gustu. Zwłaszcza urzekła ją piosenka „Goodbye” (ten fragment także usunęłam z opowiadania).


- Rita Skeeter na początku miała być na marginesie, ale najpierw spodobało mi się jak obrzuca Hermionę błotem, a później już nie mogłam żyć bez jej tendencji mieszania się do wszystkiego.

- Nie przewidywałam opisywania, co się dzieje z Severusem w Azkabanie, dopiero Rebecca wspomniała w komentarzu o resocjalizacji, co mnie bardzo mocno zainspirowało. Zaczęłam czytać na ten temat w internecie i stwierdziłam, że więźniowie potrzebują psychologa. Musiał to być ktoś, kto wiedział o czarodziejskim świecie. Akurat wtedy czytałam biografię Gilderoya Lockharta (do mojej miniaturki), którą kiedyś Rowling wrzuciła na Pottermore i doczytałam się, że miał dwie starsze siostry, które nie były czarownicami. Czego trzeba więcej? Tak „narodziła” się Sara Jones z domu Lockhart.

- Byłam i nadal jestem wściekła na Rowling za to, że uniewinniła Malfoyów. Niby jak to miało wyglądać? Co najmniej setka śmierciożerców mogła potwierdzić, że popierali Voldemorta. Myślę, że nawet Harry Potter - chłopiec, który dokopał Beznosemu dwa razy, nie dałby rady ich uniewinnić! No, ale strzeliła Joaśka tego babola, to go opisałam, a że przy okazji dało mi to pretekst do knucia kolejnej intrygi to inna sprawa…

- W rozdziale piętnastym pomyliłam się i napisałam, że Ron wyciągnął Harry’ego z jeziora zamiast leśnej sadzawki. Jako, że było to w relacji Rity Skeeter stwierdziłam, że nie będę tego poprawiać – w końcu dziennikarka nie raz przeinaczała fakty :).

- Aby podkreślić fakt, że Hermiona i Severus myślą podobnie często wkładam w ich usta identyczne stwierdzenia (ciekawe czy ktoś kiedyś je wyłapie? :]).

- Stwierdziłam, że Hermiona miała za mało wpadek, dlatego co jakiś czas pokazuję, że była człowiekiem z krwi i kości. To, że ktoś jest super-inteligentny i oczytany nie oznacza, że nie walnie jakiejś gafy, np.: wkopie kumpla u jego szefa, zauroczy się w tym drugim czy zacznie paplać zbyt wiele po alkoholu…

-  Nie jest tajemnicą, że Severus cierpiał na depresję jednak nie chciałam zbyt bardzo tego opisywać, ponieważ sama miewam problemy z tą chorobą i nie lubię o niej myśleć :(.

- W rozdziale szesnastym specjalnie napisałam taki horoskop, aby Severus mógł załapać, że opłaca mu się związek z Hermioną (Panną), a nie Lily (Wodnik). Niestety, jego ścisły umysł, nie wziął go nawet przez sekundę pod uwagę :'(

- W moim opowiadaniu Severus wspomina, że bliźniacy Weasley wypełnili jego gabinet powiększonymi Fasolkami Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Ten dowcip miał miejsce w pierwszej grze z serii „Harry Potter” (włączcie od 12.50):


- Mimo, że szczerze wątpię aby Snape oglądał „Gwiezdne Wojny” to wsadziłam w jego usta żart nawiązujący do nich.

- W pewnym momencie Severus oznajmia, że „bym skoczył z klifu, jak mamę kocham!” co jest nawiązaniem do krótkiej opowieści Lamii pod tytułem „Nie tak miało być”.

- Specjalnie umożliwiłam więźniom Azkabanu czytanie Proroka Codziennego, aby Snape miał co komentować. Dzięki temu nie czytam w komentarzach „znowu nie napisałaś nic o Sevie!” :P

- Nazwisko ojca Deana wzięłam od Zakesa Mda, znanego pisarza, który pochodzi z Republiki Południowej Afryki.

- Stwierdziłam, że książka Thierry’ego musi być parodią blogasków. Tu znowu ukazałam swoją wredność :]

- Staram się wrzucać do tekstu jakieś wskazówki, który rok jest w powieści. Dlatego Ron przynosi zabawki z McDonalda, które przedstawiają postaci z I epizodu „Gwiezdnych Wojen” (chociaż tak naprawdę nie były to maskotki, ale jakieś bączki czy coś w tym stylu).

- Aby dokładniej opisać terapię Severusa, odkopałam moje książki ze studiów, które dotyczą psychologii. Dzięki temu kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam Zimbardo i jego podręcznik akademicki :)

- Skopiuję mój komentarz, w którym wyjaśniłam, dlaczego śmierciożercy chodzili do burdelu i wyrywali dziołchy na potańcówkach: 

miałam dosyć gwałtów i tortur opisywanych w innych fanfikach. Idea śmierciożerców, że nie tknęliby szlamy ani mugolki sprawia, że pożądanie ich byłoby raczej przez Voldemorta źle widziane (można to wywnioskować z rozmowy z Harrym na temat Severusa). Za to argument "patrz Voldziu, te mugolki są gorsze niż nasze cudowne czarownice, wystarczy je zbajerować, aby dały dupy za darmo" może bardziej by przeszedł (mogę sobie domniemywać, nie?).

- Wybuch, który spowodował Ron przy pomocy puszki z kajmakiem opisałam na podstawie przeżyć mojego ojca, który w ten sam sposób zdemolował kuchnię. Zdradzę wam, że koty naprawdę lubią zlizywać słodką masę ze ściany :P

- Raz wspomniałam, że Amos wyruszył zająć się wyjątkowo upierdliwymi elfami, które nie dopuszczały do budowy drogi w Irlandii. Zainspirowałam się wiadomością, że w Islandii naprawdę nie wybudowano takiej, ponieważ na danym terenie mogły mieszkać te istoty. Życie jest pełne niespodzianek :)

- Hermiona dostała na urodziny od Gawaina dzieło Sendivogiusa Polonusa, czyli książkę napisaną przez Michała Sędziwoja.

- Aby umówić Hermionę z Gawainem w McDonaldzie musiałam przeanalizować historię Londyńskich restauracji, aby mieć pewność, że taka istniała w 1999 roku. Podobnie było z internetem – musiałam mieć pewność, że Hermiona wie co to jest i potrafi używać komputera :)

- 24 grudnia 1999 w Londynie naprawdę padał deszcz.

- Samochód Robardsa to TVR Cerbera 4.0


- Pomysł z Archiwum X był dość spontaniczny: po prostu chciałam, aby Ron wykazał się inicjatywą, a przy okazji wprowadził trochę zamieszania oraz śmiechu. Tylko on mógł wymyślić coś tak naciąganego i głupiego, co jednocześnie mogło zadziałać :).

- Dom Robardsa wzorowałam na tym: 


Hermiona długo stała w progu nie tylko przez zadumę nad pomieszczeniem, ale jeszcze po to, aby dać czas Harry’emu na wśliźnięcie się do środka w pelerynie-niewidce.

- Dla tych, którzy nie czytają komentarzy kopiuję fragmenty z wymiany zdań między mną a Welniewicz, w którym wyjaśnia się dlaczego Hermiona i Harry wplątują się w rozgrywki polityczne w Ministerstwie Magii oraz nie wydali Robardsa:

W. - No nie wierzę. Nie wierzę, że Harry i Herm nie wyjawili prawdy! Ja rozumiem, że posady, że zagrywki, ale takie upolitycznienie świętej trójcy mi się nie podoba :(

SZ. T. - upolitycznianie... trochę to wina Rowling. Czytałam wywiady z nią i jej materiały z Pottermore, wynika z nich, że Hermiona i Harry zrobili błyskawiczną karierę w Ministerstwie. Jako, że bazuję na nich to się tego trzymam. Gdzieś znalazłam informację od niej, że Harry niedługo po zakończeniu wojny został szefem aurorów! Totalny bezsens. Mimo jego zasług w stosunku do pokonania Voldka (czego tak naprawdę nie zrobił sam), to chłopak ma za małą wiedzę i umiejętności, aby kierować czymś takim. Tak samo było z Hermioną według Rowling. Szast-prast i jest wysoko postawioną urzędniczką (a w międzyczasie wychodzi za Rona i rodzi dzieci). To jest przyczyną, dlaczego w moim opowiadaniu trójca godzi się na wiele. Starałam się pokazać, że mimo wszystko nie wszyscy ich lubią i są osoby, które podkładają im świnie. Inaczej wyszedłby blogasek, w którym bohaterowie robią karierę za piękne oczy.

W. - No w sumie sporo masz racji, Rowling trochę zrobiła z późniejszego Harry'ego takiego bohatera wojennego, którego wszyscy uwielbiają mimo wszystko. A jakby nie patrzeć, w człowieku, który przeszedł tyle w życiu muszą kryć się jakieś demony, które wyłażą gdzieś po drodze i sprawiają, że niektórzy zaczynają myśleć samodzielnie i widzieć, że to przecież nie ideał.

Sz. T. - No właśnie, Harry - symbol zwycięstwa, cudowne dziecko. Dlatego ma taryfę ulgową we wszystkim, zostaje aurorem bez przeszkolenia, ponieważ Voldemorta nie ma więc nikt inny nie może go zabić/zranić :P (bo wszyscy aurorzy skupiają się na tym aby utrzymać go przy życiu podczas akcji). Już widzę jak urzędnicy gadają między sobą: "nie możemy nic z nim zrobić, ponieważ społeczność czarodziejów nas zlinczuje i transmutuje w rozwielitki". Polityka jest jaka jest i rządzą układy. Miałam z nią styczność i nawet zapaleńcy chcący wprowadzić zmiany musieli się po jakimś czasie poddać i grać tak jak inni :/.

To na razie tyle. Teraz czas na nominację "10 zdjęć"


Z tego co zrozumiałam mam wrzucić zdjęcia, które siedzą gdzieś tam u mnie w komputerze, oraz wymienić minimum trzech ulubionych autorów książek. No to dzieła!

Takie książki kocham najbardziej - stare, zniszczone, w przepięknych okładkach.

Wielki Gatsby - bardzo lubię zarówno książkę jak i film z Leo DiCaprio (kiedyś się w nim podkochiwałam!).

Chcę zrobić sobie tatuaże, ale jeszcze nie zaprojektowałam takiego wzoru, który w 100% by mi się podobał.

Koncert Bonnie Tyler na którym byłam - kolejny punkt na liście "zrobić przed śmiercią" odhaczony!

Obraz mojego autorstwa z perspektywy mojej córki, która lubi fotografować :)

Madame de Rosa - uwielbiam eleganckie boho/hippie w jej wykonaniu.

To zdjęcie jest po prostu świetne :)

Chcę pojechać do Japonii - kiedyś mi się to uda :)

Brigitte Bardot i Pablo Picasso - czego chcieć więcej?

Zawsze marzyłam, aby zobaczyć taki widok na własne oczy...

Najbardziej lubię czytać książki, które napisał/napisała:
Aleksander Dumas (ojciec),
Agatha Christie,
Richelle Mead.

Znowu nie zamierzam nikogo nominować :)

Pozdrawiam Wszystkich!