czwartek, 18 lutego 2016

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 3 – Liebster Blog Award numer 2

Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających!

Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.


Znowu zostałam nominowana do LBA! I to przez dwie osoby: Welniewicz i Okey. Jak zwykle jestem leniwą bułą i wklejam gotowca: „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania otrzymane od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kilka osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im pytania. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Zacznę od pytań Okey:

Jaki jest twój ulubiony dotyk? Wolisz dotykać gładkie rzeczy, a może raczej coś szorstkiego? Podaj konkretne przykłady.
Gładkie! Włosy, dłuuuugie włosy. Zawsze miałam chłopaków z długimi włosami. Mój mąż nadal takie ma <3

Gdy miałaś cztery lata, kim chciałaś zostać w przyszłości?
Superbohaterką, która potrafi latać i ma nadludzką siłę. Pamiętam, że moim wymarzonym pomocnikiem była Księżniczka Kala z „Gumisiów” i Śmigacz McKwak z „Kaczych opowieści”.



Jaki jest twój ulubiony dźwięk (wykluczam dzwonek na przerwę)?
Hmmm, ciężkie pytanie…
Myślę, że najbardziej lubię dźwięk Erhu czyli chińskiego odpowiednika skrzypiec. Wygląda to tak:


Gdy ogląda się filmy lub dokumenty o chinach to zazwyczaj się słyszy ten instrument. Ja pokochałam go dzięki tej piosence:


Pochodzi z anime pod tytułem „Saiunkoku Monogatari”. Polecam bardzo gorąco! Mnóstwo intryg na dworze królewskim, ciekawych postaci i delikatny wątek miłosny :)

Masz maszynę, która przenosi cię w czasie. Możesz wykonać jedną podróż. Gdzie się przenosisz?
Na dwór Ludwika XIV. Uwielbiam ten okres w historii Francji :)
Chociaż nie pogardziłabym Anglią w czasie panowania Królowej Wiktorii…

Idziesz sobie ulicą, gdy nagle widzisz leżącą puszkę z napisem „dżin! Tylko dziś może spełnić twoje życzenia!”. Podchodzisz i bierzesz ją do ręki. Rzeczywiście. Jest jednak pewien problem. Aby spełnić twoje trzy życzenia musisz szczerze odpowiedzieć dżinowi na zadane przez niego dowolne pytanie. Co robisz? Decydujesz się na odpowiedź? Jakie by były twoje trzy życzenia?
A niech się pyta :P. Jeśli to będzie coś wstydliwego, co ma zamiar rozgłosić to profilaktycznie zażyczę sobie coś dla dobra świata aby pokazać jak się poświęciłam (żart). Więc moje trzy życzenia to:
- niech ludzie w końcu zrozumieją, że więcej nas łączy niż dzieli,
- możliwość podróży gdzie tylko zechcę,
- rentgen w oczach, który pokazuje w którym ciucholandzie są najlepsze ubrania za najniższą cenę.

Okazuje się, że twój przyjaciel jest wampirem. Co robisz?
Dziergam na drutach szalik, w którym umieszczam spreparowane kawałki czosnku (aby nie było ich czuć).

Siedzisz w celi, a następnego dnia ma się odbyć egzekucja (na tobie). Strażnicy stosują się do zasady ostatniego posiłku. Co wybierasz?
Sery pleśniowe, sos żurawinowy i wino.

Jakiego nietypowego koloru chciałabyś mieć włosy?
Tęczowe! Miewałam już różowe, ale tęcza to wyższy poziom zajebistości ^^

Budzisz się rano i orientujesz, że jest ten sam dzień co wczoraj (dzień świstaka). Wiesz, że to co zrobisz nie będzie mieć dla ciebie żadnych konsekwencji. Co robisz?
Bzykam każdego przystojnego faceta w okolicy… A tak na serio to lecę obrabować bank!

Możesz się spotkać z dowolną żyjącą kiedykolwiek na ziemi osobą. Kto by to był? Dlaczego go wybrałaś?
Hayao Miyazaki! Jestem wielką fanką jego dzieł. Uwielbiam je i chętnie bym z nim pogadała na temat procesu tworzenia filmów animowanych.

I ostatnie: czy uważasz, ze te pytania były mocno ryjące mózg? A może, o zgrozo, podobały ci się?
Nie przesadzajmy, trzeba o wiele więcej aby mi zryć psychikę (która i tak już jest nieźle pokiereszowana :P).


Teraz czas na kreatywne pytania Welniewicz:

Słodzisz herbatę?
Zacznijmy od tego, że nie pijam herbaty :D. Czasem zioła, a jeśli już to tylko z miodem.

Gdyby wysłano Cię w przyszłość, czego najbardziej chciałabyś się dowiedzieć?
Jak umrę ja oraz moi bliscy i czy dałoby się przedłużyć nasze życie xP

Jaka książka miała największy wpływ na Twój światopogląd?
Michael Newton - Wędrówka dusz.

Miałam w swoim życiu kryzys dotyczący religii i pytań filozoficznych typu: co było przed nami, co jest po nas, czy istnieje bóg, itp.? Jak większość Polaków zostałam ochrzczona wbrew swojej woli i zmuszona do udziału w szopce typu komunia czy bierzmowanie (przygotowania do komunii do dzisiaj mi się śnią jako koszmar i prezenty wcale tego nie osłodziły). Miałam w życiu kilka sytuacji, które przeczyły temu co można znaleźć w Biblii (czytałam ją). Zdradzę wam, że spotkałam chłopca, który pamiętał swoje poprzednie wcielenie. Na początku ciężko było mi uwierzyć, że mały dzieciak może opowiadać o bitwie sprzed prawie 500 lat. Uważałam, że zmyśla albo się naoglądał telewizji, chociaż nie było ku temu przesłanek. Innymi słowy chciałam wyprzeć to co widziałam i słyszałam. Dopiero gdy spotkałam jeszcze kilka osób, które też miały podobne doświadczenia zainteresowałam się tematem reinkarnacji. 

Jaki to ma związek z książką?

Opisuje ona cykl ponownych narodzin i śmierci oraz daje odpowiedzi na większość pytań, które zadałam na początku. Zaakceptowałam reinkarnację oraz możliwość powrotu na ziemię aby zdobywać wiedzę i naprawić błędy przeszłości. Nie przeszłam na buddyzm, ale jestem o wiele spokojniejszym człowiekiem niż kiedyś. Patrzę teraz na wszelkie sprawy z dystansem i wiem, że niektóre moje problemy są niczym wobec problemów wszechświata. Czuję, że trudności, które mnie spotykają są próbą i ode mnie zależy czy uda mi się je pokonać czy nie. Wyrzekłam się pogoni za pieniędzmi, sławą czy „idealnym życiem” kreowanym w mediach. Cenię sobie spokój i zdobywanie wiedzy. Lektura tej książki sprawiła, że jestem o wiele szczęśliwszym człowiekiem, którego cieszy to, że znalazł muszelkę na plaży i nie oceniam innych ludzi pochopnie.

Wymyśl jakiś absurd. Jakikolwiek. Może być śmieszny i głupi, może być poważny i problematyczny.
Nie wymyślę swojego, ale napiszę coś co mnie bardzo śmieszy.
W praktyce buddyzmu Zen, jest coś takiego jak Koan, czyli paradoksalne pytanie lub powieść. Jedno z nich brzmi:

Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni?

Nie wiem jak inni, ale ja potrafię klaskać jedną dłonią. Dlatego odpowiadam na to: dźwięk jaki wydaje to „klap,klap” xP
Tak, wiem, że dla buddyzmu Zen to nie jest zbyt dobra odpowiedź…

Gdybyś miała wybrać najbardziej głupi parring postaci z HP, to który z poniższych byś wybrała i jak opisałabyś losy jego bohaterów? Wybierz między:
  a) Sevarry – Severus & Harry
  b) Reriusz – Remus & Syriusz
  c) Hagrimiona – Hagrid & Hermiona
  d) Dracodore – Draco Malfoy & Dumbledore

Wybieram C!

Wszystko zaczęłoby się od tego, że Hermiona spacerowała by o poranku w towarzystwie jednorożców, które uwielbiają dziewice. Przy błyszczących kroplach rosy i smugach światła wyglądałaby niczym bogini lasu. Hagrid na ten widok zapałałby uczuciem i pałał szalenie. Hermiona opierałaby się, ale w końcu zauważyłaby, że pod brodą kryje się wrażliwy chłopiec wołający o odrobinę czułości. Jednak świat byłyby przeciwko nim (oraz waga i wielkość… dużego przyjaciela, który nie zmieściłby się… wiecie gdzie). Draco uwiódłby Dumbledore’a i pałając zazdrością doprowadziłby do usunięcia pół-olbrzyma z Hogwartu. Ten mieszkałby w jaskini, a Syriusz z Lupinem odwiedzaliby go i pocieszali. W końcu Harry patrząc jak Hermiona wylewa morze łez i nie mogąc znieść, że na jej widok ma serce niczym jajko na miękko, poszedł oddać się Severusowi w zamian za eliksir powiększający. Hermiona zmieniła się w pół-olbrzymkę, wyszła za Hagrida i zaczęli z powodzeniem udawać Fionę i Shreka w świecie mugoli na czym zbili małą fortunę. Koniec xP

Gdybyś miała wybrać dla Snape'a stylizację na ślub (jego własny, of course) zdecydowałabyś się na luksusową szatę ze złotymi zdobieniami, czy zwyczajny, mugolski garnitur? (Szczęśliwa Trzynastko, nieśmiało pobudzam tutaj Twój talent do rysowania... Twój Sev w zielonej szacie był piękny! :D)
O matko, nie dzisiaj! Głowa mnie boli! Dziecko mi przeszkadza! A tak na serio, kiedyś strzelę przepiękny rysunek Seva ^^. Obiecuję!

Więc teraz odpowiem tylko na pytanie: niech się chłop ubiera jak lubi oraz jak mu wygodnie! Dopóki nie trąca Mundungusem to mi to wisi i powiewa :P

Napisz dla mnie krótką historyjkę (max pięć zdań) w której elementami fabuły będą: homoseksualny wąż, bitwa w błocie, sprzedaż Opla i Józef Stalin.
Pięć zdań? Czyś Ty oszalała kobieto? Żądam co najmniej dziesięciu!

Pewnego razu Janusz pucował swojego Opla wystawionego na sprzedaż przed domem, gdy zobaczył, że idzie ku niemu zdenerwowany Józef Stalin. Zaczął się wydzierać na biednego Januszka, że ten nie chciał mu oddać samochodu za darmo, a jemu się nie odmawia! Panowie zaczęli na siebie wrzeszczeć aż w końcu wpadli w błoto i urządzili sobie w nim bitwę. Janusz doznał szoku, gdy zobaczył jak ze spodni Józefa wypełza gad i dobiera się do jego tyłka. Stalin otworzył sobie drzwi do Opla patrząc jak dobrze działa jego homoseksualny wąż na zmianę decyzji.

Czy jest taki element fabuły w całej serii HP, z którym kompletnie się nie zgadzasz i bardzo chciałabyś go zmienić? Jeśli tak, to jaki?
Śmierć Severusa.

To jest bardzo trudna postać, nie jest ani biała, ani czarna, na dodatek z widmem Lily latającym nad głową. Rozumiem czemu Rowling go uśmierciła – poświęcił się, było bardziej dramatycznie, spłacił swój dług, pokazał jak kochał i tak dalej. Z drugiej strony uważam, że ciekawsze by było pokazanie co go mogło czekać gdyby przeżył. Niestety, nie powiem więcej ponieważ zdradzę tutaj moje pomysły dotyczące „Powojennego życia Hermiony G.”.

Poszukaj w internecie (tumblr, deviantart, weheartit) najbardziej głupiego fanartu związanego z HP i wklej go tutaj.
To jest Harry!


A dlaczego jest głupi? Polecam przeczytać to:

A następnie to (uwaga, nie dla wrażliwych):

Gdzie tupta jeż?
Jeż nie tupta, jeż rucha!


Tudzież zżera kable:

Jedenaste pytani wymyśl sobie sama. Możesz odpowiedzieć na jakieś takie, które zawsze chciałaś, żeby ktoś Ci zadał ;)
To może odpowiem na swoje pytanie zadane przy okazji ostatniego LBA: Zrób sobie test osobowości http://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci i napisz kim jesteś na podstawie tej grafiki:


Jestem Hermioną!
Zawsze wiedziałam, ze coś jest na rzeczy ^^. Chociaż jestem bardziej kreatywna niż ona.

Teraz sama nominuję kolejne osoby:


Moje pytania (dotyczą Harry'ego, a jakże):

1. Zakon Feniksa czy śmierciożercy? Do kogo się przyłączasz?
2. Zakładasz się z Fredem i George’em, że pocałujesz Draco Malfoya w Wielkiej Sali na oczach wszystkich. Stawka jest wysoka i wynosi 100 galeonów. Co wybierasz: porządny buziak ze Ślizgonem czy tchórzowskie wycofanie się?
3. Skrzaty domowe zapadły masowo na grypę żołądkową. Kucharzem zostaje Hagrid, a wiemy, że nie jest w tym za bardzo dobry. Wymyśl najgorsze kombinacje smakowe jakie mógł przygotować.  Jaka jest Twoja reakcja na te potrawy?
4. Jesteś uczennicą/uczniem w Hogwarcie i wylądowałaś/wylądowałeś na wymianie szkolnej w Castelobruxo w Brazylii. Opisz jak wygląda Twój jeden dzień. Szczegóły i opis szkoły są dostępne tutaj: http://www.strefaczytacza.pl/2016/01/castelobruxo.html
5. Wstaw najśmieszniejszy komiks związany z Harrym Potterem jaki znajdziesz w Internecie.
6. Wpadasz przypadkiem na Voldemorta na ulicy Pokątnej. Co się będzie dalej działo?
7. Będziesz pierwszy raz latać na hipogryfie. Opisz swoją reakcję.
8. Wciel się w Ritę Skeeter i napisz coś wrednego o kimkolwiek chcesz :)
9. Miałabyś/miałbyś ochotę pokonać Harry’ego w pojedynku i zostać władcą Czarnej Różdżki?
10. Twój ulubiony moment z Harry’ego Pottera to..
11. Jesteś czarodziejem czystej krwi i pierwszy raz w życiu musisz skorzystać z mikrofalówki. Jak by to wyglądało?

Miłej zabawy ^^

poniedziałek, 15 lutego 2016

Powojenne życie Hermiony G.: Rozdział 16 – Nieoczekiwana pomoc


Azkaban, mimo usunięcia dementorów, nadal był ponurym i przerażającym miejscem. Grube ściany zdawały się pamiętać o strasznych rzeczach, które miały miejsce w przeszłości. Rozpacz setek więźniów, którzy pogrążyli się w szaleństwie była wyczuwalna. Severus Snape miał wrażenie, że ściany do niego mówią. Szepcą o życiach, które się tutaj zakończyły. Wiatr wyjący za oknem dodatkowo potęgował ten efekt.

Mężczyzna szczelniej opatulił się w kołdrę. Gdy robiło się zimniej na cele rzucane były zaklęcia uniemożliwiające wdarcie się chłodu do pomieszczenia i więźniowie dostawali płonącą świecę, która wisiała na środku pod sufitem. Jednakże temperatura w celi nie była zbyt przyjazna. Każdy więzień dostawał grubą kołdrę i cieplejsze ubranie. Mimo to Severus marzł.
- I po co to wszystko? – zastanawiał się. – Szkoda, że dementorzy zostali wypędzeni. Zwariowałbym albo dostałbym pocałunek i byłoby po wszystkim, moje problemy zniknęłyby razem ze mną…

Już dawno uświadomił sobie, że tak właściwie nie ma po co żyć. Od śmierci Lily prawie nic już go nie cieszyło. Gdy był młodszy wyobrażał sobie, że jeśli zostanie śmierciożercą i zdobędzie chwałę to ona porzuci Pottera dla niego. Severus ukrył twarz w dłoniach. Był taki młody i tak bardzo głupi! Przeklinał los i siebie, że nazwał ją szlamą i przyłączył się do Voldemorta. Nie rozumiał jak w ogóle mógł pomyśleć, że Czarny Pan pozwoli mu się związać z czarownicą pochodzącą z mugolskiej rodziny. Był przekonany, że jeśli będzie jego najlojalniejszym sługą i zdobędzie potęgę to Voldemort przymknie oko na jego miłość do Lily. Teraz wiedział, że to było równie głupie z jego strony jak powiedzenie hipogryfowi, że jest bardzo brzydkim bydlęciem.

Dwa lata! Jeszcze tyle czasu będzie musiał tutaj siedzieć. Niedawno były jego 39 urodziny, gdy wyjdzie z Azkabanu będzie miał 41 lat. Severus wiedział, że po opuszczeniu więzienia nie czeka go nic dobrego. Kto zatrudni kogoś takiego jak on? Wszyscy go nienawidzą, w Hogwarcie na pewno go nie zechcą nawet jako woźnego. Wszystko przez tego cholernego Pottera i nawiedzoną Granger. Już dawno dołączyłby do Lily gdyby ta gówniara nie zechciała bawić się w zaklęcie, które było zbyt trudne do opanowania nawet dla niego. Przypomniał sobie minę Granger, gdy zorientowała się, że powiedziała mu niechcący kto go uratował. Gdyby nie ona już dawno miałby problemy tego świata z głowy! Ale nie! Naczelna kujonica Hogwartu musiała rzucić na niego czar! Severus podejrzewał, że mimo wszystko udało jej się to zrobić przypadkiem. Czytał nie raz o tym, że w wyniku wielkiego wzburzenia lub rozpaczy można zrobić rzeczy pozornie niemożliwe. Czasem mugolskie kobiety potrafiły unieść niesamowity ciężar jeśli pod nim było ich dziecko. To samo działo się w czarodziejskim świecie, rzadko, ale się zdarzało.


Severus zmienił pozycję na materacu i leżąc na plecach założył ręce pod głowę. Nie lubił się do tego przyznawać, ale pomimo tego, że był zły na Hermionę to musiał przyznać, że nawet dobrze się bawił próbując doprowadzić ją do furii. Starał się dogryźć jej tak aby złamała słowo dane Potterowi. Wiedział, że ta dziewczyna jest z typu tych, które jak coś sobie postanowią to zrobią to nawet mając przeciwko sobie cały świat. Tym bardziej mu zależało aby złamać jej postanowienie.

Westchnął i popatrzył się na świeczkę. Nie udało mu się wyprowadzić jej z równowagi aż do kłótni pod drzwiami Wizengamotu. Nadal był na nią zły za to co wtedy powiedziała. Jak mogła nie być wdzięczna za to co zrobił? Co z tego, że robił to dla Lily skoro przyczynił się do pokonania Voldemorta? Gdyby mógł cofnąć czas to walczyłby z nim od ukończenia szkoły! Ale życie nie jest takie proste i wyszło jak wyszło.

Teraz gdy leżał w celi, mając za przyjaciół tylko cztery zimne ściany poczuł, że będzie mu jej brakować. Odrobinę – poprawił się w myślach. Najgorsza w Azkabanie jest samotność. Niby Kingsley wprowadził sporo zmian i więźniowie mogli spacerować przez wyznaczony czas po dziedzińcu z innymi, ale śmierciożercy nie byli zachwyceni widokiem Severusa. Podczas ostatniego wyjścia obrzucili go śnieżkami i natarli śniegiem, a aurorzy zaśmiewali się zamiast mu pomóc. Gdyby była tu Granger mógłby znowu ją denerwować. Nawet jeśli odgryzałaby się to i tak byłoby to lepsze od okropnej nudy panującej w celi.

Usłyszał kroki na korytarzu i stukanie różdżki. Widocznie była pora obiadowa. Severus zupełnie stracił rachubę czasu w więzieniu. Dni były krótkie i ponure, a świeczka zawsze się paliła – obojętnie czy była noc czy dzień. Gdyby nie trzy posiłki dziennie nie mógłby zaznaczać na ścianie ilości dni, które upłynęły od czasu jego uwięzienia. Wskazówką do obliczania dni tygodni było pójście do łaźni w niedzielę i środę. W poniedziałek odbywały się widzenia, ale Severus nie miał gości. Był sam na świecie, cała jego rodzina zmarła lub zginęła w czasie pierwszej wojny.

Do celi wszedł auror z miną wyrażającą głęboką odrazę. Rzucił na niski stolik talerz z zupą, a zaraz za nią drugie danie. Jedynym sztućcem przysługującym więźniom była łyżka. Noży i widelców nie dawano im w obawie, że mogliby zrobić coś sobie albo aurorom. Severus już miał brać się za jedzenie, gdy auror rzucił mu pod nogi gazetę.
- Masz! – warknął. – Nie wiem po co ktoś miałby ci to przysyłać, ale jeśli cię lubi to znaczy, że ma nie po kolei w głowie! - po czym poszedł i zamknął za sobą drzwi.

Severus złapał gazetę i westchnął. Kto do licha wysyłałby mu magazyn dla bab? Może to jakiś dowcip? Stwierdził, że zabierze się za niego po jedzeniu. Zupa była prawie zimna i niezbyt dobra. Smakowała jak rozgotowany groch z dodatkiem soli. Drugie danie nie było lepsze: paćka z ziemniaków, twarde i niezidentyfikowane mięso oraz surówka z kapusty. Wszystko to smakowało jakby kucharz wcześniej zajmował się gotowaniem karmy dla zwierzaków. Severus nie zdziwiłby się bardzo gdyby okazało się, że Hagrid stracił posadę gajowego i zaczął pracować w Azkabanie.

***

W „Czarownicy” znajdowały się totalnie głupie artykuły i nikt normalny nie powinien jej czytać. Tak stwierdził Severus po przejrzeniu kilku pierwszych stron. Najchętniej rzuciłby go w kąt, ale z nudów czytał wszystko po kolei. Przy zdjęciu sernika pociekła mu ślinka.
- Zjadłbym! – pomyślał. – Kiedy ja ostatnio widziałem jakieś ciasto?
Zaczął sobie przypominać kuchnię skrzatów domowych w Hogwarcie. Była zwyczajna, ale zarazem bardzo smaczna. Severus wrócił w marzeniach do stołu nauczycielskiego, gdzie nikt mu nie kazał kroić kotleta łyżką. Nagle przerwał wspominki ponieważ uznał, że w ten sposób tylko jeszcze bardziej pogrąży się w rozpaczy. Przekręcił strony „Kulinarnego kącika” i zaczął czytać artykuł pod tytułem „Co cię czeka w przyszłości?”. Zerknął na horoskop dla Koziorożców.

Ludzie spod tego znaku są wytrwali i dążą do celu. Charakteryzuje ich wysoka inteligencja, ale też obawiają się swoich uczuć i wolą je schować za maską obojętności. Często są realistami i potrafią się tak dać pochłonąć pracy, że zapominają czerpać radość z życia.

Jeśli chcesz, drogi Koziorożcu, znaleźć swoją drugą połówkę to musisz obniżyć wymagania. Wróżka Cassandra wie, że masz w swojej głowie wyobrażenie ideału, ale ten nie istnieje. Miłość nie polega na samym braniu, musisz sam coś od siebie dać i nagiąć swoje przyzwyczajenia dla drugiej osoby. Wróżę długi i wspaniały związek z osobą spod znaku Panny, za to mocno odradzam kontakty z Wodnikiem.

- Boże, co za bzdury! – pomyślał Severus unosząc brwi. – Trzeba być naprawdę mało inteligentnym aby uznać to za prawdę.
Stwierdził, że nie będzie czytał o „10 sposobach na usunięcie trądziku” oraz „Jak przekonać mężczyznę do spędzenia romantycznych walentynek?”. Zwrócił tylko uwagę na wielką reklamę Walentynkowego Zestawu Deluxe „Pokój miłości”, który można było kupić u braci Weasleyów. Na zdjęciu było pokazane jak po otworzeniu pudełka wszystkie meble w pokoju znikają, a na ich miejsce pojawiają się róże w wazonach, dywan zrobiony z ich płatków. Pod sufitem wiszą zapalone świece, a na samym środku pokoju stoi wielkie, łoże z baldachimem i pościelą, udekorowane poduszkami w kształcie serc. Napis głosił, że czarne bokserki z wzorkiem w serduszka dołączone są gratis.

Severus parsknął śmiechem, gdy wyobraził sobie, że jakaś dziewczyna może na to polecieć. Zastanowił się też jakim cudem Weasleyowie byli w stanie stworzyć takie coś. Nigdy nie miał o nich zbyt wysokiego mniemania. Najstarszy dzieciak jeszcze się do czegoś nadawał, młodszy wolał smoki od kobiet, Percy go wkurzał ponieważ zawsze był sztywny jakby matka mu kij wbiła w cztery litery. Na dodatek wysłał go na dwa lata odsiadki! Bliźniacy nigdy nie traktowali niczego poważnie, a na wspomnienie ich dowcipu, gdy wypełnili jego gabinet powiększonymi Fasolkami Wszystkich Smaków Bertiego Botta nadal pulsowała mu niebezpiecznie żyłka na skroni. Zaś kumpla Pottera uważał za totalnego kretyna. Nie miał pojęcia jakim cudem to rude coś pomogło Potterowi w pokonaniu Voldemorta. Podejrzewał, że gdyby nie Granger to ci dwaj kręciliby się w kółko i nie odnaleźli nawet jednej wskazówki potrzebnej do odnalezienie horkruksów. Na dodatek ten rudy wypierdek stał się jej chłopakiem! Co ona w nim widziała? Severus kompletnie nie mógł zrozumieć kobiet. Mają przed sobą czarującego i inteligentnego mężczyznę, a wybierają takie miernoty, których jedyną zasługą jest złapanie piłki podczas meczu Quidditcha. Na dodatek w przypadku najmłodszego Weasleya nawet to było często zbyt trudne. Sensowna wydawała się najmłodsza dziewczyna, ale nie! Musiała związać się z Potterem!

Dla ukojenia nerwów od razu przeszedł do działu felietonów. Po przeczytaniu ich odwrócił stronę i ku swojemu zdumieniu zobaczył patrzącą i uśmiechającą się do niego Granger.
- Co do licha? – jęknął wpatrując się w jej roześmianą twarz.
Ze zdumieniem zobaczył, że na dole jest jeszcze jedno zdjęcie, na którym stoi obok niej. Podpis głosił, że dziewczyna była jego obrońcą w Wizengamocie.
- Bohaterka pokazuje swoją ciemną stronę... - Severus zaczął czytać. – Czyżby Panna Idealna znudziła się światem czarodziejów i przeniosła się do innej galaktyki aby służyć Imperatorowi? Znając ją to zaraz by wygryzła Vadera! Ha, ha – zaśmiał się z własnego dowcipu. -  Mimo młodego wieku dokonała czynów niezwykłych i niewiele osób może poszczycić się tym czego dokonała. Po wojnie zyskała niesamowitą wręcz popularność. Te tłumy fanów, odpędzić się nie może, jak mi jej żal… Wydawać się mogło, że nie można powiedzieć niczego złego o tej dziewczynie. Jednak fakty są zgoła odmienne… Na pewno wieczorami składa ofiary z kotów i robi  w pamiętniczku błędy ortograficzne! Albo wypłynęły jej rozbierane zdjęcia, ale jeśli robił je rudy to nie będę one zbyt ciekawe – Severus wyjątkowo dobrze się bawił. – Bla, bla, bla. Nasza bohaterka pochodzi z rodziny mugoli… Pismaki nie mają się czego czepiać – skomentował pierwszą część artykułu. - Mało osób o tym wspomina, ale Hermiona Granger nie ma zbyt wielu przyjaciół. Powodem była jej ujawniająca się od początku pobytu w Hogwarcie chełpliwość i zarozumiałość... Ha! Prawda! – uśmiechnął się złośliwie Severus. – Panna-zawsze-wiem-wszystko i poprawiająca każdego w promieniu dziesięciu stóp! Jedyną osobą, która była w stanie znieść jej humory był Harry Potter, z którym się zaprzyjaźniła. Duży wpływ na to miał Ron Weasley, który chciał mieć od kogo spisywać zadania domowe… Kretyn, ale umie ustawić się w życiu - mężczyzna skrzywił się. - Mimo, że Hermiona Granger nie przepadała za nim, musiała z nim przebywać ponieważ nikt inny nie był w stanie wytrzymać z nią dłużej niż pół godziny… Skąd ja to znam? – Severus westchnął patrząc na zdjęcie „Złotej trójcy”. - W czasie Turnieju Trójmagicznego wyszła na wierzch słabość panny Granger do graczy Quidditcha. Najpierw związana była z Harym Potterem, ale szybko przerzuciła się na bijącego go sławą, Bułgarskiego zawodnika Wiktora Kruma. Ten także nie zagrzał długo miejsca przy bohaterce. Wymieniła go na chłopaka, który ją kiedyś nie znosił. Nie od dziś wiadomo, że kto się czubi ten się lubi... Jasne! – prychnął Snape. – Już widzę jak dwoje nie znoszących się ludzi zaczyna być ze sobą! Gdyby mi przyszło do głowy związanie się… powiedzmy z nią… to bym skoczył z klifu, jak mamę kocham!

Dalsza część tekstu dotyczyła życia miłosnego dziewczyny i Weasleya. Wynikało z niego, że chociaż rudzielec ją wkurza to Panna Idealna chce z nim być i wierzy, że miłość pokona wszelkie przeszkody. Dopiero kolejny akapit zaczął zapowiadać się ciekawie dla Snape’a.
Ostatnie lata pokazały jak bardzo Hermiona Granger jest ambitna i żądna władzy… Jeśli ona pragnie władzy to ja jestem dygotką! – stwierdził z tonem znawcy Severus. – Nie przepuści ani jednej okazji aby pokazać się w Ministerstwie Magii, gdzie ma zamiar zacząć pracować. Jej celem jest przeprowadzenie rewolucji i zbuntowanie skrzatów domowych... Czarodzieje będą musieli sami prasować swoje gacie, ale tragedia! – zachichotał pod nosem wyobrażając sobie McGonagall z żelazkiem. – Bla, bla, bla… Ostatnio nie zawahała się przed wbiciem noża w plecy najlepszego przyjaciela… Może Weasleyowi? Zdradzał ją? Dowiedziała się, że słynny Harry Potter doprowadził do uwolnienia Malfoyów… Że co!? – krzyk Severusa odbił się echem od kamiennych ścian.

Zdumiony Snape wpatrywał się w tekst. Wyraźnie było napisanie, że cała rodzina Malfoyów została oczyszczona z zarzutów. Granger była wściekła z tego powodu i z premedytacją wkopała przyjaciela.
- Nie wierzę – wyszeptał Severus. – Ona by tego nie zrobiła.
Przeczytał jeszcze raz akapit o Malfoyach i w jaki sposób Granger doprowadziła do upublicznienia postępku Pottera. Wynikało z niego, że dziewczyna zaciągnęła go do toalety pod pretekstem małego-co-nieco i zablokowała drzwi. Wtedy zaczęła go oskarżać, a Potter do wszystkiego się przyznał. Przy okazji wyszło na jaw, że Granger powiadomiła wcześniej Robardsa aby się schował w jednej z kabin. W ten sposób dowiedział się wszystkiego i złapał winowajcę na gorącym uczynku.

Snape zamyślił się. Nie wierzył do końca w to co czytał. O ile był w stanie uznać fakt, że Malfoyom się upiekło, o tyle poznał Hermionę na tyle by wiedzieć, że nie zrobiłaby czegoś takiego. Potter był idiotą jak jego ojciec i po nim wszystkiego się spodziewał.
- Nie, to na pewno jest przeinaczone – stwierdził i spojrzał na autora artykułu. – Dafne Greengras!?
Znowu zaczął się wpatrywać w magazyn ze zdumieniem. Był pewny, że to kolejny artykuł Rity: był napisany w jej stylu. Autorkę znał, była przecież w jego domu. Nieśmiała, delikatna blondynka, która wolała trzymać się na uboczu…
- Cicha woda brzegi rwie… - oznajmił samemu sobie.

Zostało jeszcze do przeczytania pół artykułu. Gdy Severus ochłonął, wziął się za jego czytanie. Okazało się, że spora część dotyczy jego obrony przed Wizengamotem.
- Mogli dać inne zdjęcie, wyszedłem na nim grubo – pomyślał Snape z ironią. - Wszyscy go nienawidzą, chyba tylko Voldemort potrafił być bardziej antypatyczny niż Severus… Ej, nie dziw się! Tyle lat na to pracowałem! – stwierdził więzień na słowa swojej byłej uczennicy. – Zasłużył na dożywocie, żałuję, że go broniłam! Ten człowiek jest wstrętny, napawa mnie odrazą, dotykał mnie w swojej celi w Azkabanie…

Drugi raz Severusowi podniosło się ciśnienie. Czy Granger celowo zrobiła z niego jakiegoś zboczeńca? Naprawdę to powiedziała czy Dafne Grengrass nazmyślała? Raz uniósł jej podbródek, gdy udawała głupią kozę i nie chciała pokazać swoich wspomnień. Severus wiedział, że obydwie dziewczyny za sobą nie przepadały. Ślizgoni zawsze się gryźli z Gryfonami.
- Nie, Granger by tego nie zrobiła – oznajmił głośno Snape. – Jest okropna, denerwująca, doprowadza do białej gorączki, ale nie wkopałaby Pottera. Nie powiedziałaby też takich rzeczy o mnie pierwszej lepszej napotkanej osobie! Mimo wszystkich swoich wad muszę jej przyznać, że jest wyjątkowo inteligentna…

***

- Ginny… ja… to nie tak! – krzyknęła załamana Hermiona i usiadła na łóżku, magazyn wypadł jej z ręki. – Nie wiedziałam!
- Przez przypadek jej powiedziałaś o wszystkim? – zakpiła Ginny.
- Miałam zły humor… najpierw pokłóciłam się z tobą, potem z Harrym, Rona nie było na Pokątnej… a ona była taka miła…
- To Ślizgonka do… - Ginny urwała w pół zdania i popatrzyła się w stronę okna. – Żuczek w środku zimy!?
- Co? – zdziwiła się Hermiona patrząc jak owad obija się o szybę. – Rita!?

Ginny podeszła do okna i otworzyła szybę. Owad wleciał do pokoju i wylądował na dywanie. Chwilę później stała tam sina z zimna Rita Skeeter.
- Stukam i stukam, a wy nie słyszycie! – warknęła obrażona. – Już miałam zamiar przemienić się w człowieka i zawisnąć na parapecie aby walić głośniej w szybę.
- Co ty tutaj robisz? – odezwała się Hermiona.
- Przybywam uratować ci cztery litery – odrzekła. – Powiem ci, że jestem pod wrażeniem jak można tak zwalić sprawę! A ponoć jesteś taka inteligentna…
- Odpuść sobie Rita! Wiem, że mnie nie lubisz i gdybyś nie miała w tym interesu to byś się nie pofatygowała!

Dziennikarka uśmiechnęła się i spojrzała dobrotliwie na dziewczyny. Jednocześnie jej oczy nie pokazały nawet odrobiny ciepła.
- Jasne, że mam interes! Chcę obronić dobre imię Harry’ego, a przy okazji sprawić, że nie zostaniesz zlinczowana.
- Niby jak chcesz tego dokonać? – spytała się Ginny.
- Zapamiętajcie dziewczyny: dziennikarze wiedzą wszystko! Na każdego mam haka! – Rita błysnęła swoimi złotymi zębami. – A tak swoją drogą muszą ci powiedzieć, moja droga, że masz doskonały cel! Idealnie przywaliłaś jej tym magazynem między oczy! – zwróciła się do Ginny

Na twarzy rudowłosej dziewczyny pojawił się cień uśmieszku. Hermiona patrzyła się na Ritę spode łba.
- Dobra! Wiemy, że masz dojścia, ale nadal nie wiem czemu to robisz! – powiedziała.
- Och! Chcę załatwić dwie pieczenie na jednym ogniu! – Rita zaczęła chodzić po pokoju zaglądając w różne miejsca. – Po pierwsze: chcę usunąć tę gówniarę Dafne Greengrass z redakcji! Latami do mnie pisała. „Chcę być taka jak ty!”, „uwielbiam twoje felietony!” – dziennikarka powiedziała to drażniącym, piskliwym głosikiem. – Jako dobra osoba poradziłam jej aby napisała artykuł o kimś znanym, coś bombowego. Wiedziałam, że tego nie dokona… Ale nie! – Rita walnęła pięścią w biurko, tak że dziewczyny podskoczyły ze strachu. – Musiałaś napatoczyć się jej ty i wypaplać wszystko co jest warte uwagi! – wycelowała oskarżycielsko palec w stronę Hermiony. – Redaktor naczelny mało nie podskoczył pod sufit z radości, gdy zobaczył z czym przychodzi ta dziewucha. Naturalnie nie dał tego po sobie poznać i próbował wycyganić od niej artykuł za darmo kusząc ją posadą asystentki, czy czegoś takiego. Wtedy wkroczył do akcji jej bogaty tatusiek i dał mu sporo w łapę – warknęła. – Tak wiec redaktor miał artykuł, nową gwiazdę plotek i mnóstwo galeonów w kieszeni….
- Nie możesz go zaszantażować czy coś? – spytała Ginny.
- Chcę pokazać, że gówniara wszystko zmyśliła! Jeśli się tak stanie to w najgorszym przypadku zostanie zdegradowana do pisania o eliksirach przeczyszczających, a w najlepszym wyleci na zbity pysk – Rita popatrzyła się na Hermionę. – Jutro rano odbędzie się przesłuchanie wszystkich w sprawie Harry’ego i ty też będziesz wezwana. Powiadomię Malfouów, że mają się wszystkiego wyprzeć, a na Robardsa mam haka więc i on stwierdzi, że niczego takiego nie było.
- Chcesz abym ja także się nie przyznała?
- Właśnie! – ucieszyła się dziennikarka. – Masz kłamać w Ministerstwie dla dobra jej kochasia – wskazała na Ginny.
- To… to będzie nieprawda… ja nie mogę… – wyjąkała Hermiona.
- Ok! Dobrze! Rozumiem! – powiedziała Rita i zaczęła iść w stronę okna. – W takim razie miej przerąbane! Twoja reputacja wisi na włosku… Zobaczysz, że jutro dostaniesz sporo wyjców i listów od oburzonych czarodziejów. Zostawiam także twojemu sumieniu to co zrobiłaś biednemu Harry’emu!

Hermiona jęknęła, gdy przypomniała sobie ropę czyrakobulwy w listach. Wtedy dostała mnóstwo pogróżek i nawet pani Weasley uwierzyła w głupoty wypisane przez Ritę. Jednak tym razem to była prawda: wkopała Harry’ego i opowiedziała wstrętne rzeczy o Severusie. Pokłóciła się z Ginny i pani Weasley pewnie nigdy jej nie wybaczy.
- Wsadź swoją głupią dumę do kieszeni! – krzyknęła rudowłosa. – Jesteś to winna Harry’emu!
- Ja sobie poradzę z Dafne – stwierdziła Rita. – Gówniara nie odbierze mi tytułu królowej plotek! Zapewniam cię! Jednak wrogowie moich wrogów są moimi przyjaciółmi, dlatego chciałam ci pomóc… w zamian za jedną, małą rzecz.
- Streszczaj się!
- Pójdę do Robardsa i Malfoyów jeśli przysięgniesz, że nigdy nie powiesz nikomu, że jestem niezarejestrowanym animagiem!
- To o to chodzi! – wykrzyknęła zdumiona Ginny.
- Coś za coś: ja uniknę Azkabanu, a ty się wygrzebiesz z afery i przy okazji uratujesz przyjaciela – mówiła dalej Rita i wyciągnęła dłoń do winowajczyni. – To jak? Umowa stoi?
Hermiona przygryzła wargę. Sytuacja nie była prosta. Wiedziała, że Malfoyowie się wszystkiego wyprą, nie potrzebowali do tego pomocy Rity. Nie wiedziała co zrobi Harry. Jeśli on się przyzna, a ona zaprzeczy to wyjdzie na kłamcę, a jej przyjaciel poniesie konsekwencje. Jeśli ona się przyzna, a on zaprzeczy efekt będzie podobny. Gawain Robards jest człowiekiem, który dąży do sprawiedliwości… na pewno powie prawdę. Hermiona westchnęła: układ z Ritą mógł być korzystny dla wszystkich. Tylko Dafne Greengrass będzie miała problemy. Z drugiej strony podłożyła jej świnie i zasłużyła aby jej utrzeć nosa.
- Namyśliłaś się już? – spytała się Rita niecierpliwie. – Jest już dwudziesta, zostało niewiele czasu!

Hermiona popatrzyła się na Ginny, która piorunowała ją wzrokiem.
- No dobra, zgadzam się! – rzekła i szybko dodała. – Ale pod jeszcze jednym warunkiem!
- Jakim? – prychnęła Rita.
- Nie napiszesz już więcej nic na mój temat lub moich przyjaciół!
Dziennikarce nie spodobał się ten pomysł co wyraźnie widać było po jej minie.
- To ty masz problem… - zaczęła mówić.
- Jeśli się nie zgodzisz to poniosę wszystkie konsekwencję swojego czynu! – przerwała jej szybko Hermiona i wyprostowała się aby pokazać, że jest gotowa stawić czoła światu.
Zapadła cisza, widać było jak dziennikarka intensywnie myśli. Ginny z przyjaciółką patrzyły się na Ritę w pełnym napięciu oczekiwaniu.
- Zgoda! – wyrzuciła z siebie dziennikarka. – Nie napiszę, a ty mi nigdy więcej nie groź, że mnie wsadzisz do Azkabanu!
Uścisnęły sobie ręce i Rita zamieniła się w żuczka, po czym wyleciała przez okno.

czwartek, 11 lutego 2016

Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa: Rozdział 12 – Pogawędki przy serze


Klasa I „c” bardzo ucieszyła się z faktu, że odpadają im dwie godziny łaciny. Jako, że nikt nie zorganizował zastępstwa na zajęciach, to uczniowie rozeszli się w różnych kierunkach. Patrycja z Zochą stwierdziły, że pójdą nakarmić Pokucie. Amelia z Paulem oznajmili, że z chęcią będą im towarzyszyć. Grupka przyjaciół wyszła z zamku i skierowała swoje kroki ku budynkom za internatem. Tam znajdował się Szkolny Ogród Zoologiczny, w którym trzymane były magiczne zwierzęta. Był to mały obiekt, przeznaczony do nauki. Nie mieszkały w nim niebezpieczne stworzenia typu smoki czy hipogryfy nad czym Patrycja z Zochą bardzo ubolewały.
- Mogliby sprowadzić tutaj jakiegoś sfinksa czy cerbera…
- Pyśka, nie przesadzaj! – jęknęła Amela krzywiąc się ponieważ słońce świeciło jej w oczy. – To są bardzo niebezpieczne zwierzęta.
- Ja kiedyś będę mieć cerbera – stwierdził Paul. – Nazwę go Szatan i będę nim straszył ludzi!
- Masz oryginalne marzenia – zachichotała Zocha wkładając do klatki sękacza.
- Uważaj! – krzyknęła Amelia i złapała Patrycję za rękę. – Ten pokuć lubi parmezan, a ty mu chciałaś dać camemberta!
- O kurczę – jęknęła Patrycja i zaczęła szukać odpowiedniego sera.

Czarodzieje nie używali lodówek ponieważ te nie działały w pobliżu źródła silnej magii. Żywność przechowywali w szafkach, na które rzucili zaklęcie chłodzące lub mrożące. Patrycja sprawdziła na wszystkich półkach, ale nie znalazła tego czego szukała. Zgłosiła sprawę nauczycielce przyrody, która akurat doglądała Ćmuchy – małe stworzenia przypominające żaby, które posiadały uszy i długi ogon. Ta od razu wyczarowała patronusa, który pobiegł do zamkowej kuchni aby przekazać wiadomość. Czwórka przyjaciół była pod wrażeniem. Dużo ćwiczyli, ale jak na razie żadnemu z nich nie udało się wyczarować czegoś więcej niż małej mgiełki.
- Zaraz ktoś przybiegnie z dostawą – powiedziała profesor Zięba. – Poczekacie na nią? Mam teraz lekcje z klasą trzecią gimnazjum…
- Się wie! – odezwała się Zocha. – Włożymy wszystko do lodowej szafki i nakarmimy Truśka!

Wszystko odbyło się tak jak powiedziała dziewczynka. Po jakimś czasie przyszedł Domowik, który wyglądał jak krasnolud z „Władcy Pierścieni”, z taczką załadowaną produktami spożywczymi. Czwórka przyjaciół szybko uwinęła się z zadaniem.
- Został camembert – powiedziała Zocha i spojrzała do rozpiski. – Żaden z Pokuciów go nie je… a ja zawsze chciałam go spróbować! – odgryzła kawałek zanim ktoś zdąrzył zareagować.
Paul, Amelia i Patrycja popatrzyli się na siebie zaskoczeni. Wiedzieli, że koleżanka jest zdolna do wielu rzeczy, ale tego się nie spodziewali.
- Dobry! – stwierdziła Zocha. – Nigdy wcześniej go nie jadłam! Chcecie gryza?
- Eeee, nie… - mruknęła Amelia. – Najadłam się go wystarczająco dużo w domu i u dziadków we Francji.
- A mnie daj! – stwierdził Paul i odłamał spory kawałek. – Głodny jestem, a do obiadu jeszcze trochę zostało!
- No dobra, zostawcie coś dla mnie – przyłączyła się po chwili wahania Patrycja.

Amelia zobaczyła, że jest pokonana, więc westchnąwszy głęboko też się poczęstowała.
- Ty... Paul… - zaczęła Patrycja. – Jak to z tobą jest? Jesteś Niemcem, a gadasz po naszemu… Czemu nie jesteś w Durmstrangu?
Paul położył się na małej kupce siana aby skorzystać z jednego z ostatnich słonecznych dni. Amelia siadła koło niego, a Zocha i Patrycja usiadły na płocie.
- No więc tak… tata jest Niemcem – zaczął opowiadać Paul. – Jest ze starej arystokratycznej rodziny czarodziejów. W pewnym momencie stwierdził, że czas się ożenić więc poszedł do swatki…
- Do czego? – spytała się Patrycja.
- Jaja sobie robisz! – Zocha patrzyła się na nią ze zdumieniem. -  Nigdy nie słyszałaś o swatce?
- Nie…
- Czarodzieje często używają swatek aby znaleźć sobie żonę lub męża – wyjaśniła Amelia. – Opisujesz kogo byś chciała, a taka specjalna osoba szuka ci kandydatów. Mama chciała tak znaleźć kogoś dla Angel, ale ta zrobiła taką awanturę, że musiała odpuścić.
- Małżeństwo bez miłości!? – oczy Patrycji mało nie wyszły z orbit.
- Jak ty nic o nas nie wiesz – Paul się wykrzywił. – No dobra, dobra, już mówię dalej, nie odchodź! – uspokoił koleżankę, która obrażona zaczęła iść w stronę internatu. – Tata chciał znaleźć sobie dziewczynę zza granicy ponieważ jesteśmy spokrewnieni z prawie wszystkimi niemieckimi rodami. Do dziś żartuje, że chciał dodać trochę świeżej krwi.
- Nie mógł sam kogoś poszukać? – spytała się Amelia.
- Twierdzi, że w okolicy akurat były albo brzydkie Niemki albo Arabskie księżniczki, które nie mogą wyjść za mąż za nie muzułmanina – wyjaśnił Paul. – Przestańcie mi przerywać! Zaraz będzie najlepsze! – dodał. – Więc tata poszedł do swatki i powiedział z kim chce się ożenić. Ponoć babka, aż złapała się za głowę, gdy usłyszała wymagania. Stwierdziła, że nawet mugolki nie spełniają połowy wymagań: miała być piękna, wysoka, zgrabna, wesoła, miła, mądra i tak dalej. Tata mówił, że miał trzy arkusze pergaminu zapisanych jaka ma być jego przyszła żona – chłopiec zachichotał.
- O matko – jęknęła Zocha. – Ale wymyślił!
- Poszukiwania trwały dwa lata. W końcu znaleziono aż cztery kandydatki… - Paul uśmiechnął się tajemniczo i zrobił pauzę. – Tata poszedł na randkę z każdą z nich i wszystkie mu się nie spodobały. Poleciał więc do swatki aby zrobić jej awanturę, ale gdy był pod drzwiami usłyszał, że nie tylko on jest niezadowolony. Mówił mi, że słyszał jak ktoś się strasznie drze łamanym niemieckim. Pomyślał, że w środku musi być jakaś straszna baba i bardzo się zdziwił, gdy wyszła po chwili niska blondynka z oczami miotającymi błyskawice…
- Niech zgadnę! To twoja mama! – wykrzyknęła ucieszona Patrycja.
- Tak! – twarz Paula rozpromieniła się. – Tata mi opowiadał, że jak ją zobaczył to od razu się zakochał! Wszedł do swatki i poprosił o kontakt z nią. Wtedy babka zaczęła mu tłumaczyć, że to jest zwykła stażystka z Polski i nie spełnia nawet jednej setnej jego wymagań. Tak długo ją prosił, że swatka się zgodziła i powiedziała mu, że ma się wynosić i nie wracać nigdy więcej. Tata od razu ją odszukał i się oświadczył. Mama mówiła, że na początku brała go za jakiegoś wariata. Dopiero, gdy oświadczył jej się piąty raz to się zgodziła.
- Fajna historia – Amelia spojrzała w niebo rozmarzonymi oczyma. – Chciałabym kiedyś spotkać chłopaka, który będzie tak o mnie zabiegał…
- To stąd znasz polski – podsumowała Patrycja. – Dlaczego nie poszedłeś do Durmstrangu?
- Bo wolę moją polską rodzinę – wyjaśnił Paul. – Rodzina taty jest jakaś taka… no… niezbyt ich lubię – zakończył i się zaczerwienił.
- Pewnie są bardziej sztywni? – spytała Amelia. – Moja rodzina we Francji jest strasznie przywiązana do tradycji. Gdy jadę do nich to co chwilę słyszę „stój prosto”, „zachowuj się jak dama” czy „dziewczynkom to nie przystoi”. Moi dziadkowie niezbyt lubią mamę…
- Przecież jest czystej krwi – stwierdziła Patrycja. – Mówiłaś, że od zawsze byliście czarodziejami.
- No… prawie… - wyjąkała prawie-bliźniaczka. – Babcia Gusia jest mugolaczką…
- Mama twojej mamy? – upewniła się Zocha.
- Tak. Ale tu chodzi o to, że mama nie jest z arystokracji.
- To może od tej strony jesteśmy spokrewnione! – wykrzyknęła Patrycja i złapała Amelię aby pokręcić się z nią w kółko.
- Wasze podobieństwo jest niesamowite – mruknął Paul. – Chciałbym wiedzieć jak do tego doszło… Jak będę dorosły to opanuję czary tak, że się dowiem!
- W mugolskim świecie możecie zrobić test DNA – rzuciła Zocha.
- Że co? – zdziwił się Paul.
- W laboratorium pobierają coś od ciebie i drugiej osoby, chyba ślinę i wtedy można stwierdzić czy jesteś spokrewniony.

Patrycja aż podskoczyła z radości i poleciała uściskać Zośkę.
- Jesteś genialna! Powiem tacie aby zrobił takie testy!
- Mówiłaś mu o nas? – spytała się zarumieniona Amelia.
- Tak... trochę… - zmieszała się dziewczynka. – Chyba mi nie uwierzył – wyznała po chwili.
- Gdybyś ścięła włosy to byłybyście identyczne – stwierdził Paul chwytając koleżankę za kucyk.
- Nie, nie mogę… – broda Patrycji zaczęła się trząść, a oczy zaszły łzami.
Trójka przyjaciół popatrzyła na siebie. Żadne z nich nie wiedziało czemu wzmianka o ścinaniu włosów spowodowała taką reakcję. Patrycja tarła gwałtownie oczy aby się nie rozpłakać.
- Hej, ja nie chciałem… - zaczął się tłumaczyć Paul chociaż nie wiedział o co chodzi.
- Nie… to… nic… ja… już… zaraz… - łkała Patrycja w ramię Amelii.
- Boisz się fryzjera? Może masz fobię? – zgadywała Zocha.
- Nie!
- Chcesz aby urosły ci za kostki?
- Nie!
- Boli cię to?
- Nie!
- To ja nie mam pomysłu! – jęknęła Zocha i padła na siano.
Po chwili Patrycja uspokoiła się na tyle aby wyznać przyjaciołom, że włosy zawsze ścinała jej mama i nie dała ich nikomu tknąć po jej śmierci. Paul patrzył się na nią z głupią miną. Zocha zaś z Amelią pocieszały koleżankę tak długo, aż się całkowicie nie uspokoiła.

***

- Konrad, dlaczego to zrobiłeś?
- A co ciebie to obchodzi?
Angelique popatrzyła się na swojego brata. Siedział na krześle z miną wyrażającą pogardę i lekceważenie, nie patrzył się na siostrę.
- Nazwałeś mnie dziwką, dlaczego?
- Bo tak! – warknął. – Te głupie bachory musiały ci naskarżyć!
- Amelia mówiła mi, że groziłeś jej i jej przyjaciołom jeśli mi powiedzą o tym.
- Jakby nie podsłuchiwali to by nie było afery!

Konrad odwrócił się ostentacyjnie na krześle. Angela westchnęła czując ból w sercu. Jej brat od jakiegoś czasu odnosił się do niej wyjątkowo paskudnie i nie miała pojęcia z jakiego powodu. Wiedziała, że nastolatkom często odbija, ale Konrad przechodził ten okres wyjątkowo burzliwie. Położyła mu rękę na ramieniu i odwróciła go do siebie. Pochyliła się nad nim i spojrzała mu prosto w oczy.
- Zachowujesz się wyjątkowo źle, jesteś moim bratem, ale jednocześnie jestem twoją nauczycielką…
- I co? – przerwał jej. – Napiszesz do mamy?
- Tak, zrobię to. Dostaniesz uwagę do dziennika i obniżoną ocenę z zachowania.
- Rób sobie co chcesz, mam to gdzieś! – krzyknął.
- Proszę, powiedz mi o co ci chodzi – Angela go błagała. – Dogadajmy się, jesteś już prawie dorosły. Chodzi ci o to, że się wyprowadziłam z domu?
- Nie.
- O tą trójkę z ostatniej klasówki?
- Nie! – fuknął. – Zostaw mnie!
- Jak sobie chcesz… - powiedziała Angela i podeszła do drzwi. – Pamiętaj tylko, że nie będziesz miał na moich zajęciach taryfy ulgowej…
- Jakbym ją miał – prychnął Konrad.
- … oraz napiszę do mamy aby zabrała cię z internatu, widocznie to była zła decyzja ponieważ odkąd tu zamieszkałeś jest co raz gorzej z tobą.
- Wal się!

***

Miłosz siedział w bokserkach i koszulce na materacu w kawalerce Angelique. Przyleciał do niej w piątek wieczorem, ponieważ robił aktualnie studia podyplomowe z pedagogiki. Była to sytuacja wyjątkowa ponieważ dostał od dyrektorki pozwolenie aby nie robić licencjatu i magisterki. W Durentiusie sprawa nauczycieli wyglądała zawsze tak samo: gdy nauczyciel zaczynał się zastanawiać nad odejściem szukał sobie następcy czyli zdolnego ucznia, którego przekonywał do pójścia na mugolskie studia. W świecie czarodziejów nie opłacało się otworzyć takiej placówki ponieważ rotacja była stosunkowo niska.

Angelique poszła na studia w Lublinie, dostała się na UMCS dzięki fałszywemu świadectwu maturalnemu. W czasie pięciu lat nauki wśród mugoli musiała pojawiać się na zajęciach w Durentiusie. Zaś w czasie wakacji jeździła z panem Ziemowitem po rodzinach aby przekazać, że dzieci są czarodziejami. W ten sposób zdobywała niezbędne doświadczenie i po obronieniu magisterki mogła zacząć nauczać.

Z Miłoszem wszystko odbyło się inaczej. Poprzedni nauczyciel został zwolniony więc nie było czasu aby przygotował następcę. Dyrektorka specjalnie wybrała osobę, która ma doskonały kontakt z ludźmi. Miłosz okazał się świetnym nauczycielem jednak musiał mieć jakiś papier upoważniający do uczenia. W drodze wyjątku otrzymał fałszywe świadectwo ukończenia studiów i poszedł na podyplomówkę. Jako, że zapisał się na nią w Lublinie to przeważnie spędzał weekendy u Angeli. Ta zaś wiedziała, że nie był to przypadkowy wybór.
- Skąpy jesteś – podsumowała patrząc się na Miłosza z błyskiem w oku. – Stać cię na akademik, a nawet na hotel gdybyś zechciał.
- Nie jestem skąpy! - bronił się mężczyzna. – Tak naprawdę zrobiłem to dla ciebie! Mam nadzieję, że rozkocham cię w sobie i pewnego pięknego dnia spędzisz ze mną noc na materacu…
- Jesteś szalony! – zachichotała.- Zawsze sobie stroisz żarty!
- Czy gdybym żartował zrobiłbym to? – spytał i padł przed nią na kolana.
Angela popatrzyła się na niego zaskoczona. Miłosz grzebał jedną ręką w swoim plecaku, cały czas patrząc koleżance w oczy.
- Angelique… Czy uczyniłabyś mi ten zaszczyt… - zaczął i wyciągnął coś z plecaka. – …i wypijesz ze mną to wino?
- Z przyjemnością – odrzekła Angela biorąc od niego butelkę i idąc do kuchni.

Kilka chwil później siedzieli na kanapie podgryzając różne gatunki serów i popijali je winem. Włączony telewizor nadawał wiadomości.
- Boże – jęknął Miłosz. – Muzułmanie wszędzie, do tego Rosjanie na Krymie, a teraz w Syrii. Co się porobiło w tym świecie.
- U nas jeszcze nie jest tak źle – zauważyła Angela. – Słyszałeś, że co czwarty uczeń w Durmstrangu to muzułmanin? Ostatnio chcieli zakazać podawania wieprzowiny na stołówce szkolnej…
- W dupach im się poprzewracało z tego całego dobrobytu, ot co!
- Mam nadzieję, że w mugolskim świecie nie będzie wojny. Gdy babcia Augustyna opowiada nam co się działo u niej na wsi to mi skóra cierpnie.
- Urodziła się przed wojną? – spytał się Miłosz, dolewając do kieliszków.
- Tak. Została sama ze swoimi dziadkami ponieważ jej rodzice zginęli w 1943 roku.
- Przykre… - stwierdził Miłosz i postanowił zmienić temat. – Słyszałaś, że CZORT wygra wybory?

Czarodziejska Organizacja Rodzin Tradycyjnych miała bardzo duże poparcie wśród czarodziejów. Jej członkowie pochodzili przeważnie z arystokratycznych rodzin i była w stanie dawać spore dotacje na różne cele. Dzięki temu zdobyła dużą popularność. Na dodatek organizacja działała nie tylko na terenie Polski, ale w całej Europie. Chodziły słuchy, że ich tajnym celem jest zniesienie postanowień Międzynarodowego Kodeksu Tajności, ale nikt nie był tego w stanie potwierdzić. Większość czarodziejów twierdziła, że jest to totalna głupota z góry skazana na porażkę. Próbował tego Grindenwald w czasie II Wojny Światowej i każdy wiedział, że skończył w Nurmengardzie.
- Niestety tak – mruknęła Angela i upiła łyk wina. – Ludzie rzucili się na te dziesięć galeonów miesięcznie na dziecko. Mam dziwne wrażenie, że ktoś się wzorował na mugolach…
- Co jest bardzo ciekawie biorąc pod uwagę, że w programie mają ponowne wprowadzenie klasyfikacji krwi – zauważył Miłosz.
- Będziesz miał przesrane jak to wejdzie w życie…
- Będę… ale ty mnie obronisz – uśmiechnął się figlarnie.
- Już lecę, pędzę! – zachichotała Angela i stuknęła go lekko pięścią w ramię. – Taki duży facet jak ty na pewno będzie bezbronny!

Obydwoje się roześmiali. Angela miała dobry humor ponieważ w piątek po zakończonych lekcjach przyszedł do niej Konrad. Z rumieńcem na twarzy wydukał przeprosiny i dał jej wielki bukiet róż, które kupił w Mystopach za swoje kieszonkowe. Wyjaśnił, że chciał zrobić wrażenie na Jagnie, która jest jego dziewczyną. Nastolatka nie znosiła Angeli ponieważ w trzeciej klasie dostała z mugoloznastwa jedynkę na półrocze. Była to w pełni zasłużona ocena, ale Jagna nie zgadzała się z tym i prowadziła małą wojnę podjazdową. Ostatecznie niczego nie wskórała i była zmuszona zaliczyć materiał.

Angela trochę się obawiała czy nastolatka nie będzie miała złego wpływu na jej brata. Zapowiedziała mu, że daje mu ostatnią szansę i na razie nie powie niczego mamie. Konrad bardzo długo jej dziękował i wyleciał z jej gabinetu jak na skrzydłach. Siostra zdążyła tylko za nim krzyknąć, że ma jeszcze przeprosić Amelię.
- A co tam u mojej siostry i jej przyjaciół? – zapytała Miłosza po chwili milczenia.
- Z Amelią wszystko w porządku, dobrze się uczy – odparł mężczyzna. – Dobrze dobrała się z Mangusiem…
- Z kim? – przerwała mu zaskoczona Angela.
- Z Paulem, nazywam go Manguś bo mi przypomina tych ślicznych chłopczyków z japońskich bajek – Miłosz zachichotał.

Angela popatrzyła się w sufit starając się nie wybuchnąć śmiechem. Musiała przyznać racje koledze: Paul naprawdę wyglądał jakby uciekł z anime. Pomyślała, że pod koniec gimnazjum albo na początku liceum jego wygląd zmieni się. Do tego czasu dziewczyny będą traktować go jak młodszego braciszka.
- Chłopak jest największym mózgowcem w klasie. Biorąc pod uwagę, że mieszkał dotychczas w Niemczech i częściej mówił po niemiecku to go podziwiam – kontynuował Miłosz. – Ma problemy z ortografią, ale to zrozumiałe.
- A co u Zosi?
- Boże… mam z nią skaranie boskie… – jęknął mężczyzna łapiąc się za głowę. –  Miałaby najlepsze stopnie gdyby nie to, że co chwilę dostaje kiepskie oceny za schodzenie z tematu. Ostatnio zadałem im wypracowanie na temat boginów, a dostałem od niej rozprawkę pod tytułem „Czy dementorzy mogą wyssać duszę z horkruksów?”. Gdy się spytałem czemu mi to dała zamiast odrobić pracę domową to powiedziała, że ten temat ją bardziej interesuje, a boginy są głupie…
- Wiem, słyszałam, że gada na lekcjach o głupotach – westchnęła Angela. – Nadal jest w fazie Harry’ego Pottera i nie może uwierzyć, że Rowling połowę zmyśliła.
- Przez nią miałem na głowie wizytę matki Telimeny. Co za wstrętna baba! Typowa blondyna! O, sorry… – dodał, gdy zobaczył minę koleżanki. - Przyszła mi naskarżyć, że Zośka pokazała jej córce cycki!
- Jaja sobie robisz!
- Nie! Mówię prawdę! – Miłosz przybrał poważny wyraz twarzy. – Szybko wyszło na jaw, że Telimena pierwsza dogryzała Zośce, ale tej wariatki to nie przekonywało. Teraz rozumiem czemu ojciec oddał córkę do internatu, bał się, że będzie taka sama jak jego żona. Na moje oko jest już ciut za późno…
- Czekaj… - Angela zastanowiła się chwilę. – Czy jej matka nie działa aktywnie w CZORTach?
- Tak, to ona.
- Słyszałam o niej – stwierdziła blondynka. – Wyszła za mąż dla tytułu. On miał nazwisko, ona pieniądze. Chyba jej mąż teraz żałuje.
- Sądzę, że bardzo!

Obydwoje popatrzyli na siebie i wybuchnęli śmiechem. Obydwoje byli przeciwni starej tradycji zawierania małżeństw z rozsądku. Angelique otrzymała kilka propozycji zaraz po ukończeniu liceum, ale wszystkie odrzuciła.
- A co u bliźniaczki?
- Patrycji? – Miłosz wzruszył ramionami. – Jest pod wpływem Zośki, ale tylko jeśli chodzi o głupie pomysły. Na początku myślałem, że będzie się dobrze uczyć, ale szybko straciła zapał. Ostatnio mam wrażenie, że przeczytanie czegokolwiek co ma więcej niż pięć stron sprawia jej trudność. Głupia nie jest, ale zamiast książek woli grać w Płonące Kule.

Uczniowie Durentiusa byli przekonani, że nauczyciele nie wiedzą co się wyprawia na boisku nad jeziorem. Oficjalnie gra była zakazana na terenie zamku, ale tradycją było łamanie tej reguły. Nauczyciele wiedzieli o wszystkim, a wynikało to głównie z faktu, że sami robili to samo w czasach szkolnych. Panowała niepisana zasada, że dopóki nie zdarzy się coś groźnego to nie reagują. Ostatnia ofiara gry zginęła ponad 200 lat wcześniej i to tylko dlatego, że przypadkowo strzeliła ogniem w przechodzącego jednorożca, który nie był z tego faktu zadowolony.
- Na dodatek portierka skarżyła mi się, że ma dość narzekań Lustra.

Był to przedmiot magiczny, który został zawieszony na ścianie przy wyjściu z internatu po wprowadzeniu mundurków w 1932 roku. Jego zadaniem było ocenianie czy uczennice ubrały się zgodnie z regulaminem. W męskiej części wisiało identyczne lustro. Portierka była zobowiązana do cofnięcia ucznia, który miał poprawić swój wygląd. Jeśli tego nie zrobił, bądź nie zrobiła wtedy sprawa lądowała u wychowawcy. Problemem było, że Lustro nadal trzymało się zasad sprzed prawie 100 lat.
- Niech zgadnę… wkurza się na plecak Patrycji?
- Tak! – jęknął Miłosz. – Lustro upiera się, że jest nieregulaminowy i uczennica nie powinna takiego nosić. Jednak nowe przepisy pozwalają na taki plecak, sprawdziłem dokładnie. Tylko teraz weź przekonaj takiego starocia… Złożyłem wniosek o zawieszenie nowego lustra, które będzie miało aktualne poglądy, ale wiesz ile to trwa…
- Oj wiem – stwierdziła Angela. – Ciągle czekam, aż kupią zmywarkę nowej generacji. Wiem, że mogę tłumaczyć uczniom jak się z niej korzysta za pomocą obrazków, ale jednak poglądu nic nie zastąpi.
- Odkryłaś już dlaczego Patrycja i Amelia są identyczne? – zainteresował się Miłosz.
- Nie – zasępiła się Angela. – Zrobiłam drzewo genealogiczne, pytałam się rodziny, ale nie znalazłam nawet najmniejszej wskazówki, która by wskazywała, że mogłybyśmy być spokrewnione.
- Może ktoś miał jakieś nieślubne dziecko? – podpowiadał mężczyzna.
- Też o tym myślałam… wszyscy twierdzą, że nie było takiego przypadku. Jedynym tropem wydawała mi się babcia Augustyna, która pochodzi z rodziny mugoli, ale ona twierdzi, że to niemożliwe – rzekła Angelique wpatrując się w swój pusty kieliszek. – Jej wujkowie zmarli nie mając żon ani kochanek. Dziadkowie byli w podeszłym wieku i odeszli zaraz po ukończeniu przez nią szkoły.
- Nie wierzę w to – stwierdził Miłosz. – Dorośli mężczyźni i nie przespali się z kimś?
- Babcia pochodzi z bardzo religijnej rodziny.
- Moher?
- Prawie – Angela zachichotała. – W naszym domu nie da się odebrać Radia Maryja, a babcia nie chce rozmawiać z mugolskimi babkami aby się niczego nie domyśliły.
- Czemu nie przylatuje do kościoła w Mystopach? – zdziwił się Miłosz.
- Pokłóciła się z proboszczem…
- Takie życie! – mężczyzna błysnął białymi zębami. – Jesz to? – wskazał na ostatni kawałek sera leżący na desce.
- Nie, bierz.
- Dzięki! – podrzucił camemberta do góry i złapał go ustami. – Teraz czas spać! Mam jutro ćwiczenia o ósmej…