poniedziałek, 22 lutego 2016

Powojenne życie Hermiony G.: Rozdział 17 – Nie będę opowiadać kłamstw


Hermiona leżała w swoim łóżku patrząc się na baldachim. Słyszała równe oddechy swoich koleżanek, które smacznie spały. W głowie Hermiony trwała gonitwa myśli, która nie pozwalała jej się uspokoić. Ciągle myślała czy dobrze zrobiła przystając na propozycję Rity. Była Gryfonką, a zgodziła się kłamać jak jakaś Ślizgonka zamiast odważnie ponieść konsekwencje swoich czynów. Czuła, że to było poniżej jej godności.

Dziewczyna złapała się za głowę i jęknęła cicho. Wiedziała, że Harry zasłużył na karę. Dogadał się z Malfoyami, doprowadził do ich uniewinnienia i skrócenia wyroku Severusa. Niby twierdził, że wolność Lucjusza była skutkiem ubocznym, ale Hermionie ciężko było to przyjąć do wiadomości. W głębi duszy była zadowolona, że Robards podsłuchał ich rozmowę. Uważała, że szorowanie kibli nie było złymi konsekwencjami dla jej przyjaciela. Z drugiej strony obwiniała siebie za rozmowę z Dafne. Nie powinna była tyle jej mówić, ale im dłużej siedziały w Dziurawym Kotle i popijały piwo tym bardziej rozwiązywał jej się język.

Hermiona przekręciła się na bok. Propozycja Rity zaskoczyła ją i nie przeanalizowała jej dokładnie przed podjęciem decyzji. Na dodatek poczucie winy przygniotło ją tak, że straciła na chwilę zdolność logicznego myślenia. W tamtym momencie ważniejsze było aby uratować Harry’ego i pogodzić się z Ginny. Myślała o przyjaźni, a nie sprawiedliwości.

Na poduszkę popłynęła pierwsza łza i w pokoju można było usłyszeć cichy szloch. Hermiona nie chciała przyznać się przed samą sobą, ale w końcu musiała stanąć twarzą w twarz z tym co zrobiła. Czuła, że były jeszcze inne powody, które nie powinny być brane pod uwagę.
- Zmieniłam się – pomyślała starając się uciszyć szloch poduszką. – Chciałam się zemścić na Dafne za to co zrobiła. Przecież to była moja wina! Gdybym jej nie powiedziała o tym, nie byłoby sprawy! – jej ciałem wstrząsnęły dreszcze. – Chciałam… chciałam także uciec od odpowiedzialności – przyznała się przed samą sobą.

Zrozumiała, że to wszystko dlatego, że po wojnie stała się sławna. Czarodzieje chwalili ją, z każdej strony słyszała zachwyty i słowa aprobaty. Była bohaterką, cudownym dzieckiem z mugolskiej rodziny, które osiągnęło na polu magii więcej niż połowa społeczeństwa czarodziejów razem wzięta. Porównywano ją do Albusa Dumbledore’a. Była wzorem dla młodszych czarownic. Czuła dumę… tak wielką, że gdy przeczytała artykuł Dafne poczuła jak traci grunt pod nogami. Padł na nią blady strach, że straci przez to swoją nienaganną opinię.

Łzy wsiąkały w poduszkę. Hermiona płakała tak jak dziecko. Nienawidziła siebie, nienawidziła tego co zrobiła i tego na co się zgodziła. Rita już wszystko załatwiła. Ginny napisała do Harry’ego aby się nie przyznawał. Machina ruszyła i ciężko ją było zatrzymać. Jutro musi zniszczyć reputację Dafne Greengrass. W zamian Hermiona uratuje Harry’ego, który powinien zostać ukarany, a Malfoyowie unikną Azkabanu. Rita zaś będzie mogła nadal szpiegować innych pod postacią niezarejestrowanego animaga. Jedynym plusem było to, że dziennikarka nie obsmaruje żadnego z jej przyjaciół. Mimo wszystko czuła taki wstyd, że chciała aby to wszystko się tak naprawdę nie zdarzyło i było tylko koszmarnym snem.
- Jak ty nisko upadłaś… – Hermiona powiedziała do siebie na chwilę przed uśnięciem.

***

Rita miała rację co do reakcji czarodziejów na artykuł. Rano Hermionę zalała lawina listów od oburzonych czytelników. Dziewczyna nauczona doświadczeniem nie otwierała kopert. Zebrała je w kupkę z zamiarem wrzucenia w ogień. Wyjce topiła, z dużą pomocą Luny i Ginny, w dzbankach z sokiem. Pozwalało to zneutralizować przykre konsekwencje nie otworzenia listu. W dzbankach wściekle pieniło się i bulgotało, ale żaden nie wybuchł.

Większość starszych uczniów obserwowało dziewczyny z zainteresowaniem. „Czarownica” nie była zbyt popularnym pismem, dlatego sprawa Hermiony i Harry’ego nie rozniosła się błyskawicznie po szkole. Nastolatki zdecydowanie częściej czytywały przeznaczoną dla nich „Czarodziejkę”. Młodsze roczniki były aferą podekscytowane, zaś starsze twierdziły w zdecydowanej większości, że Hermiona nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.

Gwardia Dumbledore także była przekonana o niewinności przyjaciółki. Okazało się, że Ginny nikomu nie mówiła jak było naprawdę. Po wyjściu Rity dziewczyny wyjaśniły sobie pewne sprawy, ale nie wróciły do poprzednich kontaktów. Hermiona nadal przeżywała wewnętrzne rozterki. Wstała niewyspana i w wyjątkowo złym humorze. Poczucie winy przygniatało ją, a świadomość, że ma doprowadzić Dafne do usunięcia z redakcji sprawiało, że miała mdłości.
- Kiepska ze mnie Gryfonka skoro zgodziłam się na coś takiego – pomyślała Hermiona ponuro. – Powinnam powiedzieć prawdę…

Uniosła głowę i zobaczyła, że Ginny intensywnie się w nią wpatruje. Wieloletnia przyjaźń dała o sobie znać i Hermiona zrozumiała, że to ostrzeżenie. Ginny znała ją i pilnowała, aby poczucie sprawiedliwości nie sprawiło, że się wycofa z układu. Dziewczyna jęknęła w duszy i wzięła się za topienie kolejnych dwóch wyjców, które zostały przyniesione przez płomykówki. Z powodu nawału czarnych myśli nie zauważyła, że Dean ją woła. Dopiero, gdy dotknął jej ramię dotarło do niej, że kolega czegoś od niej chce.

- Czytaj! – powiedział, gdy się na niego popatrzyła i podał jej mugolską kartkę papieru.
- Stronę z książki wyrwał Johnny. Zabrałam mu ją i nie pokażę nikomu. Przesyłam całusy, mama – przeczytała Hermiona.
- To mój najmłodszy brat to zrobił! A to wredny smarkacz! Dobrze, że mama zauważyła! – cieszył się Dean.
- Odesłała tę stronę?
- Eeee… nie – odpowiedział czarnoskóry chłopak sprawdzając kopertę. – Nic tu nie ma.

Hermiona popatrzyła się najpierw na kopertę, a później na kolegę. Nagle walnęła się z całej siły w czoło.
- Kretynka! – powiedziała na tyle głośno, że wielu uczniów popatrzyło się na nią. – Jestem tak głupia, że aż samej siebie mnie żal!
Uczniowie siedzący w pobliżu zachichotali. Ginny mruknęła coś niewyraźnie pod nosem. Gwardia Dumbledore’a patrzyła się na Hermionę pytającym wzrokiem. Ta zaś podbiegła do Justyna Finch–Fletchleya i złapała go za rękaw.
- Musisz iść do swojego pokoju wspólnego! Szybko! – oznajmiła tonem nie znoszącym sprzeciwu..
- Ale o co cho… - Justyn nie zdążył dokończyć pytania gdyż został brutalnie odciągnięty od stołu.
- Hermiono, co ty robisz? – spytał się Dean, gdy jego również złapała za szatę.
- Zobaczycie! – odpowiedziała.

***

Justyn wyszedł z pokoju wspólnego Hufflepuffu trzymając pod pachą książkę.
- Może mi w końcu wyjaśnisz po co ci to? – warknął, gdy Hermiona wyrwała mu podręcznik do alchemii.
- Chwila! – wykrzyknęła szukając odpowiedniej strony. – Mam! Na Merlina, ale ja byłam głupia!
- Co masz? – spytali się jednocześnie chłopcy.
- Dean… to jest twój ojciec! – oświadczyła Hermiona podając mu książkę otworzoną na biografii autora.
Cała trójka zaczęła czytać, Hermiona z Justynem przykleili się do kolegi aby dobrze widzieć tekst.


John Mda urodził się w RPA w 1941 roku. Przyjechał do Anglii razem z rodzicami w wieku pięciu lat, a gdy miał jedenaście lat poszedł do Hogwartu. Tam od razu ujawnił się jego talent do transmutacji i eliksirów, ale jego wielką miłością okazała się alchemia. W siódmej klasie korespondował z najwybitniejszymi alchemikami, w tym z Nicolasem Flamelem, który wróżył mu świetlaną przyszłość. Jego słowa potwierdziły się, młody John był znany ze swoich osiągnięć…


W tym momencie Hermiona skończyła czytać ponieważ usłyszała za sobą gniewny głos Ginny.
- Tu jesteś! Szukałyśmy cię wszędzie! - rudowłosa podała kopertę przyjaciółce. – Masz! List z Ministerstwa Magii!
- Dziewczyny! Hermiona odkryła kto jest moim ojcem! – podniecony Dean w sekundę znalazł się przy Lunie, Ginny i Hannie podsuwając im pod nos książkę. – Patrzcie! To on!

Gdy koleżanki zapoznawały się z biografią Johna Mda, Hermiona rozerwała kopertę i dowiedziała się, że za półtorej godziny ma się stawić na przesłuchanie w Ministerstwie Magii. Jej dobry humor spowodowany rozwiązaniem zagadki prysł niczym bańka mydlana. Pożegnała się z przyjaciółmi i poszła usprawiedliwić się u Minerwy McGonagall.

***

Hermiona założyła ten sam strój, który miała na ostatniej rozprawie Severusa. Zrobiła makijaż i związała włosy w ciasny kok. Dzięki temu wyglądała bardziej profesjonalnie. Rzuciła ostatnie spojrzenie w lustro. Ciężko jej było patrzeć na samą siebie mając świadomość co ma niedługo zrobić.
- Weź się w garść! – powiedziała głośno do swojego odbicia.
Rozkaz nie pomógł, poczucie winy nadal w niej tkwiło i nie chciało puścić.
- Może jednak powiem prawdę… - pomyślała zrozpaczona wychodząc z łazienki.

Pierwsze co zobaczyła to Ginny czekającą na nią w dormitorium. W kominku płonęły listy sycząc i wydzielając nieprzyjemny zapach.
- Nawet nie próbuj! – warknęła rudowłosa. – Znam tę twoją minę! Chcesz wszystko zepsuć!
- Słuchaj, to nie fair… - zaczęła tłumaczyć Hermiona. – Przemyślałam to sobie. Mam zemścić się na Dafne. Gryfoni tak nie postępują!
- Co z tego? Mogła cię uprzedzić, że napisze o tobie, a nie wyciągać od ciebie zwierzenia podstępem. Poza tym jej tatuś pomógł jej złotem. Zasłużyła na utarcie nosa!
- Harry także zasłużył na karę!
- Chcesz zniszczyć jego marzenia? – Ginny ujęła się pod boki i spojrzała się na Hermionę ze złością. – Zawsze chciał być aurorem, przez ciebie wyleci z pracy!
- Jest sam sobie winien… – odparła cicho Hermiona.
- Musiał wypuścić Lucjusza. Zrozum! – rudowłosa złapała przyjaciółkę za ramiona i popatrzyła się błagalnie w jej oczy. – Nie mógł inaczej! On naprawdę z tego powodu bardzo cierpi! Uwierz mi! Pomóż mu!
- Myślisz, że ja nie cierpię?
- Wiem… słyszałam jak płakałaś w nocy – Ginny spuściła wzrok. – Pomyśl! Rita nie napisze niczego więcej na nasz temat! Mamy ją w garści! Dafne także będzie wiedziała, że z nami się nie zadziera!
- Moje sumienie…
- Walić sumienie! – przerwała jej rudowłosa. – Czasem trzeba coś poświęcić! Chcesz w przyszłości pracować w Ministerstwie Magii. Tam liczy się to z kim trzymasz. Takie jest życie. Uznaj to za cenną lekcję.
- Tak nie powinno być!
- Tak było, jest i będzie. Przypomnij sobie co się działo, gdy Ministrem był Knot.
- Kingsley taki nie jest.
- Nie jest, ale i tak musi się bawić w gierki i lizać innym tyłki aby go popierali. Nie oszukuj się…
- Nienawidzę tego! Nie chcę taka być! – wyrzuciła z siebie Hermiona.
Ginny wręczyła jej płaszcz i torebkę.
- Kiedyś to zmienisz, a teraz powiedz, że Dafne źle cię zrozumiała. Część wymyśliła, a większość przeinaczyła.
- Ale…
- Żadne ale! Tak było i już! – oświadczyła Ginny tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Idź i nie chcę słyszeć, że postanowiłaś złamać umowę!

***

Hermiona stała przed drzwiami prowadzącym do sali rozpraw. Razem z nią czekali na wezwanie Malfoyowie, Dafne Greengrass oraz Gawain Robards. Wszyscy milczeli ponieważ byli pilnowani przez aurorów. Hermiona miała ochotę wytargać za włosy Lucjusza, który miał przyklejony do twarzy drwiący uśmiech. Narcyza nie pokazywała po sobie emocji. Draco patrzył się z niechęcią na Dafne, która puszyła się jakby już wygrała sprawę. Gawain Robards siedział zgaszony na ławce i widać było, że ma podobne odczucia co Hermiona. Jego oczy były podkrążone jakby nie spał przez całą noc. W pewnym momencie jego błękitne tęczówki spoczęły na Hermionie i wyczytała z nich, że on także zauważył podobieństwo ich sytuacji. Obydwoje brzydzili się tym co mają zaraz zrobić.

Drzwi otworzyły się gwałtownie i Percy Weasley wpuścił wszystkich na salę. Eskortowani przez aurorów siedli w ławce przeznaczonej dla świadków. Zaległa pełna napięcia cisza. Harry unikał kontaktu wzrokowego z Hermioną. Wyraźnie bał się co ona powie.

Kingsley jako pierwszą wywołał Dafne Greengrass, która opowiedziała jak spotkała się z Hermioną, a ta wszystko jej wyśpiewała jak na spowiedzi. Uśmiechała się przy tym i dawała do zrozumienia, że uważała za swój obowiązek poinformowanie opinii publicznej o matactwach, które dzieją się w Ministerstwie Magii. Gdy skończyła odpowiadać na pytania zadawane przez radę usiadła z powrotem na miejsce. Jej mina świadczyła o tym, że jest z siebie bardzo zadowolona. Popatrzyła na innych świadków i uśmiech zszedł jej z twarzy, gdy spojrzała się na Lucjusza. Hermiona zauważyła, że posłał jej spojrzenie wyrażające pewność jej upadku. To zbiło Dafne z tropu.
- Gawain Robards! – zagrzmiał głos Kingsleya i odbił się echem po sali.

Szef biura aurorów usiadł na krześle i spojrzał znużonym wzrokiem po sędziach.
- Czy to prawda, że podsłuchałeś rozmowę Hermiony Jean Granger i Harry’ego Jamesa Pottera, w której przyznawał się do zawarcia umowy z rodziną Malfoyów?
Hermiona zacisnęła pięści. Postanowiła, że odpowie tak samo jak Gawain Robards. Zamknęła oczy i wstrzymała oddech.
- Nie, nie słyszałem takiej rozmowy.

Otworzyła oczy i wypuściła powietrze. Kłamał, czyli ona także to zrobi. Dafne wyglądała jakby została spetryfikowana.

***

- Hermiono Jean Granger… – zaczął mówić Kingsley. – Czy spotkałaś się z Dafne Greengrass w pubie o nazwie „Dziurawy Kocioł” 9 stycznia 1999 roku?
- Tak.
- Opowiedz jak doszło do tego spotkania.
- Wpadłam na nią wychodząc z Esów i Floresów. Dafne ucieszyła się na mój widok i postanowiłyśmy pójść do pubu aby porozmawiać o czasach szkolnych i najnowszej książce Rity Skeeter.
- Czy celem tego spotkania było przeprowadzenie wywiadu, który miał zostać opisany w artykule w czasopiśmie „Czarownica”?
- Nie. Dafne Greengrass nie poinformowała mnie, że zamierza takowy napisać ani nie udzielałam zgody na coś takiego.
- Czy powiedziałaś Dafne Greengrass, że Harry Potter porozumiał się z rodziną Malfoyów w sprawie składania fałszywych zeznań?

Hermiona popatrzyła się na Harry’ego, a potem na blondynkę, którą miała pogrążyć. To była ta chwila, czas na ostateczną decyzję. Będzie kłamać czy przyzna się do wszystkiego?
- Nie – odrzekła po chwili.
- Czy Harry Potter mówił ci, że porozumiewał się z rodziną Malfoyów w sprawie składania fałszywych zeznań?
- Nie.
- Czy rozmawialiście o tym w toalecie w biurze aurorów?
- Nie.
- Czy Gawain Robards był świadkiem takiej rozmowy.
- Nie był.
- Dlaczego więc Dafne Greengrass opisała ją w swoim artykule?

Hermiona z trudem przełknęła ślinę. Skoro już skłamała musiała brnąć  w to dalej.
- Myślę, że Dafne Greengrass chciała zostać pisarką i dlatego przeinaczyła wiele faktów oraz dodała kilka nowych aby zwrócić na siebie uwagę. Dodatkowo była zła na Draco Malfoya, że odrzucił jej odczucia...
- Ty szmato! – Dafne ryknęła, a jej okrzyk odbił się echem. – Sama mi wszystko powiedziałaś po pijaku!
Kingsley zaczął uciszać wzburzone głosy, które się odezwały po reakcji dziewczyny. Dafne dostała ostrzeżenie, że jeszcze raz odezwie się nie pytana to zostanie usunięta z sali. Zamilkła, ale jej oczy miotały błyskawice.

***

Po skończonym przesłuchaniu Hermiona poszła z Harrym do Rona. Nie odzywali się zbyt wiele do siebie po drodze. Bracia Weasleyowie nie mieli o tej porze zbyt wielkiego ruchu więc Ron mógł zaszyć się ze swoją dziewczyną i przyjacielem na zapleczu, gdzie mogli spokojnie porozmawiać. Wiedział o układzie z Ritą, ponieważ Hermiona wysłała mu sowę zaraz po wyjściu dziennikarki z dormitorium.
- No, opowiadajcie! Jak to się skończyło? – zawołał wesoło.
Harry i Hermiona popatrzyli ponuro na siebie i nic nie odpowiedzieli. Ronowi zrzedła mina.
- Nie mów, że cię wywalili!
- Nie – mruknął Harry.
- Oczyścili go ze wszystkich zarzutów – dodała Hermiona i opadła na krzesło. – Naprawdę czuję się jak ostatnia szmata…
- Daj spokój nie było chyba tak źle… - zaczął ją pocieszać Ron.
- Malfoyowie wyparli się wszystkiego – opowiadał Harry. – Mój szef także potwierdził, że Dafne kłamie. Wiem, że teraz będę mieć u niego przerąbane przez długi okres czasu… - stwierdził z goryczą.
- Co na to Dafne?
- Dostała szału, gdy Harry’ego uniewinniono. Ma napisać sprostowanie, które ukaże się w Proroku Codziennym – oznajmiła Hermiona.
- To chyba dobrze, nie? – spytał niepewnie Ron.
- Hmphm… - mruknęli Hermiona z Harrym.
- Dajcie spokój! Było minęło!
- To było kłamstwo – powiedziała cicho Hermiona.
- Przepraszam cię, nie powinienem był iść na układ z Malfoyami… - oświadczył Harry.
- Nie powinieneś! – Ron przyznał mu rację. – Jednak teraz jest już po wszystkim. Przestańcie się na siebie boczyć!

Hermiona podniosła dłoń Harry’ego i popatrzyła się na blizny, które zostały na jej powierzchni po torturach Umbridge.
- Uznaję, że to była wcześniejsza kara za to co teraz się wydarzyło – oświadczyła z powagą. – Masz mi obiecać, że nigdy coś takiego się nie powtórzy!
- Obiecuję! – odrzekł Harry i objął mocno Hermionę. – Nigdy więcej nie powtórzę takiej akcji. Nigdy!
- Ja też ciebie przepraszam! Nie będę więcej tyle gadała! – Hermiona płakała mu w ramię. – Nie będę opowiadać kłamstw! Nigdy więcej!

Ron podszedł i objął ich. Cała trójka wiedziała, że po tym wydarzeniu wszystko wróci między nimi do normy.

czwartek, 18 lutego 2016

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 3 – Liebster Blog Award numer 2

Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających!

Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.


Znowu zostałam nominowana do LBA! I to przez dwie osoby: Welniewicz i Okey. Jak zwykle jestem leniwą bułą i wklejam gotowca: „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania otrzymane od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kilka osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im pytania. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Zacznę od pytań Okey:

Jaki jest twój ulubiony dotyk? Wolisz dotykać gładkie rzeczy, a może raczej coś szorstkiego? Podaj konkretne przykłady.
Gładkie! Włosy, dłuuuugie włosy. Zawsze miałam chłopaków z długimi włosami. Mój mąż nadal takie ma <3

Gdy miałaś cztery lata, kim chciałaś zostać w przyszłości?
Superbohaterką, która potrafi latać i ma nadludzką siłę. Pamiętam, że moim wymarzonym pomocnikiem była Księżniczka Kala z „Gumisiów” i Śmigacz McKwak z „Kaczych opowieści”.



Jaki jest twój ulubiony dźwięk (wykluczam dzwonek na przerwę)?
Hmmm, ciężkie pytanie…
Myślę, że najbardziej lubię dźwięk Erhu czyli chińskiego odpowiednika skrzypiec. Wygląda to tak:


Gdy ogląda się filmy lub dokumenty o chinach to zazwyczaj się słyszy ten instrument. Ja pokochałam go dzięki tej piosence:


Pochodzi z anime pod tytułem „Saiunkoku Monogatari”. Polecam bardzo gorąco! Mnóstwo intryg na dworze królewskim, ciekawych postaci i delikatny wątek miłosny :)

Masz maszynę, która przenosi cię w czasie. Możesz wykonać jedną podróż. Gdzie się przenosisz?
Na dwór Ludwika XIV. Uwielbiam ten okres w historii Francji :)
Chociaż nie pogardziłabym Anglią w czasie panowania Królowej Wiktorii…

Idziesz sobie ulicą, gdy nagle widzisz leżącą puszkę z napisem „dżin! Tylko dziś może spełnić twoje życzenia!”. Podchodzisz i bierzesz ją do ręki. Rzeczywiście. Jest jednak pewien problem. Aby spełnić twoje trzy życzenia musisz szczerze odpowiedzieć dżinowi na zadane przez niego dowolne pytanie. Co robisz? Decydujesz się na odpowiedź? Jakie by były twoje trzy życzenia?
A niech się pyta :P. Jeśli to będzie coś wstydliwego, co ma zamiar rozgłosić to profilaktycznie zażyczę sobie coś dla dobra świata aby pokazać jak się poświęciłam (żart). Więc moje trzy życzenia to:
- niech ludzie w końcu zrozumieją, że więcej nas łączy niż dzieli,
- możliwość podróży gdzie tylko zechcę,
- rentgen w oczach, który pokazuje w którym ciucholandzie są najlepsze ubrania za najniższą cenę.

Okazuje się, że twój przyjaciel jest wampirem. Co robisz?
Dziergam na drutach szalik, w którym umieszczam spreparowane kawałki czosnku (aby nie było ich czuć).

Siedzisz w celi, a następnego dnia ma się odbyć egzekucja (na tobie). Strażnicy stosują się do zasady ostatniego posiłku. Co wybierasz?
Sery pleśniowe, sos żurawinowy i wino.

Jakiego nietypowego koloru chciałabyś mieć włosy?
Tęczowe! Miewałam już różowe, ale tęcza to wyższy poziom zajebistości ^^

Budzisz się rano i orientujesz, że jest ten sam dzień co wczoraj (dzień świstaka). Wiesz, że to co zrobisz nie będzie mieć dla ciebie żadnych konsekwencji. Co robisz?
Bzykam każdego przystojnego faceta w okolicy… A tak na serio to lecę obrabować bank!

Możesz się spotkać z dowolną żyjącą kiedykolwiek na ziemi osobą. Kto by to był? Dlaczego go wybrałaś?
Hayao Miyazaki! Jestem wielką fanką jego dzieł. Uwielbiam je i chętnie bym z nim pogadała na temat procesu tworzenia filmów animowanych.

I ostatnie: czy uważasz, ze te pytania były mocno ryjące mózg? A może, o zgrozo, podobały ci się?
Nie przesadzajmy, trzeba o wiele więcej aby mi zryć psychikę (która i tak już jest nieźle pokiereszowana :P).


Teraz czas na kreatywne pytania Welniewicz:

Słodzisz herbatę?
Zacznijmy od tego, że nie pijam herbaty :D. Czasem zioła, a jeśli już to tylko z miodem.

Gdyby wysłano Cię w przyszłość, czego najbardziej chciałabyś się dowiedzieć?
Jak umrę ja oraz moi bliscy i czy dałoby się przedłużyć nasze życie xP

Jaka książka miała największy wpływ na Twój światopogląd?
Michael Newton - Wędrówka dusz.

Miałam w swoim życiu kryzys dotyczący religii i pytań filozoficznych typu: co było przed nami, co jest po nas, czy istnieje bóg, itp.? Jak większość Polaków zostałam ochrzczona wbrew swojej woli i zmuszona do udziału w szopce typu komunia czy bierzmowanie (przygotowania do komunii do dzisiaj mi się śnią jako koszmar i prezenty wcale tego nie osłodziły). Miałam w życiu kilka sytuacji, które przeczyły temu co można znaleźć w Biblii (czytałam ją). Zdradzę wam, że spotkałam chłopca, który pamiętał swoje poprzednie wcielenie. Na początku ciężko było mi uwierzyć, że mały dzieciak może opowiadać o bitwie sprzed prawie 500 lat. Uważałam, że zmyśla albo się naoglądał telewizji, chociaż nie było ku temu przesłanek. Innymi słowy chciałam wyprzeć to co widziałam i słyszałam. Dopiero gdy spotkałam jeszcze kilka osób, które też miały podobne doświadczenia zainteresowałam się tematem reinkarnacji. 

Jaki to ma związek z książką?

Opisuje ona cykl ponownych narodzin i śmierci oraz daje odpowiedzi na większość pytań, które zadałam na początku. Zaakceptowałam reinkarnację oraz możliwość powrotu na ziemię aby zdobywać wiedzę i naprawić błędy przeszłości. Nie przeszłam na buddyzm, ale jestem o wiele spokojniejszym człowiekiem niż kiedyś. Patrzę teraz na wszelkie sprawy z dystansem i wiem, że niektóre moje problemy są niczym wobec problemów wszechświata. Czuję, że trudności, które mnie spotykają są próbą i ode mnie zależy czy uda mi się je pokonać czy nie. Wyrzekłam się pogoni za pieniędzmi, sławą czy „idealnym życiem” kreowanym w mediach. Cenię sobie spokój i zdobywanie wiedzy. Lektura tej książki sprawiła, że jestem o wiele szczęśliwszym człowiekiem, którego cieszy to, że znalazł muszelkę na plaży i nie oceniam innych ludzi pochopnie.

Wymyśl jakiś absurd. Jakikolwiek. Może być śmieszny i głupi, może być poważny i problematyczny.
Nie wymyślę swojego, ale napiszę coś co mnie bardzo śmieszy.
W praktyce buddyzmu Zen, jest coś takiego jak Koan, czyli paradoksalne pytanie lub powieść. Jedno z nich brzmi:

Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni?

Nie wiem jak inni, ale ja potrafię klaskać jedną dłonią. Dlatego odpowiadam na to: dźwięk jaki wydaje to „klap,klap” xP
Tak, wiem, że dla buddyzmu Zen to nie jest zbyt dobra odpowiedź…

Gdybyś miała wybrać najbardziej głupi parring postaci z HP, to który z poniższych byś wybrała i jak opisałabyś losy jego bohaterów? Wybierz między:
  a) Sevarry – Severus & Harry
  b) Reriusz – Remus & Syriusz
  c) Hagrimiona – Hagrid & Hermiona
  d) Dracodore – Draco Malfoy & Dumbledore

Wybieram C!

Wszystko zaczęłoby się od tego, że Hermiona spacerowała by o poranku w towarzystwie jednorożców, które uwielbiają dziewice. Przy błyszczących kroplach rosy i smugach światła wyglądałaby niczym bogini lasu. Hagrid na ten widok zapałałby uczuciem i pałał szalenie. Hermiona opierałaby się, ale w końcu zauważyłaby, że pod brodą kryje się wrażliwy chłopiec wołający o odrobinę czułości. Jednak świat byłyby przeciwko nim (oraz waga i wielkość… dużego przyjaciela, który nie zmieściłby się… wiecie gdzie). Draco uwiódłby Dumbledore’a i pałając zazdrością doprowadziłby do usunięcia pół-olbrzyma z Hogwartu. Ten mieszkałby w jaskini, a Syriusz z Lupinem odwiedzaliby go i pocieszali. W końcu Harry patrząc jak Hermiona wylewa morze łez i nie mogąc znieść, że na jej widok ma serce niczym jajko na miękko, poszedł oddać się Severusowi w zamian za eliksir powiększający. Hermiona zmieniła się w pół-olbrzymkę, wyszła za Hagrida i zaczęli z powodzeniem udawać Fionę i Shreka w świecie mugoli na czym zbili małą fortunę. Koniec xP

Gdybyś miała wybrać dla Snape'a stylizację na ślub (jego własny, of course) zdecydowałabyś się na luksusową szatę ze złotymi zdobieniami, czy zwyczajny, mugolski garnitur? (Szczęśliwa Trzynastko, nieśmiało pobudzam tutaj Twój talent do rysowania... Twój Sev w zielonej szacie był piękny! :D)
O matko, nie dzisiaj! Głowa mnie boli! Dziecko mi przeszkadza! A tak na serio, kiedyś strzelę przepiękny rysunek Seva ^^. Obiecuję!

Więc teraz odpowiem tylko na pytanie: niech się chłop ubiera jak lubi oraz jak mu wygodnie! Dopóki nie trąca Mundungusem to mi to wisi i powiewa :P

Napisz dla mnie krótką historyjkę (max pięć zdań) w której elementami fabuły będą: homoseksualny wąż, bitwa w błocie, sprzedaż Opla i Józef Stalin.
Pięć zdań? Czyś Ty oszalała kobieto? Żądam co najmniej dziesięciu!

Pewnego razu Janusz pucował swojego Opla wystawionego na sprzedaż przed domem, gdy zobaczył, że idzie ku niemu zdenerwowany Józef Stalin. Zaczął się wydzierać na biednego Januszka, że ten nie chciał mu oddać samochodu za darmo, a jemu się nie odmawia! Panowie zaczęli na siebie wrzeszczeć aż w końcu wpadli w błoto i urządzili sobie w nim bitwę. Janusz doznał szoku, gdy zobaczył jak ze spodni Józefa wypełza gad i dobiera się do jego tyłka. Stalin otworzył sobie drzwi do Opla patrząc jak dobrze działa jego homoseksualny wąż na zmianę decyzji.

Czy jest taki element fabuły w całej serii HP, z którym kompletnie się nie zgadzasz i bardzo chciałabyś go zmienić? Jeśli tak, to jaki?
Śmierć Severusa.

To jest bardzo trudna postać, nie jest ani biała, ani czarna, na dodatek z widmem Lily latającym nad głową. Rozumiem czemu Rowling go uśmierciła – poświęcił się, było bardziej dramatycznie, spłacił swój dług, pokazał jak kochał i tak dalej. Z drugiej strony uważam, że ciekawsze by było pokazanie co go mogło czekać gdyby przeżył. Niestety, nie powiem więcej ponieważ zdradzę tutaj moje pomysły dotyczące „Powojennego życia Hermiony G.”.

Poszukaj w internecie (tumblr, deviantart, weheartit) najbardziej głupiego fanartu związanego z HP i wklej go tutaj.
To jest Harry!


A dlaczego jest głupi? Polecam przeczytać to:

A następnie to (uwaga, nie dla wrażliwych):

Gdzie tupta jeż?
Jeż nie tupta, jeż rucha!


Tudzież zżera kable:

Jedenaste pytani wymyśl sobie sama. Możesz odpowiedzieć na jakieś takie, które zawsze chciałaś, żeby ktoś Ci zadał ;)
To może odpowiem na swoje pytanie zadane przy okazji ostatniego LBA: Zrób sobie test osobowości http://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci i napisz kim jesteś na podstawie tej grafiki:


Jestem Hermioną!
Zawsze wiedziałam, ze coś jest na rzeczy ^^. Chociaż jestem bardziej kreatywna niż ona.

Teraz sama nominuję kolejne osoby:


Moje pytania (dotyczą Harry'ego, a jakże):

1. Zakon Feniksa czy śmierciożercy? Do kogo się przyłączasz?
2. Zakładasz się z Fredem i George’em, że pocałujesz Draco Malfoya w Wielkiej Sali na oczach wszystkich. Stawka jest wysoka i wynosi 100 galeonów. Co wybierasz: porządny buziak ze Ślizgonem czy tchórzowskie wycofanie się?
3. Skrzaty domowe zapadły masowo na grypę żołądkową. Kucharzem zostaje Hagrid, a wiemy, że nie jest w tym za bardzo dobry. Wymyśl najgorsze kombinacje smakowe jakie mógł przygotować.  Jaka jest Twoja reakcja na te potrawy?
4. Jesteś uczennicą/uczniem w Hogwarcie i wylądowałaś/wylądowałeś na wymianie szkolnej w Castelobruxo w Brazylii. Opisz jak wygląda Twój jeden dzień. Szczegóły i opis szkoły są dostępne tutaj: http://www.strefaczytacza.pl/2016/01/castelobruxo.html
5. Wstaw najśmieszniejszy komiks związany z Harrym Potterem jaki znajdziesz w Internecie.
6. Wpadasz przypadkiem na Voldemorta na ulicy Pokątnej. Co się będzie dalej działo?
7. Będziesz pierwszy raz latać na hipogryfie. Opisz swoją reakcję.
8. Wciel się w Ritę Skeeter i napisz coś wrednego o kimkolwiek chcesz :)
9. Miałabyś/miałbyś ochotę pokonać Harry’ego w pojedynku i zostać władcą Czarnej Różdżki?
10. Twój ulubiony moment z Harry’ego Pottera to..
11. Jesteś czarodziejem czystej krwi i pierwszy raz w życiu musisz skorzystać z mikrofalówki. Jak by to wyglądało?

Miłej zabawy ^^

poniedziałek, 15 lutego 2016

Powojenne życie Hermiony G.: Rozdział 16 – Nieoczekiwana pomoc


Azkaban, mimo usunięcia dementorów, nadal był ponurym i przerażającym miejscem. Grube ściany zdawały się pamiętać o strasznych rzeczach, które miały miejsce w przeszłości. Rozpacz setek więźniów, którzy pogrążyli się w szaleństwie była wyczuwalna. Severus Snape miał wrażenie, że ściany do niego mówią. Szepcą o życiach, które się tutaj zakończyły. Wiatr wyjący za oknem dodatkowo potęgował ten efekt.

Mężczyzna szczelniej opatulił się w kołdrę. Gdy robiło się zimniej na cele rzucane były zaklęcia uniemożliwiające wdarcie się chłodu do pomieszczenia i więźniowie dostawali płonącą świecę, która wisiała na środku pod sufitem. Jednakże temperatura w celi nie była zbyt przyjazna. Każdy więzień dostawał grubą kołdrę i cieplejsze ubranie. Mimo to Severus marzł.
- I po co to wszystko? – zastanawiał się. – Szkoda, że dementorzy zostali wypędzeni. Zwariowałbym albo dostałbym pocałunek i byłoby po wszystkim, moje problemy zniknęłyby razem ze mną…

Już dawno uświadomił sobie, że tak właściwie nie ma po co żyć. Od śmierci Lily prawie nic już go nie cieszyło. Gdy był młodszy wyobrażał sobie, że jeśli zostanie śmierciożercą i zdobędzie chwałę to ona porzuci Pottera dla niego. Severus ukrył twarz w dłoniach. Był taki młody i tak bardzo głupi! Przeklinał los i siebie, że nazwał ją szlamą i przyłączył się do Voldemorta. Nie rozumiał jak w ogóle mógł pomyśleć, że Czarny Pan pozwoli mu się związać z czarownicą pochodzącą z mugolskiej rodziny. Był przekonany, że jeśli będzie jego najlojalniejszym sługą i zdobędzie potęgę to Voldemort przymknie oko na jego miłość do Lily. Teraz wiedział, że to było równie głupie z jego strony jak powiedzenie hipogryfowi, że jest bardzo brzydkim bydlęciem.

Dwa lata! Jeszcze tyle czasu będzie musiał tutaj siedzieć. Niedawno były jego 39 urodziny, gdy wyjdzie z Azkabanu będzie miał 41 lat. Severus wiedział, że po opuszczeniu więzienia nie czeka go nic dobrego. Kto zatrudni kogoś takiego jak on? Wszyscy go nienawidzą, w Hogwarcie na pewno go nie zechcą nawet jako woźnego. Wszystko przez tego cholernego Pottera i nawiedzoną Granger. Już dawno dołączyłby do Lily gdyby ta gówniara nie zechciała bawić się w zaklęcie, które było zbyt trudne do opanowania nawet dla niego. Przypomniał sobie minę Granger, gdy zorientowała się, że powiedziała mu niechcący kto go uratował. Gdyby nie ona już dawno miałby problemy tego świata z głowy! Ale nie! Naczelna kujonica Hogwartu musiała rzucić na niego czar! Severus podejrzewał, że mimo wszystko udało jej się to zrobić przypadkiem. Czytał nie raz o tym, że w wyniku wielkiego wzburzenia lub rozpaczy można zrobić rzeczy pozornie niemożliwe. Czasem mugolskie kobiety potrafiły unieść niesamowity ciężar jeśli pod nim było ich dziecko. To samo działo się w czarodziejskim świecie, rzadko, ale się zdarzało.


Severus zmienił pozycję na materacu i leżąc na plecach założył ręce pod głowę. Nie lubił się do tego przyznawać, ale pomimo tego, że był zły na Hermionę to musiał przyznać, że nawet dobrze się bawił próbując doprowadzić ją do furii. Starał się dogryźć jej tak aby złamała słowo dane Potterowi. Wiedział, że ta dziewczyna jest z typu tych, które jak coś sobie postanowią to zrobią to nawet mając przeciwko sobie cały świat. Tym bardziej mu zależało aby złamać jej postanowienie.

Westchnął i popatrzył się na świeczkę. Nie udało mu się wyprowadzić jej z równowagi aż do kłótni pod drzwiami Wizengamotu. Nadal był na nią zły za to co wtedy powiedziała. Jak mogła nie być wdzięczna za to co zrobił? Co z tego, że robił to dla Lily skoro przyczynił się do pokonania Voldemorta? Gdyby mógł cofnąć czas to walczyłby z nim od ukończenia szkoły! Ale życie nie jest takie proste i wyszło jak wyszło.

Teraz gdy leżał w celi, mając za przyjaciół tylko cztery zimne ściany poczuł, że będzie mu jej brakować. Odrobinę – poprawił się w myślach. Najgorsza w Azkabanie jest samotność. Niby Kingsley wprowadził sporo zmian i więźniowie mogli spacerować przez wyznaczony czas po dziedzińcu z innymi, ale śmierciożercy nie byli zachwyceni widokiem Severusa. Podczas ostatniego wyjścia obrzucili go śnieżkami i natarli śniegiem, a aurorzy zaśmiewali się zamiast mu pomóc. Gdyby była tu Granger mógłby znowu ją denerwować. Nawet jeśli odgryzałaby się to i tak byłoby to lepsze od okropnej nudy panującej w celi.

Usłyszał kroki na korytarzu i stukanie różdżki. Widocznie była pora obiadowa. Severus zupełnie stracił rachubę czasu w więzieniu. Dni były krótkie i ponure, a świeczka zawsze się paliła – obojętnie czy była noc czy dzień. Gdyby nie trzy posiłki dziennie nie mógłby zaznaczać na ścianie ilości dni, które upłynęły od czasu jego uwięzienia. Wskazówką do obliczania dni tygodni było pójście do łaźni w niedzielę i środę. W poniedziałek odbywały się widzenia, ale Severus nie miał gości. Był sam na świecie, cała jego rodzina zmarła lub zginęła w czasie pierwszej wojny.

Do celi wszedł auror z miną wyrażającą głęboką odrazę. Rzucił na niski stolik talerz z zupą, a zaraz za nią drugie danie. Jedynym sztućcem przysługującym więźniom była łyżka. Noży i widelców nie dawano im w obawie, że mogliby zrobić coś sobie albo aurorom. Severus już miał brać się za jedzenie, gdy auror rzucił mu pod nogi gazetę.
- Masz! – warknął. – Nie wiem po co ktoś miałby ci to przysyłać, ale jeśli cię lubi to znaczy, że ma nie po kolei w głowie! - po czym poszedł i zamknął za sobą drzwi.

Severus złapał gazetę i westchnął. Kto do licha wysyłałby mu magazyn dla bab? Może to jakiś dowcip? Stwierdził, że zabierze się za niego po jedzeniu. Zupa była prawie zimna i niezbyt dobra. Smakowała jak rozgotowany groch z dodatkiem soli. Drugie danie nie było lepsze: paćka z ziemniaków, twarde i niezidentyfikowane mięso oraz surówka z kapusty. Wszystko to smakowało jakby kucharz wcześniej zajmował się gotowaniem karmy dla zwierzaków. Severus nie zdziwiłby się bardzo gdyby okazało się, że Hagrid stracił posadę gajowego i zaczął pracować w Azkabanie.

***

W „Czarownicy” znajdowały się totalnie głupie artykuły i nikt normalny nie powinien jej czytać. Tak stwierdził Severus po przejrzeniu kilku pierwszych stron. Najchętniej rzuciłby go w kąt, ale z nudów czytał wszystko po kolei. Przy zdjęciu sernika pociekła mu ślinka.
- Zjadłbym! – pomyślał. – Kiedy ja ostatnio widziałem jakieś ciasto?
Zaczął sobie przypominać kuchnię skrzatów domowych w Hogwarcie. Była zwyczajna, ale zarazem bardzo smaczna. Severus wrócił w marzeniach do stołu nauczycielskiego, gdzie nikt mu nie kazał kroić kotleta łyżką. Nagle przerwał wspominki ponieważ uznał, że w ten sposób tylko jeszcze bardziej pogrąży się w rozpaczy. Przekręcił strony „Kulinarnego kącika” i zaczął czytać artykuł pod tytułem „Co cię czeka w przyszłości?”. Zerknął na horoskop dla Koziorożców.

Ludzie spod tego znaku są wytrwali i dążą do celu. Charakteryzuje ich wysoka inteligencja, ale też obawiają się swoich uczuć i wolą je schować za maską obojętności. Często są realistami i potrafią się tak dać pochłonąć pracy, że zapominają czerpać radość z życia.

Jeśli chcesz, drogi Koziorożcu, znaleźć swoją drugą połówkę to musisz obniżyć wymagania. Wróżka Cassandra wie, że masz w swojej głowie wyobrażenie ideału, ale ten nie istnieje. Miłość nie polega na samym braniu, musisz sam coś od siebie dać i nagiąć swoje przyzwyczajenia dla drugiej osoby. Wróżę długi i wspaniały związek z osobą spod znaku Panny, za to mocno odradzam kontakty z Wodnikiem.

- Boże, co za bzdury! – pomyślał Severus unosząc brwi. – Trzeba być naprawdę mało inteligentnym aby uznać to za prawdę.
Stwierdził, że nie będzie czytał o „10 sposobach na usunięcie trądziku” oraz „Jak przekonać mężczyznę do spędzenia romantycznych walentynek?”. Zwrócił tylko uwagę na wielką reklamę Walentynkowego Zestawu Deluxe „Pokój miłości”, który można było kupić u braci Weasleyów. Na zdjęciu było pokazane jak po otworzeniu pudełka wszystkie meble w pokoju znikają, a na ich miejsce pojawiają się róże w wazonach, dywan zrobiony z ich płatków. Pod sufitem wiszą zapalone świece, a na samym środku pokoju stoi wielkie, łoże z baldachimem i pościelą, udekorowane poduszkami w kształcie serc. Napis głosił, że czarne bokserki z wzorkiem w serduszka dołączone są gratis.

Severus parsknął śmiechem, gdy wyobraził sobie, że jakaś dziewczyna może na to polecieć. Zastanowił się też jakim cudem Weasleyowie byli w stanie stworzyć takie coś. Nigdy nie miał o nich zbyt wysokiego mniemania. Najstarszy dzieciak jeszcze się do czegoś nadawał, młodszy wolał smoki od kobiet, Percy go wkurzał ponieważ zawsze był sztywny jakby matka mu kij wbiła w cztery litery. Na dodatek wysłał go na dwa lata odsiadki! Bliźniacy nigdy nie traktowali niczego poważnie, a na wspomnienie ich dowcipu, gdy wypełnili jego gabinet powiększonymi Fasolkami Wszystkich Smaków Bertiego Botta nadal pulsowała mu niebezpiecznie żyłka na skroni. Zaś kumpla Pottera uważał za totalnego kretyna. Nie miał pojęcia jakim cudem to rude coś pomogło Potterowi w pokonaniu Voldemorta. Podejrzewał, że gdyby nie Granger to ci dwaj kręciliby się w kółko i nie odnaleźli nawet jednej wskazówki potrzebnej do odnalezienie horkruksów. Na dodatek ten rudy wypierdek stał się jej chłopakiem! Co ona w nim widziała? Severus kompletnie nie mógł zrozumieć kobiet. Mają przed sobą czarującego i inteligentnego mężczyznę, a wybierają takie miernoty, których jedyną zasługą jest złapanie piłki podczas meczu Quidditcha. Na dodatek w przypadku najmłodszego Weasleya nawet to było często zbyt trudne. Sensowna wydawała się najmłodsza dziewczyna, ale nie! Musiała związać się z Potterem!

Dla ukojenia nerwów od razu przeszedł do działu felietonów. Po przeczytaniu ich odwrócił stronę i ku swojemu zdumieniu zobaczył patrzącą i uśmiechającą się do niego Granger.
- Co do licha? – jęknął wpatrując się w jej roześmianą twarz.
Ze zdumieniem zobaczył, że na dole jest jeszcze jedno zdjęcie, na którym stoi obok niej. Podpis głosił, że dziewczyna była jego obrońcą w Wizengamocie.
- Bohaterka pokazuje swoją ciemną stronę... - Severus zaczął czytać. – Czyżby Panna Idealna znudziła się światem czarodziejów i przeniosła się do innej galaktyki aby służyć Imperatorowi? Znając ją to zaraz by wygryzła Vadera! Ha, ha – zaśmiał się z własnego dowcipu. -  Mimo młodego wieku dokonała czynów niezwykłych i niewiele osób może poszczycić się tym czego dokonała. Po wojnie zyskała niesamowitą wręcz popularność. Te tłumy fanów, odpędzić się nie może, jak mi jej żal… Wydawać się mogło, że nie można powiedzieć niczego złego o tej dziewczynie. Jednak fakty są zgoła odmienne… Na pewno wieczorami składa ofiary z kotów i robi  w pamiętniczku błędy ortograficzne! Albo wypłynęły jej rozbierane zdjęcia, ale jeśli robił je rudy to nie będę one zbyt ciekawe – Severus wyjątkowo dobrze się bawił. – Bla, bla, bla. Nasza bohaterka pochodzi z rodziny mugoli… Pismaki nie mają się czego czepiać – skomentował pierwszą część artykułu. - Mało osób o tym wspomina, ale Hermiona Granger nie ma zbyt wielu przyjaciół. Powodem była jej ujawniająca się od początku pobytu w Hogwarcie chełpliwość i zarozumiałość... Ha! Prawda! – uśmiechnął się złośliwie Severus. – Panna-zawsze-wiem-wszystko i poprawiająca każdego w promieniu dziesięciu stóp! Jedyną osobą, która była w stanie znieść jej humory był Harry Potter, z którym się zaprzyjaźniła. Duży wpływ na to miał Ron Weasley, który chciał mieć od kogo spisywać zadania domowe… Kretyn, ale umie ustawić się w życiu - mężczyzna skrzywił się. - Mimo, że Hermiona Granger nie przepadała za nim, musiała z nim przebywać ponieważ nikt inny nie był w stanie wytrzymać z nią dłużej niż pół godziny… Skąd ja to znam? – Severus westchnął patrząc na zdjęcie „Złotej trójcy”. - W czasie Turnieju Trójmagicznego wyszła na wierzch słabość panny Granger do graczy Quidditcha. Najpierw związana była z Harym Potterem, ale szybko przerzuciła się na bijącego go sławą, Bułgarskiego zawodnika Wiktora Kruma. Ten także nie zagrzał długo miejsca przy bohaterce. Wymieniła go na chłopaka, który ją kiedyś nie znosił. Nie od dziś wiadomo, że kto się czubi ten się lubi... Jasne! – prychnął Snape. – Już widzę jak dwoje nie znoszących się ludzi zaczyna być ze sobą! Gdyby mi przyszło do głowy związanie się… powiedzmy z nią… to bym skoczył z klifu, jak mamę kocham!

Dalsza część tekstu dotyczyła życia miłosnego dziewczyny i Weasleya. Wynikało z niego, że chociaż rudzielec ją wkurza to Panna Idealna chce z nim być i wierzy, że miłość pokona wszelkie przeszkody. Dopiero kolejny akapit zaczął zapowiadać się ciekawie dla Snape’a.
Ostatnie lata pokazały jak bardzo Hermiona Granger jest ambitna i żądna władzy… Jeśli ona pragnie władzy to ja jestem dygotką! – stwierdził z tonem znawcy Severus. – Nie przepuści ani jednej okazji aby pokazać się w Ministerstwie Magii, gdzie ma zamiar zacząć pracować. Jej celem jest przeprowadzenie rewolucji i zbuntowanie skrzatów domowych... Czarodzieje będą musieli sami prasować swoje gacie, ale tragedia! – zachichotał pod nosem wyobrażając sobie McGonagall z żelazkiem. – Bla, bla, bla… Ostatnio nie zawahała się przed wbiciem noża w plecy najlepszego przyjaciela… Może Weasleyowi? Zdradzał ją? Dowiedziała się, że słynny Harry Potter doprowadził do uwolnienia Malfoyów… Że co!? – krzyk Severusa odbił się echem od kamiennych ścian.

Zdumiony Snape wpatrywał się w tekst. Wyraźnie było napisanie, że cała rodzina Malfoyów została oczyszczona z zarzutów. Granger była wściekła z tego powodu i z premedytacją wkopała przyjaciela.
- Nie wierzę – wyszeptał Severus. – Ona by tego nie zrobiła.
Przeczytał jeszcze raz akapit o Malfoyach i w jaki sposób Granger doprowadziła do upublicznienia postępku Pottera. Wynikało z niego, że dziewczyna zaciągnęła go do toalety pod pretekstem małego-co-nieco i zablokowała drzwi. Wtedy zaczęła go oskarżać, a Potter do wszystkiego się przyznał. Przy okazji wyszło na jaw, że Granger powiadomiła wcześniej Robardsa aby się schował w jednej z kabin. W ten sposób dowiedział się wszystkiego i złapał winowajcę na gorącym uczynku.

Snape zamyślił się. Nie wierzył do końca w to co czytał. O ile był w stanie uznać fakt, że Malfoyom się upiekło, o tyle poznał Hermionę na tyle by wiedzieć, że nie zrobiłaby czegoś takiego. Potter był idiotą jak jego ojciec i po nim wszystkiego się spodziewał.
- Nie, to na pewno jest przeinaczone – stwierdził i spojrzał na autora artykułu. – Dafne Greengras!?
Znowu zaczął się wpatrywać w magazyn ze zdumieniem. Był pewny, że to kolejny artykuł Rity: był napisany w jej stylu. Autorkę znał, była przecież w jego domu. Nieśmiała, delikatna blondynka, która wolała trzymać się na uboczu…
- Cicha woda brzegi rwie… - oznajmił samemu sobie.

Zostało jeszcze do przeczytania pół artykułu. Gdy Severus ochłonął, wziął się za jego czytanie. Okazało się, że spora część dotyczy jego obrony przed Wizengamotem.
- Mogli dać inne zdjęcie, wyszedłem na nim grubo – pomyślał Snape z ironią. - Wszyscy go nienawidzą, chyba tylko Voldemort potrafił być bardziej antypatyczny niż Severus… Ej, nie dziw się! Tyle lat na to pracowałem! – stwierdził więzień na słowa swojej byłej uczennicy. – Zasłużył na dożywocie, żałuję, że go broniłam! Ten człowiek jest wstrętny, napawa mnie odrazą, dotykał mnie w swojej celi w Azkabanie…

Drugi raz Severusowi podniosło się ciśnienie. Czy Granger celowo zrobiła z niego jakiegoś zboczeńca? Naprawdę to powiedziała czy Dafne Grengrass nazmyślała? Raz uniósł jej podbródek, gdy udawała głupią kozę i nie chciała pokazać swoich wspomnień. Severus wiedział, że obydwie dziewczyny za sobą nie przepadały. Ślizgoni zawsze się gryźli z Gryfonami.
- Nie, Granger by tego nie zrobiła – oznajmił głośno Snape. – Jest okropna, denerwująca, doprowadza do białej gorączki, ale nie wkopałaby Pottera. Nie powiedziałaby też takich rzeczy o mnie pierwszej lepszej napotkanej osobie! Mimo wszystkich swoich wad muszę jej przyznać, że jest wyjątkowo inteligentna…

***

- Ginny… ja… to nie tak! – krzyknęła załamana Hermiona i usiadła na łóżku, magazyn wypadł jej z ręki. – Nie wiedziałam!
- Przez przypadek jej powiedziałaś o wszystkim? – zakpiła Ginny.
- Miałam zły humor… najpierw pokłóciłam się z tobą, potem z Harrym, Rona nie było na Pokątnej… a ona była taka miła…
- To Ślizgonka do… - Ginny urwała w pół zdania i popatrzyła się w stronę okna. – Żuczek w środku zimy!?
- Co? – zdziwiła się Hermiona patrząc jak owad obija się o szybę. – Rita!?

Ginny podeszła do okna i otworzyła szybę. Owad wleciał do pokoju i wylądował na dywanie. Chwilę później stała tam sina z zimna Rita Skeeter.
- Stukam i stukam, a wy nie słyszycie! – warknęła obrażona. – Już miałam zamiar przemienić się w człowieka i zawisnąć na parapecie aby walić głośniej w szybę.
- Co ty tutaj robisz? – odezwała się Hermiona.
- Przybywam uratować ci cztery litery – odrzekła. – Powiem ci, że jestem pod wrażeniem jak można tak zwalić sprawę! A ponoć jesteś taka inteligentna…
- Odpuść sobie Rita! Wiem, że mnie nie lubisz i gdybyś nie miała w tym interesu to byś się nie pofatygowała!

Dziennikarka uśmiechnęła się i spojrzała dobrotliwie na dziewczyny. Jednocześnie jej oczy nie pokazały nawet odrobiny ciepła.
- Jasne, że mam interes! Chcę obronić dobre imię Harry’ego, a przy okazji sprawić, że nie zostaniesz zlinczowana.
- Niby jak chcesz tego dokonać? – spytała się Ginny.
- Zapamiętajcie dziewczyny: dziennikarze wiedzą wszystko! Na każdego mam haka! – Rita błysnęła swoimi złotymi zębami. – A tak swoją drogą muszą ci powiedzieć, moja droga, że masz doskonały cel! Idealnie przywaliłaś jej tym magazynem między oczy! – zwróciła się do Ginny

Na twarzy rudowłosej dziewczyny pojawił się cień uśmieszku. Hermiona patrzyła się na Ritę spode łba.
- Dobra! Wiemy, że masz dojścia, ale nadal nie wiem czemu to robisz! – powiedziała.
- Och! Chcę załatwić dwie pieczenie na jednym ogniu! – Rita zaczęła chodzić po pokoju zaglądając w różne miejsca. – Po pierwsze: chcę usunąć tę gówniarę Dafne Greengrass z redakcji! Latami do mnie pisała. „Chcę być taka jak ty!”, „uwielbiam twoje felietony!” – dziennikarka powiedziała to drażniącym, piskliwym głosikiem. – Jako dobra osoba poradziłam jej aby napisała artykuł o kimś znanym, coś bombowego. Wiedziałam, że tego nie dokona… Ale nie! – Rita walnęła pięścią w biurko, tak że dziewczyny podskoczyły ze strachu. – Musiałaś napatoczyć się jej ty i wypaplać wszystko co jest warte uwagi! – wycelowała oskarżycielsko palec w stronę Hermiony. – Redaktor naczelny mało nie podskoczył pod sufit z radości, gdy zobaczył z czym przychodzi ta dziewucha. Naturalnie nie dał tego po sobie poznać i próbował wycyganić od niej artykuł za darmo kusząc ją posadą asystentki, czy czegoś takiego. Wtedy wkroczył do akcji jej bogaty tatusiek i dał mu sporo w łapę – warknęła. – Tak wiec redaktor miał artykuł, nową gwiazdę plotek i mnóstwo galeonów w kieszeni….
- Nie możesz go zaszantażować czy coś? – spytała Ginny.
- Chcę pokazać, że gówniara wszystko zmyśliła! Jeśli się tak stanie to w najgorszym przypadku zostanie zdegradowana do pisania o eliksirach przeczyszczających, a w najlepszym wyleci na zbity pysk – Rita popatrzyła się na Hermionę. – Jutro rano odbędzie się przesłuchanie wszystkich w sprawie Harry’ego i ty też będziesz wezwana. Powiadomię Malfouów, że mają się wszystkiego wyprzeć, a na Robardsa mam haka więc i on stwierdzi, że niczego takiego nie było.
- Chcesz abym ja także się nie przyznała?
- Właśnie! – ucieszyła się dziennikarka. – Masz kłamać w Ministerstwie dla dobra jej kochasia – wskazała na Ginny.
- To… to będzie nieprawda… ja nie mogę… – wyjąkała Hermiona.
- Ok! Dobrze! Rozumiem! – powiedziała Rita i zaczęła iść w stronę okna. – W takim razie miej przerąbane! Twoja reputacja wisi na włosku… Zobaczysz, że jutro dostaniesz sporo wyjców i listów od oburzonych czarodziejów. Zostawiam także twojemu sumieniu to co zrobiłaś biednemu Harry’emu!

Hermiona jęknęła, gdy przypomniała sobie ropę czyrakobulwy w listach. Wtedy dostała mnóstwo pogróżek i nawet pani Weasley uwierzyła w głupoty wypisane przez Ritę. Jednak tym razem to była prawda: wkopała Harry’ego i opowiedziała wstrętne rzeczy o Severusie. Pokłóciła się z Ginny i pani Weasley pewnie nigdy jej nie wybaczy.
- Wsadź swoją głupią dumę do kieszeni! – krzyknęła rudowłosa. – Jesteś to winna Harry’emu!
- Ja sobie poradzę z Dafne – stwierdziła Rita. – Gówniara nie odbierze mi tytułu królowej plotek! Zapewniam cię! Jednak wrogowie moich wrogów są moimi przyjaciółmi, dlatego chciałam ci pomóc… w zamian za jedną, małą rzecz.
- Streszczaj się!
- Pójdę do Robardsa i Malfoyów jeśli przysięgniesz, że nigdy nie powiesz nikomu, że jestem niezarejestrowanym animagiem!
- To o to chodzi! – wykrzyknęła zdumiona Ginny.
- Coś za coś: ja uniknę Azkabanu, a ty się wygrzebiesz z afery i przy okazji uratujesz przyjaciela – mówiła dalej Rita i wyciągnęła dłoń do winowajczyni. – To jak? Umowa stoi?
Hermiona przygryzła wargę. Sytuacja nie była prosta. Wiedziała, że Malfoyowie się wszystkiego wyprą, nie potrzebowali do tego pomocy Rity. Nie wiedziała co zrobi Harry. Jeśli on się przyzna, a ona zaprzeczy to wyjdzie na kłamcę, a jej przyjaciel poniesie konsekwencje. Jeśli ona się przyzna, a on zaprzeczy efekt będzie podobny. Gawain Robards jest człowiekiem, który dąży do sprawiedliwości… na pewno powie prawdę. Hermiona westchnęła: układ z Ritą mógł być korzystny dla wszystkich. Tylko Dafne Greengrass będzie miała problemy. Z drugiej strony podłożyła jej świnie i zasłużyła aby jej utrzeć nosa.
- Namyśliłaś się już? – spytała się Rita niecierpliwie. – Jest już dwudziesta, zostało niewiele czasu!

Hermiona popatrzyła się na Ginny, która piorunowała ją wzrokiem.
- No dobra, zgadzam się! – rzekła i szybko dodała. – Ale pod jeszcze jednym warunkiem!
- Jakim? – prychnęła Rita.
- Nie napiszesz już więcej nic na mój temat lub moich przyjaciół!
Dziennikarce nie spodobał się ten pomysł co wyraźnie widać było po jej minie.
- To ty masz problem… - zaczęła mówić.
- Jeśli się nie zgodzisz to poniosę wszystkie konsekwencję swojego czynu! – przerwała jej szybko Hermiona i wyprostowała się aby pokazać, że jest gotowa stawić czoła światu.
Zapadła cisza, widać było jak dziennikarka intensywnie myśli. Ginny z przyjaciółką patrzyły się na Ritę w pełnym napięciu oczekiwaniu.
- Zgoda! – wyrzuciła z siebie dziennikarka. – Nie napiszę, a ty mi nigdy więcej nie groź, że mnie wsadzisz do Azkabanu!
Uścisnęły sobie ręce i Rita zamieniła się w żuczka, po czym wyleciała przez okno.