poniedziałek, 6 listopada 2017

Powojenne życie Hermiony G.: Rozdział 80 – Ja nic nie wiem



UWAGA! W ROZDZIALE ZNAJDUJĄ SIĘ SCENY UWAŻANE POWSZECHNIE ZA +18!

Wojna zmieniła życie wielu ludzi. Jedni stracili bliskich, a inni majątek. Ludzie pokroju Umbridge i Mundungusa zyskiwali, zwłaszcza jeśli potrafili dobrze wyczuć sytuację. Draco Malfoy zarazem stracił i zyskał. Jego dawne ideały odeszły w niepamięć. Zrozumiał, że służenie Voldemortowi i chlubienie się czystą krwią, było strasznym błędem. Mylili się jego rodzice, mylił się on i reszta tych, którzy wyznawali tę samą filozofię. Początkowo jego życie było przyjemne: w szkole mógł się wywyższać, ile chciał i nie ponosił za to konsekwencji. Severus Snape bronił go i patrzył przez palce na przewinienia pupilka. Ojciec dawał pieniądze i wpływał na większość osób, które mogły w jakiś sposób ułatwić im życie. Malfoyowie byli podziwiani i szanowani. Niejeden czarodziej i czarownica robiła wszystko, aby wkraść się w łaski ich rodziny. Do czasu drugiej wojny Draco żył jak pączek w maśle, a jego jedynym problemem było to, że nie mógł skopać Harry’emu Potterowi tyłka. Później wszystko się zmieniło. Voldemort okazał się tak samo łaskawy dla swoich wyznawców, jak i wrogów. Gdyby nie interwencja Bellatriks Lestrange, to Malfoyowie dawno skończyliby jako pokarm dla druzgotek. Szykanowany i poniżany Draco po raz pierwszy poczuł się tak samo, jak swoje ofiary. Drżał ze strachu o swoje życie i musiał oglądać rzeczy, które doprowadzały go do granic wytrzymałości. Myślał nawet o samobójstwie, ale był zbyt wielkim tchórzem, aby zażyć trujący eliksir, który ukradkiem uwarzył. Z tego powodu z ulgą przyjął wiadomość o śmierci Voldemorta. Dzięki złotu ojca miał tylko areszt domowy, a następnie wstawił się za nim Potter i uwolnił. Pomimo wielu lat nienawiści Draco nie potrafił pozbyć się uczucia wdzięczności, które zakiełkowało w jego sercu. Nigdy nie nawiązał z Harrym dobrych stosunków, ale przestał odnosić się do niego źle. Podobnie było z Hermioną Granger. Astoria wyjawiła mu, kto stał za zepsutą windą. To sprawiło, że syn Lucjusza już nigdy nie powiedział złego słowa na temat swoich dawnych wrogów.
Zmiana, która zaszła w Draco nie uszła uwadze jego rodziców. Przeżyte doświadczenia wcale nie sprawiły, że coś zrozumieli. Ku rozpaczy syna nadal stali po stronie Voldemorta i wyznawali teorię czystości krwi. Powodowało to coraz większe konflikty, aż czara goryczy przelała się, gdy podczas jednego z niedzielnych obiadów wyszło na jaw, że Astoria myśli tak jak Draco. Wybuchła potężna awantura, podczas której dziewczyna zapewniła Malfoyów, że nigdy nie zaszczepi w swoich dzieciach niechęci do mugoli i mugolaków. Konsekwencje tej wypowiedzi okazały się dość poważne. Draco musiał wybierać pomiędzy rodzicami a swoją miłością. W ten sposób zamieszkał z Astorią w małym, wiejskim domku, położonym daleko od Londynu.
Właśnie tam odnalazł go Severus Snape, który o wszystkim dowiedział się od Dundy’ego, który kochał ploteczki na równi ze swoją żoną. Bez trudu zebrał informację na temat tego, gdzie mieszka jedyny syn Malfoyów i dał adres mrocznemu kumplowi, który od razu go wykorzystał. Były mistrz magii pamiętał, kto go namówił na zamieszkanie z Hermioną i w jakim celu. Po ataku na dom zrozumiał, że sprawa jest poważna. Ktoś wiedział, w które okna skierować zaklęcie. Nie tylko Hermiona była celem, Severus także nim był. Tylko że o jego miejscu pobytu wiedziało tylko kilka osób: Kingsley, Robards, Potter, niektórzy z Weasleyów, Draco Malfoy oraz Rita Skeeter. Ta ostatnia była najbardziej podejrzana, ale Hermiona twierdziła, że rozmówiła się z dziennikarką, że ta będzie milczeć i słowa dotrzymała, a przynajmniej nie dała powodu, aby jej nie wierzyć. Severus był mniej entuzjastycznie nastawiony do tej rewelacji, ale nic nie powiedział. Stwierdził, że musi porozmawiać ze swoim dawnym pupilkiem ze Slytherinu. Odkąd polubił Grangerów, nie chciał, aby stracili do niego zaufanie, a to mogło mu grozić, jeśli Draco przestałby milczeć. Oficjalnie przestał wyznawać ideę czystości krwi, ale mogła to być tylko przykrywka. Zbyt wiele rzeczy świadczyło przeciwko niemu: jego dziewczyna wkradła się w łaski Hermiony, a on powiedział, że chce zniszczyć jej życie. Severus podejrzewał, że to oni stoją za atakami w Dzień Zwycięstwa. Robards przesłuchał starsze pokolenie, zupełnie ignorując młodsze. Niczego nie udało mu się znaleźć ani nikomu nic udowodnić, co niespecjalnie zaskoczyło Snape’a. Zdziwiłby się, gdyby praca Gumochłona dała jakiekolwiek rezultaty, ponieważ zazwyczaj tylko kręcił się w kółko niczym Żądlibąk.
Szare oczy Draco rozszerzyły się z powodu zaskoczenia, gdy zobaczył, kto stoi przed jego drzwiami.
- Jesteś sam? – zapytał szybko Severus, mając nadzieję, że Astoria będzie harować w pracy na równi z Hermioną.
- Tak.
- To świetnie, ponieważ chciałbym uciąć sobie z tobą przyjacielską pogawędkę. Rozumiesz? – były opiekun Slytherinu spojrzał znacząco na blondyna.
- Skoro pan tego chce… - wymamrotał Draco bez entuzjazmu i wpuścił gościa do domu.
W salonie widać było rękę Astorii. Severus pamiętał, jak wyglądał jego pokój, gdy pierwszy raz do niego wszedł. Czarownica lubiła biel, jasny róż, złoto i suszone kwiatki, które upychała wszędzie, gdzie się dało. Draco musiał być niezłym pantoflarzem, skoro na to wszystko pozwalał.
- Chciałem porozmawiać o naszym ostatnim spotkaniu, a dokładniej o tym, co wtedy mówiłeś i dlaczego.
- Hmmm, a kiedy to było? – zastanowił się młody Malfoy.
- Rok temu. Na początku marca – naprowadził go Snape.
W odpowiedzi Draco zrobił naprawdę głupią minę i zamrugał szybko powiekami. Nie wyglądał jak człowiek, który wie, o co chodzi.
- Nie przypominam sobie – oznajmił po chwili.
- To było niedługo po tym, gdy twoja dziewczyna wyprowadziła się od Hermiony Granger. Spotkaliśmy się u mnie w domu! – warknął Severus. – Nie udawaj, że nie pamiętasz! Musimy sobie poważnie na ten temat porozmawiać!
Tym razem twarz Malfoya wyrażała bezbrzeżne zdumienie. Szczęka mu opadła, brwi poszybowały w górę i wpatrywał się w byłego nauczyciela, jak w jakieś dziwne zjawisko, którego istnienia nie podejrzewał.
- Ja u pana w domu? – jęknął. – Nigdy tam nie byłem… ja nawet nie wiem, gdzie pan mieszka!
- Nie kłam! – prychnął Severus, czując, że jego irytacja wzrasta. Nie podejrzewał Draco o tak duże umiejętności aktorskie, ale może chłopak czegoś się nauczył w czasie, gdy Voldemort mieszkał w dworze Malfoyów. – Przyszedłeś do mnie z winem i rozmawialiśmy o Granger!
- Jak matkę kocham… to nie ja! – blondyn położył rękę na sercu. – Mogę przysiąc na wszystko… rodziców… Astorię… nigdy u pana nie byłem i nawet gdyby groził mi Cruciatus, to nie byłbym w stanie powiedzieć, gdzie jest pański dom!
Snape poczuł, że jego pewność siebie maleje. Znał Draco i zawsze wiedział, gdy ten coś przed nim ukrywał. Wprawdzie minęło kilka lat od czasu, gdy go uczył w Hogwarcie, ale z jego postawy wynikało, że niewiele się zmienił. Mówił prawdę, czy kłamał jak z nut?
- Ktoś, kto wyglądał i zachowywał się jak ty, przyszedł do mnie do domu i namawiał mnie do zrobienia Granger niemiłych rzeczy – wycedził powoli Snape. – Ta osoba mówiła, że jej nienawidzi, ponieważ zniszczyła jej życie i chce się zemścić. To wszystko do ciebie pasuje…
- Na Merlina! – wykrzyknął Draco ze zgrozą. – Owszem, nigdy jej nie lubiłem i jawnie to okazywałem, ale… nie, nie, nie – zaprzeczył gwałtownym ruchem głowy. – Po wojnie zrozumiałem, jak głupi byłem! Nawet z nią pracowałem w jednym dziale! Nigdy nie pomyślałem nawet, aby się jakoś na niej mścić! To nie byłem ja! – powiedział z naciskiem. – Ktoś pana oszukał!
- Nie wierzę ci – Severus zniżył głos do szeptu. – Nie chcesz się przyznać…
- Mam wypić Veritaserum, aby mi pan uwierzył? – prychnął blondyn ze złością. – Święty nie byłem, ale istnieje możliwość, że ktoś się we mnie przemienił, a pański instynkt szpiega nawalił – powiedział ze złośliwym uśmieszkiem.
- Wpuść mnie do swojego umysłu i udowodnij, że mówisz prawdę – oznajmił Snape słodkim tonem, stając przed Draco.
- Nie będzie mi pan grzebał w myślach! – zdenerwował się Malfoy, pokazując różdżkę, którą trzymał w ręku.
- Mam dziwne przeczucie, że gdyby ktoś się dowiedział, co się u mnie wydarzyło, to mógłby powiązać ciebie i Astorię z niedawnymi atakami – wyjaśnił były mistrz eliksirów, pokazując, że on także ma różdżkę. Jego stara spłonęła, ale niedługo po tym nabył nową na ulicy Pokątnej. – Mielibyście mnóstwo nieprzyjemności. Azkaban… przesłuchanie… trudno byłoby ci udowodnić, że nie ty byłeś u mnie tamtego dnia. Twoja matka wie, gdzie mieszkałem. Mogła ci o tym powiedzieć…
- Nie mieszaj do tego mojej matki i Astorii! – warknął Draco.
- Udowodnij mi, że to nie byłeś ty, a ja się zajmę tym skurwielem, który lubi bawić się Eliksirem Wielosokowym. Będzie cierpiał, zapewniam – w oczach Severusa pojawiły się iskierki szaleństwa.
Młody mężczyzna nie wyglądał na przekonanego. Na pewno nie chciał, aby ktoś grzebał mu w umyśle. Z drugiej strony miał już doświadczenie z aurorami i ich przesłuchaniami. Draco wiedział, że tym razem ojciec nie podaruje Ministerstwu Magii góry złota i dlatego wyląduje razem z Astorią w Azkabanie na czas śledztwa.
- Niech panu będzie! – oświadczył ze złością.
- To nie będzie bolało, obiecuję… - obiecał Snape i z nikłym uśmieszkiem zbliżył swoją twarz do twarzy młodego Malfoya.

***

Hermiona biła się z myślami, po tym, gdy otrzymała wiadomość. Niby wykonywała swoje obowiązki, ale jednocześnie jej umysł pracował na najwyższych obrotach. Nie wiedziała, co zrobić, a jakoś nie miała ochoty pytać się innych o zdanie. W końcu dotyczyło to jej życia i to ona powinna podjąć decyzję, co zrobić.
Odkładając książkę na półkę, która stała na zapleczu, zerknęła na Severusa. Wiedziała, że od kilku dni jest jakiś nieswój. Mało mówił, zazwyczaj był zatopiony w myślach i jej nie słuchał. To zdradziło, że przyczyną tego stanu rzeczy wcale nie był Sylfion, ponieważ Hermiona to o nim zazwyczaj mówiła. Ich praca wyglądała tak, że w przerwach pomiędzy kolejnymi klientami, ona wertowała stare księgi i pergaminy w poszukiwaniu wskazówek, a on starał się wynaleźć coś, co podziałałoby na zasuszoną gałązkę. Początkowo czarownica protestowała, ale usłyszała tylko, że jej kreatywność jest równa kreatywności puszków pigmejskich, a jeśli nie to ma pokazać jakie zaklęcie lub eliksir wymyśliła. Hermiona zmuszona była skapitulować i Severus zaczął eksperymentować z eliksirami, które jak na razie niczego nie dały.
- Muszę wyjść wcześniej – oznajmił nieoczekiwanie. – Zamknij zakład. Nie czekaj na mnie z kolacją.
- Co będziesz robił?
- Coś – mruknął czarodziej w odpowiedzi.
Hermiona od razu wiedziała, że nic więcej z niego nie wyciągnie. Miała wrażenie, że to, co będzie robił, nie będzie miało zbyt wiele wspólnego z Sylfionem. Zaczęło ją to denerwować. Przecież mógł jej powiedzieć o wszystkim! Dlaczego tak się zamknął we własnym świecie i nie chciał jej do niego dopuścić?
- Nie to nie. Nie mów mi, skoro nie chcesz… – burknęła pod nosem.
Zirytowała się, gdy się okazało, że jej przytyk nie zrobił nawet najmniejszego wrażenia na Severusie, który zaklęciem ścierał kurz z naprawionych przedmiotów.
- Ja też wychodzę wcześniej! – wypaliła nieoczekiwanie.
- Rób, co chcesz – usłyszała w odpowiedzi.
- A niech cię Avada trafi! – pomyślała ze złością i wyciągnęła komórkę. – Możemy się spotkać. Niech będzie tak, jak pisałeś. Do zobaczenia – wystukała na klawiaturze.
Używaną Nokię 3310 dostała od ojca, ponieważ jej poprzednia spłonęła w pożarze. Hermiona próbowała niektóre rzeczy naprawić zaklęciem, ale w większości przypadków nie odniosło to skutku. Magiczne płomienie pożarły, co się tylko dało.
- Już nie mogę się doczekać. KC :* – czarownica przeczytała w myślach odpowiedź od Thierry’ego.
Nie miała ochoty odpisywać mu tym samym. Uczucia, które pojawiły się gwałtownie i niespodziewanie, odeszły równie szybko. Hermiona miała dość jego nieobecności, ciągłych wyjazdów i braku znaków życia. Pogodziła się z faktem, że między nimi wszystko skończone. Skupiła się na pracy związanej z Sylfionem, pomagała Ginny z przygotowaniami do wesela, a ostatnio coraz mocniej zastanawiała się jak wykończyć dom. Ekipa remontowa ogarnęła większość rzeczy, wymieniła dach, instalacje i sprawiła, że koniec remontu był coraz bliżej. Razem ze swoim ojcem, Severusem i Ianem planowali wystrój i tym podobne rzeczy. Wszystko to zabierało czas i ponowne odezwanie się Thierry’ego nie było na rękę Hermionie.
- Powinnam go, chociaż wysłuchać i poinformować, że nasz związek jest zakończony – mówiła samej sobie, gdy szła na spotkanie. – Nie potraktował mnie dobrze, ale z drugiej strony na pewno był w szoku. Widać przemyślał sprawę. Szkoda tylko, że jest już za późno – pomyślała ponuro.
Pizzeria, do której przyszła dziewczyna była ulokowana obok księgarni i naprzeciwko parku, który mimo późnej pory tętnił życiem, ponieważ temperatura wzrosła do dwudziestu pięciu stopni i ludzie stwierdzili, że chcą z tego skorzystać, a nie siedzieć w domu.
- Hermiono! Jak ja się za Tobą stęskniłem! – oznajmił Thierry, siadając obok czarownicy.
- Och, nie wątpię – oznajmiła z przekąsem, krzywo patrząc na rozmówcę. – Tyle czasu się nie odzywałeś, że na pewno…
- Ćśśś – pisarz uciszył ją, kładąc swój palec wskazujący na jej usta. – Miałem mały kryzys wiary, ale już jest po wszystkim.
- Oczywiście, że jest już po wszystkim! – oznajmiła Hermiona, odtrącając jego rękę. – Nie mam zamiaru czekać na ciebie, rozumiesz? Mam swoje życie, obowiązki i…
- Zamieszkam z tobą w Londynie. Nie przeszkadza mi, kim jesteś. Wręcz przeciwnie – przerwał jej Thierry, uśmiechając się od ucha do ucha.
- A twoja religia? – zdziwiła się Hermiona.
- Pieprzyć boga, magia jest fajniejsza – oznajmił mężczyzna.
Na początku czarownica zaniemówiła, gdy usłyszała to wyznanie, ale potem ogarnęła ją dzika chęć wygarnięcia, co o tym myśli. Thierry zmieniał strony, jak mu było wygodnie. Uciekał, a potem wracał, oświadczał, że wszystko przemyślał i udawał, że nic się nie stało. Nie chciała ponownie wiązać się z kimś takim.
- Hej, chcesz autograf?
Hermiona domyśliła się, że pisarz mówi to do kogoś, kto stał za jej plecami. Odwróciła się i ogarnęła ją złość.
- Spadaj! On ci niczego nie podpisze! – warknęła.
Jeden rzut oka wystarczył, aby zauważyła, że Marietta Edgecombe trzymała w rękach reklamówkę z logiem księgarni. Hermiona nie wątpiła, że były w niej tomy opowiadające o przygodach jej imienniczki. Widocznie zdrajczyni Gwardii Dumbledore’a zobaczyła Thierry’ego przez szybę lokalu, skoczyła po książki i chciała otrzymać autograf. Coś takiego było na wagę złota wśród magicznej społeczności.
- Ja… tylko… - wydukała Krukonka i zrobiła krok w stronę pary siedzącej przy stoliku. – Chciałam… - zaczęła mówić, ale nagle zamknęła usta, odwróciła się na pięcie i uciekła z kawiarni.
- Dobrze, uciekaj! – ucieszyła się Hermiona, wodząc za nią wzrokiem, w którym ujawniła się pogarda.
- Kto to? – zapytał Thierry, który niczego nie zrozumiał.
- Stara znajoma – oświadczyła czarownica i spojrzała ze złością na byłego chłopaka. – A jeśli chodzi o ciebie…
Wygarnęła mu wszystko, co myślała na jego temat, nawet wtedy, gdy na ich stolik wjechało zamówienie. Wyliczyła wszystkie jego wady oraz powody, dla których nie mogą być razem. Thierry próbował udobruchać ją, robiąc uwodzicielskie miny i zmieniając wszystko w żart, ale gdy zrozumiał, że to nie działa, zaczął się denerwować i przez to wymyślał coraz głupsze argumenty.
- Z kim pójdziesz na ślub Harry’ego i Ginny jak nie ze mną? Z Ronem? – zapytał nienaturalnie piskliwym głosem.
- Sama, jeśli będę musiała – odparła Hermiona, krzywiąc się na myśl o byłym.
Myślała wcześniej o Severusie, ale ten pomysł szybko upadł. To była kusząca wizja: zobaczyć tańczącego Nietoperza z Lochów oraz miny zniesmaczonych gości, ale czarownica musiała przyznać, że to nie jest tego warte. Sam Snape nie zgodziłby się na to, o czym wiedziała, ponieważ któregoś razu pozwoliła sobie na niby żart, niby sugestię. Wtedy jego wargi wykrzywiły się w kpiącym uśmiechu i usłyszała „chyba oszalałaś”, po czym poklepał ją po głowie, jakby była dzieckiem.
- Pójdź ze mną… chociażby jako przyjaciele – prosił Thierry. – Taki magiczny ślub musi być ekscytującym przeżyciem.
- Nie! – warknęła Hermiona.
- Ale ty jesteś! – prychnął pisarz i ostentacyjnie odwrócił się w stronę okna.
Niebo przyjęło barwę ciemnego granatu. Uliczne lampy były zapalone i oświetlały chodnik, który ciągnął się wzdłuż parku. Czarownica nie miała jednak czasu, aby podziwiać widoki, ponieważ ukradkiem włożyła rękę do swojej nowej, zaczarowanej torebki i odnalazła w niej różdżkę. Wiedziała, że musi usunąć Thierry’emu pamięć o tym, kim jest. Prawo było prawem i nie zamierzała go łamać.
- Nie wiedziałem, że Severus ma dziewczynę – oświadczył pisarz, wskazując na parę, która szła po drugiej stronie ulicy. – Za ładna to ona nie jest…
- C… co!? – oczy Hermiony mało nie wyszły z orbit, gdy obserwowała swojego współlokatora. – Muszę już iść! – oświadczyła niespodziewanie zarówno dla Thierry’ego, jak i dla samej siebie.
Drżącymi rękami wyjęła z portfela dwadzieścia funtów i rzuciła je na stolik tuż obok swojej niedojedzonej pizzy. Następnie wybiegła z lokalu i zaczęła ukradkiem podążać za Severusem. Z powodu mroku i odległości nie mogła dostrzec, kim była jego partnerka, ale miała wrażenie, że jest jakaś znajoma. Para skręciła w ścieżkę i zniknęła wśród parkowych drzew. Czarownica ostrożnie ruszyła za nimi, a gdy się zatrzymali, ukryła się za krzakami. Cały czas zastanawiała się, dlaczego to robi, ale nie potrafiła odnaleźć odpowiedzi na to pytanie.
- Severusie, bierz mnie tu i teraz! – wyjęczała Pansy Parkinson.
Rzuciła się na czarodzieja i zatopiła w jego ustach. Wtedy Hermiona poczuła, niesamowitą wręcz złość. Patrząc na tę scenę, wyobrażała sobie najgorsze tortury, które mogłaby przeprowadzić na znienawidzonej Ślizgonce. Zapomniała, o tym, co sama przeżyła w dworze Malfoyów. Chciała, aby z gardła Pansy wydobył się wrzask z bólu. Oddałaby wszystko, aby usłyszeć, jak pękają jej kości i zobaczyć, jak wije się w konwulsjach. Poczuła, że z każdym ruchem zakochanej pary ogarnia ją taka nienawiść, jakiej nigdy w życiu nie czuła do nikogo.
- O niej też mi nic nie powiesz? – Hermiona wzdrygnęła się, gdy usłyszała ciszy szept przy swoim uchu.
- Zostaw mnie, Thierry – odparła niecierpliwym tonem, gdy patrzyła, jak Severus odsuwa od siebie Pansy i coś jej cicho mówi.
- Oooch, oczywiście… – Ślizgonka zachichotała i pokraśniała z podniecenia. – Już nie mogę się doczekać, gdy znajdziemy się sam na sam!
Złapała Snape’a za rękę i pociągnęła głębiej w alejkę. Hermiona z Thierrym podążyli cicho za nimi.
- To jakiś zwyczaj w magicznej społeczności? – dopytywał pisarz. – Macie określone miejsca spotkań i śledzicie się wzajemnie?
- Nie – odparła Hermiona półgębkiem. – To przypadek.
- Czemu tak nienawidzisz tych dziewczyn? – Kanadyjczyk nie dawał za wygraną.
- Ponieważ obydwie dały mi popalić – wyjaśniła czarownica, skradając się od drzewa do drzewa.
- Uff – odetchnął Thierry z ulgą. – Już się bałem, że podczas mojej nieobecności zaczęłaś kręcić z Severusem…
- Chyba śnisz! – warknęła Hermiona głośniej, niż zamierzała.
Na jej szczęście, akurat w tym momencie rozległ się klakson samochodu. W ten sposób nie zdradziła swojego położenia.
- Dlaczego poszli do mugolskiego hotelu? – zastanawiała się czarownica, gdy zobaczyła, jak para znika za drzwiami pobliskiego budynku.
- Zapowiada się, że spędzą ze sobą gorącą noc – Thierry zachichotał jak wariat, dając upust swojej radości.
Hermionę zemdliło, gdy to usłyszała. Ciężko jej było patrzeć, jak Pansy kleiła się do Severusa. Ciągle chciała go całować, starała się zaciągnąć w krzaki, a najgorsze, że co chwilę łapała go za pośladki. To był okropny widok, którego nie można było pozbyć się z umysłu.
- Powiesz mi w końcu, o co chodzi? – pisarz położył dłonie na ramionach czarownicy i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Ta suka była podczas wojny po drugiej strony barykady – powiedziała Hermiona przez zaciśnięte zęby. – Zastanawiam się, dlaczego Severus się z nią związał, skoro był po naszej stronie – dodała, jakby chciała się usprawiedliwić bardziej przed samą sobą niż przed nim.
- Myślę, że musisz mi wszystko opowiedzieć, a ja jako bezstronna osoba, wyrażę opinię, jak to wygląda – oznajmił Thierry. – Może zauważę jakiś szczegół, który tobie umknął. Sądzę, że aby to zrobić, musimy przejść się do mojego hotelu, ponieważ tam będziemy mieć ciszę i spokój.
- A oni? Powinnam ich obserwować!
- Będą uprawiać ostry seks przez całą noc. Nie sądzę, aby wstali wcześniej niż przed dziesiątą – zawyrokował Kanadyjczyk i objął Hermionę. – Chodź, zamarzniemy, jeśli będziemy tu sterczeć. Dzień okazał się upalny, ale sądzę, że w nocy temperatura spadnie.
- Nie wiem…
- Ale ja wiem! – oświadczył Thierry z mocą, która sprawiła, że opór czarownicy osłabł. – Bądź rozsądna!
Ociągała się, ale w końcu zmuszona była przyznać mu rację. Nie było sensu czekać na to, aż Severus się wyszaleje z Pansy. Omówienie wszystkiego rzeczywiście mogło jej pomóc.
- Zaklęcie Niepamięci nie kołkogonek, nie ucieknie – uznała i dała się posłusznie poprowadzić do tymczasowego miejsca zamieszkania Thierry’ego.

***

- Nie… proszę… - wyjęczała, pełznąc w stronę drzwi.
Z rozbitego nosa i rozciętej wargi kapała krew, która zostawiała rozmazany ślad na wykładzinie. Z jej oczu płynęły łzy. Obolałe ciało drżało, nie mogąc wytrzymać wysiłku, do którego zmuszała je ich właścicielka.
- Proszę… wypuść mnie… - błagała, z trudem wyciągając rękę w kierunku wyjścia.
- Pansy, mój ty kwiatuszku – Severeus niespiesznie podszedł do niej i stanął na jej dłoni.
Czarownica jęczała z bólu, próbując wyrwać kończynę spod buta oprawcy.
- Uzgodniliśmy już, że to ty zorganizowałaś ataki i podałaś mi nazwiska, osób, które brały w tym udział…
- Powiedziałam ci wszystko! – krzyknęła Ślizgonka drżącym głosem. – Czego jeszcze ode mnie chcesz!?
- Skąd wiedziałaś, że mieszkam u Granger? – zapytał Severus i przeniósł większy ciężar swojego ciała na stopę, pod którą znajdowały się palce Pansy.
- AAAAAAARGH! – zawyła i jeszcze mocniej zaczęła się szamotać. – NIE WIEM! PRZYSIĘGAM!
- Przypomnij sobie.
Severus zrobił krok w tył, patrząc bez cienia współczucia, jak dziewczyna zwija się w kłębek i płacze.
- Ja… po prostu… wiedziałam! – wykrzyknęła, krztusząc się łzami.
- Rok temu ktoś przyszedł do mnie, udając Draco. O tym też nic nie wiesz? – zapytał lodowatym tonem.
- Naprawdę… - wyjęczała Pansy.
Severus nie czekał na dalszą część wypowiedzi. Zrobił ruch różdżką i czarownica przeleciała przez cały pokój, a następnie zatrzymała się gwałtownie na ścianie. Coś w jej ciele bardzo nieprzyjemnie chrupnęło i to spowodowało kolejny wrzask, który wskazywał na niesamowity ból. Snape nic sobie z tego nie robił. Już wcześniej przygotował pokój specjalnie w tym celu. Żaden mugol czy czarodziej nie miał możliwości zobaczyć i usłyszeć, co się w nim działo. Wiedział, że malownicze plamy z krwi, które znajdowały się teraz na ścianach i podłodze, wywabi, gdy będzie po wszystkim. Pansy zostanie uleczona, a jej pamięć wymazana i zastąpiona przez obrazy, które będą świadczyć, że dobrze się bawiła. Severus był ekspertem i nawet Voldemort podziwiał, jak dobrze jego podwładny potrafił usuwać dowody.
- Zabij… mnie… - Ślizgonka wycharczała z trudem.
- Najpierw zajrzę do twojego umysłu – zadecydował Snape, zbliżając się do niej powoli. – Może troszeczkę boleć… - uśmiechnął się wyjątkowo paskudnie.
Napawał się jej strachem i bólem, mimo że obiecał sobie, że nie powróci do starych metod. Usprawiedliwiał się tym, że Pansy stała po stronie złych, a on po stronie dobrych. Zasłużyła na karę, dlatego złapał ją mocno za włosy i zmusił, aby popatrzyła na niego. Po chwili z jej gardła wydobył się kolejny, mrożący krew w żyłach pisk. Starała się bronić, ale nic to nie dawało. Severus przebił się przez wszystkie zaklęcia, jakie miała na sobie dziewczyna i w końcu poznał prawdę.


piątek, 3 listopada 2017

Fanfik Trójmagiczny: Rozdział 9 – Drugie urodziny bloga i ciekawostki o Powojennym życiu Hermiony G. nr 2


Witam Wszystkich Miłościwie Mnie Czytających! 
Tu znowu Szczęśliwa Trzynastka i moje wypociny nie zawsze związane z Harrym.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni miałam tyle pracy, że wstawałam o siódmej rano i kładłam się spać o drugiej. Robię różne rękodzieła na zamówienie, a w tym roku miałam ich wyjątkowo dużo. Ledwo się ze wszystkim wyrobiłam, ponieważ mąż siedział za granicą, a ktoś musiał zająć się dzieckiem. W każdym razie przez tydzień byłam na trybie „zombie” i ledwo na oczy widziałam, tym bardziej, że prawie nic nie jadłam, ponieważ nie miałam czasu zrobić sobie nawet kanapki. Nie trudno było schudnąć cztery kilo, gdy na śniadanie jadło się jabłko, a kolejnym posiłkiem był jogurt o godzinie dwudziestej drugiej. Aby jeszcze było trudniej, dziecko nie akceptowało faktu, że mama jest zajęta. Owszem, mogła to przyjąć do wiadomości przez jeden dzień, ale później ostro protestowała. Ciężkie jest życie wolnego strzelca… Dlatego nie wrzuciłam rozdziału i nie odzywałam się: nie miałam czasu.
30 października mój blog miał drugie urodziny! Jak ten czas mija… mam wrażenie, że rośnie mi kolejne dziecko :P Z tej okazji przygotowałam drugą część ciekawostek o opowiadaniu „Powojenne życie Hermiony G.”. Trochę ich wyszło. Część z nich to skopiowane moje odpowiedzi na pytania dotyczące bohaterów czy akcji. Znajdują się one w komentarzach na blogu i Wattpadzie. Wiem, że nie wszyscy je czytają, a czasem rzucam tam światło na daną sprawę. Tak więc zaczynajmy!

- Minister Francji, która przybywa do Hogwartu z Madame Maxime na obchody Dnia Zwycięstwa, otrzymała swoje imię i nazwisko od postaci stworzonej przez Aleksandra Dumasa, czyli Milady de Winter z „Trzech Muszkieterów”.
- Z naszym ministrem przybywa jego ochrona, która jest ubrana w zbroje husarskie:

On sam pojawił się w kontuszu:
Hermiona wspomina, że Turcy patrzyli się na Polaków z niechęcią. Czyżby przypomniał im się wpierdziel pod Wiedniem? :)
- Nie mogłam się powstrzymać i rolę Hermiony, w teatrzyku wystawionym przez uczniów Hogwartu, grała czarnoskóra Noma (tak jak w „Harrym Potterze i Przeklętym Dziecku”).
- Odpowiedź na pytanie Pani Snape dlaczego zrobiłam z Severusa takiego napaleńca i mięczaka:
Severus nie jest napaleńcem - jest zdrowym, 40 letnim mężczyzną, który ma najnormalniejsze potrzeby seksualne, a które może spełnić tylko raz w tygodniu ze swoją kobietą. Ja mu współczuję, ponieważ gdyby był na wolności mógłby robić to z Sarą częściej :(.
Mięczakiem też nie jest - psycholog szantażem zmusiła go do wykrztuszenia z trudem jednego słowa (przy czym obydwoje wiedzieli, że Severus żadnej skruchy nie odczuwa). Miał do wyboru albo stracić wiele rzeczy do których przywykł, albo zrobić coś czego nie chce. Biorąc pod uwagę co musiał znosić u boku Voldemorta i Dumbledore'a to było dla niego małe piwko :].
- Nazwisko właścicieli domu, w którym mieszka Hermiona nie padło w opowieści ani razu. Uznałam, że są tak nieistotnymi postaciami, że nie ma sensu ich nazywać.
- Tak wygląda rozkład pomieszczeń:


Hermiona mieszka w największym pokoju, Suzanne w najmniejszym, a średnim Ron, a następnie Severus.
- Dev Shastri powstał pod wpływem serialu internetowego pod tytułem „Guild”. Spodobała mi się postać Zaboo, który uznał za swoją dziewczynę główną bohaterkę tylko dlatego, że mu wysłała uśmieszek podczas rozmowy w grze komputerowej.

- Imię Dev oznacza „bóg” i pochodzi z sanskrytu.
- Kamini wzorowałam na prawdziwej osobie. Czytałam kiedyś bloga pewnej polki, która za sąsiadkę miała hinduskę, której zachowanie odbiegało od naszych norm kulturowych. Zainspirowało mnie to.
- Fragment książki Thierry’ego „Hermiona White i Pierścień Czarnoksiężnika” to parodia „Pięćdziesięciu Twarzy Greya”.
- Feministyczne zapędy Hermiony wzięły się z tego, że Emma Watson, która ją grała w filmach, walczy o prawa kobiet.
- Sprawa ojca Deana miała się wyjaśnić jeszcze podczas ostatniego roku w Hogwarcie, ale stwierdziłam, że na razie są ważniejsze wątki do wyjaśnienia. Dlatego dopiero po dłuższym okresie czasu dowiadujemy się, o co z nim chodziło.
- Nazwę magicznej miejscowości we Francji, czyli „Chatelier” wzięłam z listy 72 nazwisk na wieży Eiffla (źródło: Wikipedia). Należy ono do Louisa Le Chatelier, który był inżynierem górnictwa.
- Nazwisko Madame Blaireau oznacza po polsku „borsuk”. To było pierwsze lepsze słowo, które przyszło mi na myśl.
- Bardzo lubię rozdziały, gdy Hermiona jest z Gawainem w Paryżu. To jedne z moich ulubionych.
- Opisując Wersal, sporo czasu spędziłam w Google Maps „chodząc” po dostępnych pomieszczeniach. Polecam zrobić to samo!
- Hermiona podczas tańca z Gawainem, nuci piosenkę z „Pięknej i Bestii”. To nawiązanie do filmu z Emmą Watson w roli głównej, gdzie grała Bellę.
Razem z córką oglądałyśmy ten film już trzy razy i pewnie na tym się nie skończy :)
- Utożsamiam się z Panią Granger, ponieważ też jestem taką wspierającą mamusią i wiem, że życie nie jest czarno-białe, a dodatkowo sama nie byłam święta i popełniłam sporo błędów.
- Fajnie było wymyślać zmiany, które zaszły w Azkabanie dzięki reformie Kingsleya. Rowling wymyśliła więzienie, które sprawiało, że czarodzieje nie mieli nic do stracenia, a resocjalizacja nie miała racji bytu. Wiedza, że po zamknięciu zwariują i/albo umrą na pewno sprawiała, że byli bardziej agresywni oraz mniej chętnie darowali ofiarom życie. Tak samo jest w naszym świecie. Tam gdzie jest kara śmierci, tam przestępcy są bardziej bezwzględni i zabijają bez wahania nawet przypadkowych ludzi.
- Kursy, które mogli podjąć więźniowie w odnowionym Azkabanie nie wymagały użycia różdżki. Rozkład dnia i organizację więzienia wzorowałam na istniejących zakładach karnych, które są w Anglii.
- W pierwszej wersji mojej opowieści Dundy miał być Australijczykiem i nazywać się Dundee. Tak się akurat złożyło, że akurat wtedy wyszedł film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” więc zmieniłam mu nazwisko i zrobiłam Amerykaninem, aby wprowadzić elementy magicznego świata z USA.
- Trudno ukryć, że Meduza, czyli Maddie Weiss, to parodia Magdy Gessler :D
- Hermiona wykonywała mugolski test ciążowy w Świętym Mungu, ponieważ był najszybszą opcją. Napisałam, że istnieje magiczny sposób, ale nie zdradziłam, jak on działa. Gdyby któraś czarownica była zainteresowana, to robi się to tak: trzeba zerwać siedem liści bluszczu wróżebnego, następnie wziąć szklankę wypełnioną wodą źródlaną i ostrożnie położyć je na powierzchni. Kolejnym krokiem jest naplucie na nie i odstawienie wszystkiego na tydzień. Jeśli czarownica jest w ciąży, to liście opadną na dno, jeśli nie, to zostaną na powierzchni.
- Gdyby zekranizowano kiedyś moje opowiadanie, to rolę Sary Jones powierzyłabym Jennifer Aniston :P
- Okrzyk bojowy Dundy’ego pochodzi z filmu „Szklana pułapka”. Te słowa wypowiada John McClane (Bruce Willis) do Hansa Grubera, który był grany przez Alana Rickmana. Stąd wiadomo dlaczego Severus nie był tym zachwycony :D
- Thierry’emu wcale nie przeszkadzał fakt, że Hermiona była w ciąży. Już wtedy się do niej zalecał i gdyby odwzajemniła jego uczucia, to pewnie zostałby całkiem szalonym ojczymem dla jej dziecka
- Podczas imprezy Halloweenowej Ron udawał Elżbietę I Tudor. Zainspirowałam się informacją, że Rupert Grint, czyli aktor odgrywający tę rolę w „Harrym Potterze”, przyszedł na przesłuchanie przebrany za kobietę.
- Wilhelmina Prince, czyli babka Severusa, pojawiła się, aby pokazać, że on jednak ma rodzinę. Zawsze denerwował mnie w książkach Rowling fakt, że nikt nie ma krewnych, a jeśli już, to zachowują się jakby oni nie istnieli. Dlatego pozwoliła Sevowi dowiedzieć się, co się stało z jego dziadkiem i pokazać, jakie relacje go łączyły z rodzicami matki. Dodatkowo Wilhelmina podkreśliła sytuację, w której znalazł się jej wnuk: był znienawidzony zarówno przez zwolenników Voldemorta, jak i ludzi Dumbledore’a oraz większość, która była neutralna światopoglądowo, ale miała do niego uraz z powodu jego charakteru.
- Dowcip Dundy’ego pochodził od pewnego wykładowcy na pewnej politechnice. Nie ma to jak imprezy w akademiku, należącym do tej uczelni.
- Gilderoy Lockhart na widok Severusa „przypomniał” sobie wydarzenia z mojej miniaturki „Gilderoy Horror Picture Show” czyli drugiej części „Zakręconych urodzin”. Ze względu na duże natężenie gejozy, nie umieściłam jej na Wattpadzie, ale można ją znaleźć na blogu (Fanfik Trójmagiczny).
- Wieś Pirbright, niedaleko miasta Guildford naprawdę istnieje i można znaleźć tam budynek z napisem „Lord Pirbright’s Hall”, cmentarz i kościół.
- Oficjalnie Hermiona ostrzygła się na krótko, ponieważ miała dość użerania się ze swoimi niesfornymi włosami. Nieoficjalnie chciałam, aby wyglądała, jak Emma Watson, która zrobiła ten krok, po tym, gdy zakończyła swoją przygodę z „Harrym Potterem”. Uważam, że jej pasują :D
- Zazwyczaj wszystko piszę na bieżąco, mając tylko plan powieści pod ręką, ale wizytę Severusa i Hermiony u ojca Gilderoya napisałam kilka miesięcy wcześniej.
- Severus poczuł coś do Sary, gdy ją odnalazł w Irlandii, ale było za późno na cokolwiek.
- Mój komentarz na temat psycholog i jej roli: Chciałam, aby przed odejściem z opowieści, Sara okazała się postacią niejednoznaczną. Chciała być z Sevem, ale zarazem się go bała. Miała umiejętności, które pozwoliłyby go zmienić, ale stwierdziła, że się poddaje. Powiedziała mu prawdę o Lily, ale w takim momencie, że Severus miał prawo jej nie uwierzyć. Nie wiadomo też, czy to, co mówili o niej inni to prawda. Matka jej nienawidzi za bycie mugolką, ojciec jest religijnym oszołomem z demencją, były mąż oszustem, a Arnold mógł być nastawiany przeciwko niej. To wszystko zostawiłam do swobodnej interpretacji czytającego.
- Słowa z obraźliwego listu przysłanego do Severusa „twoja matka była chomikiem, a twój ojciec śmierdział skisłymi jagodami! Pierdzę ogólnie w twoim kierunku!” pochodzą z filmu „Monty Python i Święty Graal”. Kocham ten film!
- Severus raz stwierdza, że chce wyjechać do Szanghaju, a raz, że do Hongkongu, co pokazuje, że mu obojętnie gdzie się znajdzie, byleby to było w Chinach.
- W pewnym momencie Hermiona grozi Severusowi, że wyrwie mu serce łyżką. Ten tekst pochodzi z filmu „Robin Hood” i wypowiada go Szeryf z Nottingham czyli Alan Rickman.
- Ktoś mi kiedyś zarzucił, że Hermiona nie mogłaby zachorować na depresję. Prawda jest taka, że nic nie stoi na przeszkodzie. Zaburzenia depresyjne mogą dopaść każdego, niezależnie od płci, wieku czy sytuacji społecznej lub ekonomicznej. To, że Hermiona walczyła podczas wojny nie znaczy, że nie mogła się załamać po poronieniu. Coś co dla jednej osoby jest małą przykrością, dla innej może być wieloletnią traumą. Wielokrotnie świat obiega informacja, że ktoś popełnił samobójstwo, a przecież był znanym, zawsze pogodnym komikiem lub aktorem z milionami na koncie i dziesiątkami najpiękniejszych modelek u boku. Nie można powiedzieć, że ze stuprocentową pewnością dany człowiek nie zachoruje nigdy na depresję. Należy pamiętać, że to nie jest powód do wstydu. Depresję można pokonać, dlatego warto udać się po pomoc do specjalisty. Piszę to jako osoba, która zmaga się z nią od wielu lat i niejednokrotnie słyszała od innych, że ktoś tak wesoły i optymistyczny jak ja, nigdy nie będzie jej mieć.
- Podstawową różnicą między Severusem a Hermioną jest to, że on jest kreatywny i gdy ma jakiś problem, to próbuje sam dość do jego rozwiązania. Ona za to skupia się na znalezieniu gotowca. Severus wymyśla nowe czary i eliksiry, a Hermiona odnajduje je w księgach.
- Harry rzucił na dom Hermiony zaklęcie, które nie wpuszczało do środka osób, które mają złe zamiary wobec niej. Jak wiadomo Severus nie miał czystych intencji, ale jednak mógł wejść. To dlatego, że w czasie wizyty u Dundy’ego zmienił zdanie (planował zemstę) i później jego jedynym celem było odseparowanie dziewczyny od Harry’ego. Uznałam, że to nie podpadało pod „złe zamiary wobec Hermiony”, ponieważ chciał zrobić na złość Potterowi, a ona była tylko narzędziem (liczyła się intencja).
-  Severus często miewał koszmary związane z Azkabanem.
- Agentka zajmująca się sprawą Rona czyli Natalie Martinez wspomina, że CIA ma kłopoty i tnie koszty. To wszystko prawda: przez całe lata dziewięćdziesiąte agencja była zorientowana na technologię, a nie ludzi, co bardzo ułatwiło terrorystom atak na World Trade Center.
- Postawiłam Rona w naprawdę kłopotliwej sytuacji: bez różdżki, dokumentów i znajomości podstawowych rzeczy, ponieważ zawsze zastanawiałam się, co się stanie, gdy wrzucimy bezbronnego czarodzieja do mugolskiego świata. Jak sobie poradzi? Czy będzie w stanie poinformować swoich? Jak się okazało, to wszystko wcale nie było takie proste.
- Irlandzcy Cyganie naprawdę istnieją -> ARTYKUŁ na ten temat.
- Harry specjalnie sfałszował swoje mugolskie akta, które twierdziły, że uczył się w Ośrodku Wychowawczym im. Św. Brutusa dla Młodocianych Recydywistów. To był ukłon w stronę jego wuja. Opisując swoją śmierć, miał nadzieję, że ciotka będzie mieć wyrzuty sumienia, gdy się o niej dowie.
- Pomysł Rona, aby wyjawić, że Petunia go zna, był beznadziejny. To było oczywiste, że zaprzeczy.
- Paul Ekman żyje i naprawdę jest amerykańskim psychologiem, który specjalizuje się w wykrywaniu kłamstwa przez co często współpracuje z władzami.
- Ron został zamknięty w Langley Porter Psychiatric Institute w San Francisco. Tam pracował Paul Ekman do 2004 roku.
- Ludzie zajmujący się przemytem narkotyków rzeczywiście każą je zapakowywać nago (na pewno bywają wyjątki). Oglądałam dokument, w którym było dokładnie pokazane, jak się wszystko odbywa.
- Uznałam, że Severus i Hermiona nie będą się kłócić o obowiązki domowe. W ich wypadku wystarczyła magia, aby wszystko lśniło czystością, produkty do jedzenia same się przygotowały, a ich pierwszą reakcją na ewentualny konflikt było unikanie współlokatora.
- Dzięki podaniu kilku prawdziwych informacji w opowiadaniu, bardzo łatwo jest ustalić dokładną datę, kiedy Hermiona przeczytała e-mail od Thierry’ego informujący o losie Rona.
- Nie ma we Francji miejscowości Hautes Murailles, ale istnieje ona w książce Noela Randona „Dwie rurki z kremem”. Jest to kryminał, którego akcja toczy się na Lazurowym Wybrzeżu w latach pięćdziesiątych. Ze względu na niesamowity klimat i wciągającą intrygę, gorąco polecam!
- Tak wyglądają niektóre miejsca opisane w rozdziale „Wakacje”:
Nicea




Cannes



Monako






To są zdjęcia z moich wakacji :D.
- Severus ukrywa przed Dundym jak ma na imię jego współlokatorka, nazywając ją Hayde. Tak nazywała się niewolnica Hrabiego Monte Christo w opowieści Aleksandra Dumasa.
- W pewnym momencie Sev stwierdza, że mógłby wyobrazić sobie seksowną czarownicę siedzącą na wypchanym testralu. To nawiązanie do „Wiedźmina”, a dokładniej Yennefer, która lubiła kochać się z Geraltem na wypchanym jednorożcu.
-  Hermiona przynosi z Hogwartu książkę, która nosi tytuł „Żywot Linfreda ze Stinchcombe”. Severus wspomina, że stworzył on podwaliny pod eliksiry, których używają w obecnych czasach. Nie wiedział jednak, że był to założyciel dynastii Potterów. Ich nazwisko wzięło się od przezwiska Linfreda „Potterer”, które można przetłumaczyć jako „babracz” (źródło: Pottermore).
- Kłótnia Hermiony i Ginny dotycząca roli Rona podczas wesela była zainspirowana… moim ślubem. Powód dla którego pokłóciłam się z przyjaciółką był o wiele bardziej błahy (szczerze mówiąc dotyczył kompletnej pierdoły), ale jedyne co uzyskałyśmy to koniec znajomości. Morał jest taki, że czasem warto odpuścić.
- Gdyby Severus przytulił Hermionę, która płakała z powodu World Trade Center, to dziewczyna byłaby jego.
- Nie zdradzę co Sev zrobił z pijaczkami ze Spinner’s End, czyli Brianem i Frankiem. Zostawiam to do swobodnej interpretacji czytelnika, tak samo jak w przypadku Sary Jones.
- Czarnoksiężnik Ekrizdis został wymyślony przez Rowling i można przeczytać o nim w jej artykule na temat Azkabanu (źródło: Pottermore).
- Severus przeglądając księgę Ekrizdisa wspomina, że przebiegł po niej kot. Skąd to wiedział? Rozwiązanie zagadki:

Polecam ARTYKUŁ na ten temat.
- Mimo, że Rowling napisała w artykule, że Azkaban znajduje się na Morzu Północnym, to ja napisałam, że na Morzu Niemieckim. Dlaczego? Do pierwszej wojny światowej w Anglii nadal obowiązywała druga nazwa. Severus czyta pamiętnik, który powstał w piętnastym wieku, więc dla jego twórcy morze miało jemu współczesną nazwę.
- Hermiona puściła Suzanne Shreka, ponieważ to jedna z ulubionych bajek mojej córki. Stanowi także znacznik, w którym roku toczy się akcja (niektórzy czytający mają tendencję do zapominania i potem muszę się spierać o różne aspekty, głównie technologiczne). Z drugiej strony chciałam pokazać, że nawet Fiona (Hermi) może pokochać Shreka (Sev).
- Gareth Bloomsbury to postać wzorowana na facecie, z którym byłam na randce. Właściwie to perfidnie opisałam jego zachowanie. Gość musiał się upić, aby ze mną normalnie pogadać. Tak jak Hermiona nie dałam mu drugiej szansy.
- Thierry ubiera się w stylu Elegant Gothic Aristocrat. Powstał on w Japonii w latach dziewięćdziesiątych. W skrócie można powiedzieć, że polega na ubieraniu się jak skrzyżowanie fana gotyku z XIX - wiecznym elegantem.
- Słowa Suzanne, która mówi o narzeczonym w przedszkolu należą do mojej córki. Naprawdę stwierdziła, że jestem biedna, bo musiałam znaleźć sobie męża, a ona nie musi, ponieważ ożeni się ze swoim „chłopakiem”.
- Nie uważam aby miłość Hermiony do Thierry’ego była zbyt szybka. W końcu znali się od czterech lat i było wspomniane, że regularnie ze sobą pisali. Ona nie „poleciała” na jego wygląd. Było odwrotnie: jego kolczyki i image odrzucały go od niego i gdy z nich zrezygnował, uczucia mogły zakwitnąć. Argument, że Hermiona jest zbyt poważna o rozsądna na taką miłość także jest nietrafiony. Chcę zobaczyć osobę, która dała radę się „odkochać”, kiedy mózg szalał pod wpływem endorfin.
- Sylfion naprawdę istniał i jest to jedyna roślina, która wyginęła z powodu człowieka.
- Miałam problem z Kamieniem Wskrzeszenia. Było wspomniane, że Insygniów Śmierci nie można przywołać. Dlatego stwierdziłam, że do odnalezienia go przyda się armia skrzatów domowych. Harry powiedział portretowi Albusa, że zgubił go w lesie. Ten znał go na tyle, że bez problemu domyślił się, że chłopak chciał mieć towarzystwo do swoich ostatnich chwil, czyli do czasu spotkania z Voldemortem. Świadkiem tego wydarzenia był Hagrid, a on znał las jak nikt inny, więc mógł wskazać odpowiednie miejsce. Na rozkaz McGonagall Skrzaty mogły przetrząsnąć polanę, cal po calu, dosłownie ryjąc teren.
- Minerwa wysłała do Severusa sowę, mimo że miał on na sobie czar maskujący. Jak to zrobiła? Wiedziała, że Hermiona z nim mieszka, dlatego kazała sowie lecieć do jej domu i oddać list komuś, kto nie jest nią. Takie obejście magicznego systemu.
- Podczas rozmowy z obrazem Albusa Severus zrobił aluzję do homoseksualizmu Dumbledore’a.
- Skąd Voldemort miał Sylfion? Nie wiem, możemy się tylko domyślać :P
- Narysowałam Hermionie taki sam płaszcz jaki nosiła w 2001 roku Gwyneth Paltrow:
- W styczniu 2002 roku książę Harry naprawdę był na odwyku, wysłany tam przez księcia Karola, który miał dosyć wyskoków syna pod wpływem używek.
- Severus nie dotarł do Nowej Zelandii. Został w Chinach i tam uwarzył Eliksir Wskrzeszenia. Harry miał rację podejrzewając Snape’a o to, że chciał zepsuć ślub Hermiony i Thierry’ego.
- Suknia ślubna Hermiony wyglądała tak:
- Aby realistycznie opisać chorobę Jean Granger czytałam blogi osób chorujących na białaczkę. Zdołowałam się przez to, ponieważ większość przegrała walkę.
- Harry pojawił się w domu Hermiony przed nią, ponieważ podsłuchał co Severus mówił jej i panu Grangerowi. Oni jechali samochodem, a Potter użył teleportacji, a później magii (jako auror nie miał większego problemu, aby dostać się do budynku, poza tym Sev zdjął czary z tego samego powodu). Nie spodziewał się, że przyjaciółka go zaatakuje oszałamiaczem i dlatego spędził trochę czasu na podłodze.
- Wielokrotnie to podkreślałam i powtórzę to jeszcze raz: Harry’emu dużo brakuje, aby być dobrym aurorem. Pokonał Voldemorta dzięki pomocy innych, znacznie mądrzejszych od siebie ludzi. Jest narwany i najpierw działa, a dopiero potem myśli. Gdy wpadnie na trop, to dopowiada sobie różne teorie, zamiast dojść do prawdy i bardzo często kieruje się emocjami, a nie rozsądkiem. Z tego powodu cieszę się, że Gawain Robards zablokował mu wspinanie się po szczeblach kariery do czasu aż chłopak zmądrzeje i się uspokoi.
- Cmentarz na którym pochowani są rodzice Jean jest w Corelaine w Irlandii Północnej. Michelle Fairley czyli aktorka, która grała matkę Hermiony w „Insygniach Śmierci”, urodziła się w tym mieście.
- Według Rowling zaklęcie zmniejszająco–zwiększające podlega ścisłemu nadzorowi ze strony Ministerstwa Magii. Innymi słowy Hermiona złamała prawo zaczarowując swoją torebkę, a Severus słoik na eliksir. Uważam to za kompletną bzdurę. Jak można coś takiego sprawdzić? Aurorzy robią wyrywkowe kontrole w domach czarodziejów sprawdzając każdy pokój, torebkę, pudełko czy garnek? Autorka Harry’ego czasem odlatuje w zupełnie nieznane mi rejony kompletnego braku logicznego myślenia.
- Mój stosunek do kwestii odciętej ręki pana Grangera (skopiowany z sekcji komentarzy): znalazłam wypociny Rowling na Pottermore. Ogólnie stwierdziła, że czarodzieje są odporni na mugolskie choroby, ale wykańczają ich magiczne (mugoli z resztą też, mają podwójny niefart). Napisała, że jeśli część ciała została nieodwracalnie zniszczona, to nie można jej odtworzyć. Przywołała przykład Moody'ego, który stracił oko i nogę w walce oraz ucho George'a.  Osobiście uważam, że o ile można uznać, że Szalonookiemu urwało kończyny, np. zaklęcie wybuchu i rana została przypalona czy coś w tym stylu, o tyle ciężko mi się zgodzić z przypadkiem Glizdogona i Weasleya. Gilderoy wydrylował Harry'ego, czyli jego kości odeszły w niebyt, a jednak dało się je odtworzyć. Voldemort zniknął, nie miał całego ciała, a mimo wszystko się odrodził. Dlatego zwykłe odcięcie kończyny raczej nie powinno stanowić problemu z jej odtworzeniem. Rowling jak zwykle nawymyślała :(
Dodam jeszcze, że przecież Severus uleczył rany Draco, które powstały przy pomocy tego samego zaklęcia, co rana George’a i wcale nie przemawia do mnie teoria, że to potrafił, ponieważ sam wymyślił Sectumsemprę.
- Meggie_Coslynn zapytała: Chwila, chwila. Oni zdążyli się przenieść na cmentarz, odprawić rytuał, wrócić, pospać, pogadać, rodzice wyjechać a ten się jeszcze nie ocknął? I taka Ginny nie widziała w tym nic dziwnego?
Odpowiedź: Hermiona walnęła go mocno, a potem Severus poprawił (on by się powstrzymał? Serio? :]). Tak naprawdę długo nie byli na cmentarzu, z moich obliczeń wynika, że góra pół godziny, ale to uznając, że chodzili spacerkiem. Przyjmijmy, że Harry powiedział Ginny jakie ma plany. Czyli wiedziała, że nie ma co mu przeszkadzać przez jakiś czas (przecież kilka godzin to jeszcze nie powód do niepokoju). Na dodatek miała dziecko na głowie :P
Na koniec spytajmy się samych siebie szczerze: czy Severus nie poprawiłby Harry’emu po powrocie do Londynu w czasie, gdy Jean była zajęta upewnianiem się, że jej mąż i córka żyją? :]
Rodzice mogli szybko wyjechać (popędzani, co chwilę przez czarodzieja). Hermiona razem z obrażonym Harrym teleportowała się w okolicę ich domu. Z moich obliczeń wynika, że wszystko mogło zająć dwie - trzy godziny.
- Dzieciaki potrafią bardzo boleśnie odreagowywać przykrą dla nich sytuację. Suzanne nie była wyjątkiem.
- Nie uważam, aby Harry cierpiał na zespół stresu pourazowego, ale myślę, że jego psychika na pewno ucierpiała na wskutek wieloletniego zmagania się z niebezpieczeństwem. Hermiona dała podejść się Severusowi, do którego zaczęła mieć właściwie bezgraniczne zaufanie i dlatego męczy przyjaciela, aby zaczął się leczyć. Z powodu przebytej depresji jest święcie przekonana, że lepiej wie od innych jak się czują i co w ich głowach siedzi. Dlatego Harry zaczął jej unikać (podobnie było ze skrzatami domowymi i czapeczkami w wieży Gryffindoru).
- Zawsze się zastanawiałam, jak czarodziej może zbić majątek w świecie mugoli używając tylko minimum magii (tak, aby ludzie się o niej nie dowiedzieli). Już Robin Poynter pokazał, że przy pomocy Confundusa można okradać staruszków (wmawiał im, że jest ich wnuczkiem). Naprawianie sprzętów jest chyba najlepszą opcją, ponieważ rzuca się Reparo i na tym polega cała robota.
- Severus  z mojego opowiadania prawdopodobnie nigdy nie będzie w stu procentach pozytywną postacią. Uważa się za lepszego od mugoli, których bezlitośnie wykorzystuje, jest wredny, niemiły i antypatyczny dla większości czarownic i czarodziejów. Mimo tego staram się pokazać, że powoli przechodzi przemianę i potrafi pozbyć się swoich przywar, gdy sytuacja tego wymaga.
- Uznałam, że Kingsleyowi mogą puścić nerwy. Wyobraziłam sobie, że ma napiętą sytuację rodzinną, ciągle go męczą w Ministerstwie Magii oraz zbyt wiele pracuje. Wtedy łatwo o wybuch gniewu i stracenie kontroli, co odbiło się na Hermionie. Prawie każda pracująco zawodowo osoba ma historię, gdy przełożony wyżywał się na kimś pod wpływem złego humoru itp. Czarodzieje są takimi samymi ludźmi jak my.
- Suzanne nie lubi gotowanej marchewki - tak samo jak moja córka. Szczerze mówiąc ja także za nią nie przepadam.
- Początkowo Thierry wcale nie był religijny. Miałam trochę inny pomysł na jego postać, ale później stwierdziłam, że to fajny pretekst, aby pokazać jak wierzenia mogą zniszczyć związek dwojga ludzi.
- Myślę, że idea czystości krwi nie upadła po śmierci Voldemorta. To jest zbyt kusząca wizja, aby wszyscy przestali w nią wierzyć. W naszym świecie Hitler nie żyje, a mimo to jest sporo neonazistów.
- Tak jak Hermiona mam piżamkę w tęczowe jednorożce i ją kocham. Mój mąż nie jest nią zachwycony i zawsze marudzi, że powinnam w niej spać w pokoju dziecka (w sensie, że pasuję do jej wszystkich zabawek).
- Zielony płomień, którym Śmierciożercy podpalali domy, miał symbolizować Salazara Slytherina.
- „Śmierć wrogom czystokrwistych” to moja jawna kpina z hasła „śmierć wrogom ojczyzny”. Obydwa zdania są tak samo głupie, zarówno w naszym, jak i czarodziejskim świecie.
- Kingsley nie dał wiary Severusowi, że ten wykorzystał cały Sylfion. Dlatego stara się odbudować swoje relacje z Hermioną (jak wiemy z marnym skutkiem), która jest najlepszym połączeniem między nimi.
- Spalona garderoba Hermiony naprawdę sporo kosztowała. Gdy rozwinęła się u niej depresja i pracoholizm, to dziewczyna skupiła się na zdobyciu awansu. Jednym z elementów jej strategii było kupowanie drogich ubrań i dodatków, w których wyglądała jak najbardziej profesjonalnie. Chcąc podkreślić fakt, że pochodzi z rodziny mugoli, inwestowała w drogie marki typu Chanel, Prada, Dior itp.
- Osobiście przeżyłam szok, gdy pochodząc z rodziny dysfunkcyjnej, trafiłam na taką, w której panowały normalne (czyli życzliwe) stosunki. Początkowo byłam święcie przekonana, że wszyscy tylko udają przyjaźń, ponieważ z powodu wieloletnich, negatywnych doświadczeń mój mózg nie był w stanie zaakceptować, że mogą istnieć relacje inne, niż wśród moich krewnych, którzy głównie na siebie wrzeszczeli i podkładali świnie. Uznałam, że Severus także będzie miał z tym problem, tym bardziej, że pochodził z rodziny typowo patologicznej, gdzie było jeszcze gorzej.
- Ostatnio podczas pisania opowiadania namiętnie słucham „Two Steps From Hell”.


- Wspominałam o tym w komentarzach, ale napiszę to oficjalnie: nie porzucę opowiadania. Zamierzam je skończyć, nawet jeśli znajdę regularną pracę lub wyprowadzę się za granicę. Mogą być wtedy przerwy we wrzucaniu rozdziałów, ale zakończę to, co zaczęłam, ponieważ pisanie to moja pasja i wsadziłam w nie zbyt wiele serca. Po zakończeniu sprawdzę jeszcze raz wszystkie rozdziały, poprawię błędy, dodam okładkę oraz kilka bajerów (na przykład jakieś dodatkowe rysunki czy teksty) i wrzucę książkę do ściągnięcia. Macie moje słowo!

Na razie to wszystko. Gdy zbierze się więcej rozdziałów, to znowu powypisuję ciekawostki. Podejrzewam, że zajmie mi to kolejny rok :D. Kolejny rozdział pojawi się pewnie w poniedziałek. Od razu mówię, że w przyszłości mogę mieć małe kłopoty, ponieważ najprawdopodobniej wyjadę do babci na kilka dni, a nie posiadam laptopa (ani ona). Ale jeszcze zobaczę, jak to wyjdzie…

Pozdrawiam wszystkich!
Szczęśliwa Trzynastka